Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jedzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jedzenie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 grudnia 2013

Wigilia, czyli jedzeniem o sufit

              Jeszcze trochę i na wigilijnym stole wyląduje karp, popijany barszczem lub zupą grzybową, a czasem czymś mocniejszym. A czekają jeszcze makiełki, kapusta z grochem, słodkości i cytrusy! Co tu dużo mówić – nie dość, że co kraj to obyczaj, to jeszcze w zasadzie co region! 
Anglia
             Tradycyjnym daniem bożonarodzeniowym w Anglii jest indyk, których sprzedaje się kilka milionów. Nadziewa się go jadalnymi mielonymi kasztanami, pieczonymi ziemniakami, brukselką, pieczoną pietruszką ze skórką pomarańczową lub szałwiowo-cebulowym farszem. W tym samym naczyniu piecze się też małe kiełbaski zawinięte w plasterki boczku, które układane są obok indyka na półmisku. Na deser podawany jest słynny angielski pudding. Tradycja przygotowywania tego deseru jest wyjątkowa. Nakazuje, iż pudding powinien być wykonany z trzynastu składników, co symbolizuje Jezusa Chrystusa i dwunastu apostołów. Są to mąka, łój wołowy, migdały, trzy rodzaje rodzynków, bułka tarta, cukier, jajka, rum, utarta marchewka, kandyzowane czereśnie i sok z cytryny. Każdy z członków rodziny musi choć raz zamieszać masę drewnianą łyżką, wykonując ruchy ze wschodu na zachód. Trzeba wtedy pomyśleć życzenie!
             Przygotowanie puddingu trwa trzy miesiące, co tydzień trzeba go mieszać z dodatkiem rumu. Świąteczny pudding podawany jest w polewie z budyniu albo brandy. Alkohol jest podpalany, a ogień ma odstraszać nieszczęścia. Anglicy spożywają główny posiłek w okolicach godziny dwunastej.
Hiszpania
              W Hiszpanii podczas Wigilii nie spożywa się jedynie potraw postnych, menu jest urozmaicone w zależności od regionu. Wieczerzę rozpoczyna seria przystawek jak: suszona szynka - jamon, pasztety i owoce morza serwowane na zimno. Potem podaje się zupę, a najpopularniejsza jest consomme, czyli hiszpański rosół. Dalej serwuje się ryby, a następnie mięsne danie główne, zależnie od regionu. Cochinillo, czyli potrawa z młodego prosiaczka i jagnięcina głównie w Castilla León i Castilla La Mancha. W Andaluzji na święta jada się drób, najczęściej indyka.
              Hiszpańskie święta obfitują też w słodkości. Hiszpanie nie dzielą się opłatkiem, zastępuje go turrón, czyli rodzaj nugatu z migdałów i miodu. W Wigilię Bożego Narodzenia oraz w pierwszy dzień świąt podaje się ciasto, zwane Roscon de Reyes, czyli ciasto Trzech Króli, w którym zapieka się drobny upominek. W cukierniach sprzedawane są mazapanes - marcepanowe słodycze i polvorones, czyli kruche ciasteczka z dodatkiem migdałów, cynamonu, a tradycyjnie także smalcu. Ulubionym napojem Hiszpanów podczas świątecznej kolacji jest cava, czyli hiszpańskie wino musujące. Uroczysta wieczerza zwykle przeciąga się do późnych godzin nocnych.
Włochy
               Dla Włochów najważniejszym dniem Bożego Narodzenia jest 25 grudnia. W Wigilię dania są postne, oparte na rybach i owocach morza. Podaje się też spaghetti z małżami, cozze ripiene (małże nadziewane), rybę pieczoną itp. Dobór dań zależy od regionu Włoch. Pierwszy dzień świąt to czas rodzinnych spotkań na wystawnym obiedzie, podaje się wielką sztukę pieczonego mięsa. Może to być wieprzowina, jagnięcina czy też indyk z pieczonymi ziemniakami oraz warzywami.
             Na północy kraju, w świątecznym menu znajdują się dania faszerowane mięsem, warzywami i serem m.in. tortellini. Na południu serwuje się lasagne z sosem pomidorowym z mięsem wieprzowym oraz kilkoma rodzajami serów i zapiekanki z makaronu cannelloni, faszerowanego mięsem, szpinakiem czy białym serem ricotta. Podaje się też zupy np. z porów z ziemniakami lub z przepiórczymi jajami i dodatkiem trufli.
            Najpopularniejszym deserem jest znane na całym świecie włoskie ciasto z bakaliami – panettone, posypane cukrem pudrem. Innym świątecznym ciastem jest pandoro, czyli drożdżowa, maślana babka pieczona w formie w kształcie gwiazdy, z wierzchu obsypana cukrem pudrem z dodatkiem wanilii. Popularny jest także tort ryżowy oraz odpowiednik polskiego piernika - pan speziale.
Francja
             We Francji najważniejszy jest obiad pierwszego dnia świąt. Nie może wtedy zabraknąć owoców morza, ostryg, langust czy krewetek, a także wędzonego łososia. Typowo francuskim rarytasem świątecznym jest pasztet z kaczych lub gęsich wątróbek - foie gras. Przyrządza się je też na inne sposoby np. przysmaża z konfiturą z pigwy i podaje jak szaszłyk. Często w świątecznym menu Francuzów znajduje się także pieczony indyk oraz kapłon albo perliczka, faszerowane kasztanami, a nawet truflami.
             W Alzacji zwykle serwuje się gęś, jako główny posiłek, w Bretanii gryczane naleśniki polane kwaśną śmietaną, a w Burgundii popularny jest indyk i kasztany. Wszędzie we Francji w Boże Narodzenie podaje się tradycyjny deser bûche de noël, czyli ciasto w kształcie polana drewna. Robi się je z kremu maślanego i ciasta biszkoptowego, które tworzą swego rodzaju roladę. Najbardziej znane smaki kremu to wanilia, orzech laskowy i kawa. Na cieście umieszcza się figurki z cukru lub z plastiku, nawiązujące do ikonografii świątecznej.
Portugalia
            Musi być dorsz! Główne wigilijne danie w Portugalii to bacalhau de consoada. Składa się z gotowanych filetów z dorsza, moczonych przez dwa dni, by wypłukać sól, do których podaje się ziemniaki, gotowaną kapustę tronchudas oraz rzepę, brokuły i marchew. Pierwszy dzień świąt obfituje w potrawy mięsne jak indyk lub kurczak nadziewany kasztanami, rodzynkami i migdałami, kiełbaski wieprzowe chourico, gotowana kaszanka, wieprzowe podbrzusze, tradycyjne świńskie uszka.  
             Najbardziej obfity jest deser. Najpopularniejsze są ciasteczka rabanadas, czyli cynamonowe grzanki moczone w słodkim mleku i smażone, pasteis de doce de grăo, czyli ciasteczka z marmolady i grochu, czy bolo de mel - piernik.   Nieodłącznym elementem świątecznego stołu jest bolo de rei - „królewskie ciasto", które ma kształt korony, w którego wnętrzu ukryte jest ziarno bobu. Ten, kto je znajdzie ma zagwarantowane szczęście w nadchodzącym roku. Kiedyś bolo de rei jedzono podczas Święta Trzech Króli, obecnie jedzone jest w okresie Świąt Bożego Narodzenia. Na ten czas przygotowuje się także specjalne gatunki porto oraz serów, których nazwa często pochodzi od miejscowości, gdzie zostały wyprodukowane.
Norwegia
           Wigilia rozpoczyna się od rommegrot, czyli gęstej zupy mlecznej z cynamonem podawanej z suszoną wędliną. Później podaje się potrawy mięsne jak i rybne. Z dań mięsnychkrólują ribbe - tłuste żeberka wieprzowe, które przygotowuje się na specjalnych (dostępnych od października w każdym markecie) rusztach. Podaje się je z ziemniakami i kwaśną kapustą. Druga co do popularności potrawa wigilijna to pinnekjøtt - solone i suszone, a czasami wędzone żeberka jagnięce, podawane z kiełbaskami, gotowanymi ziemniakami i purée z brukwi. W Boże Narodzenie w niektórych norweskich domach, podobnie jak w wielu innych krajach, podawany jest indyk.
             Z dań rybnych prym wiedzie lutefisk - sztokfisz (specjalna suszona ryba) zmiękczony w wodzie i ługu sodowym, potem gotowany, a czasami przyrządzany na grillu. Podawany jest z ziemniakami, bekonem, purée z groszku i musztardą. Na stole wigilijnym nie może także zabraknąć gotowanego dorsza. Tradycja nakazuje, aby na świątecznej uczcie znalazło się siedem różnych ciasteczek i wszystkie powinny być przygotowane w domu. Jedynym z tych ciasteczek jest pepperkake - ludzik z piernika.
Grecja
             Właściwie nie ma potraw zarezerwowanych wyłącznie na świąteczne dni, gotuje się po prostu najsmaczniejsze, najbardziej syte dania. Wiąże się to między innymi z tym, że okres świąteczny poprzedzany jest wielodniowym postem, który jest "nadrabiany". Na świąteczny obiad przyrządza się często pieczoną wieprzowinę lub pieczonego indyka faszerowanego kasztanami, orzeszkami pinii, mięsem i rodzynkami. Innym popularnym daniem jest potrawka z jagnięciny. Greckie świąteczne przysmaki to także słodycze m.in. melomakarona - ciasteczka maczane w słodkim syropie, czy kourabiedes - maślane ciasteczka obficie posypywane cukrem pudrem. Ważną potrawą dla Greków jest też christopsomo, czyli chleb Chrystusa - duży, okrągły chleb z orzechami i odciskiem krzyża, wokół którego stawia się symbole z ciasta przedstawiające wszystko to, co oznacza stałość i nieprzemijanie.
 
Finlandia
            W Finlandii na Wigilię idzie się do…sauny, a około 17.00 rozpoczyna się kolacja wigilijna, a której podawana jest pieczona szynka, zapiekanka z brukwi lub marchewki oraz sałatka z czerwonych buraków.





 
Gwatemala
             Święta Bożego Narodzenia są jednak znacznie mniej znaczące niż Wielkanoc, która jest najważniejszym świętem w roku. Podstawą bożonarodzeniowego posiłku w Gwatemali są tamales. Jest to mielone mięso połączone z masą z mąki kukurydzianej (i niekiedy innymi dodatkami), zawinięte w liście kukurydzy. Na stole 25 grudnia nie może zabraknąć sosu guacamole.



Bułgaria
            W wieczór przed Bożym Narodzeniem cała rodzina zbiera się na uroczystej kolacji. Na tradycyjnym stole w Wigilię podaje się dania bezmięsne: fasolę, soczewicę, gołąbki z ryżem, suszoną czerwoną paprykę faszerowaną ryżem, fasolą lub ziemniakami, kompot z suszonych śliwek i jabłek. W Boże Narodzenie w Bułgarii nie serwuje się potraw z ryb, gdyż uważa się je za mięsne. Bardzo ważne miejsce na stole zajmuje kołacz, na którym gospodyni kładzie monetę i gałązkę derenia obwiązaną czerwoną nitką. Ten, komu przypadnie moneta, będzie bogaty w przyszłym roku, a posiadacz gałązki będzie się cieszyć zdrowiem.
Słowacja
              Dziwny zwyczaj praktykowany jest jeszcze w niektórych domach na Słowacji.
             Na początku świątecznej kolacji, głowa rodziny nabiera na łyżkę jedną z tradycyjnych potraw, po czym ciska nią w sufit. Im więcej jedzenia pozostanie na suficie, tym więcej szczęścia czeka domowników w nadchodzącym roku.
             Ile można jeść? Po skosztowaniu wszystkich potraw największego głodomora w końcu zmorzy! Ale żeby na początku wieczerzy rzucać jedzeniem o sufit?!
          O Bogowie!





poniedziałek, 11 listopada 2013

Duże jest piękne, a najpiękniejsze największe, czyli czego się nie robi dla kobiet!

            Żyjące w Etiopii, w odległym zakątku Doliny Omo plemię Bodi, ma bardzo specyficzny gust. Ich pojęcie piękna, szczególnie w odniesieniu do mężczyzn jest dość niecodzienne. Rywalizują w czasie święta Ka'el o tytuł najgrubszego, co zapewnia sławę i powodzenie wśród miejscowych kobiet.
            Nie jest to proste, przez sześć miesięcy przygotowują się do ceremonii wyboru „mister brzucha”. Żyją w odosobnieniu, żywią się specjalną miksturą, przyrządzona z krwi i mleka krów. Krew jest pobierana poprzez dziurę w żyle, zrobioną z włócznią lub toporem, a rana potem zasklepiona gliną. Mężczyzn karmią miejscowe kobiety, ale uwaga! - zero seksu!
             Zwycięzca nie otrzymuje żadnej nagrody, ale do końca życia cieszy się sławą i poważaniem. 
               To najlepsi z najlepszych w 2013 r.!
               Ceremonia Ka'el odbywa się w czerwcu. Była inspiracją dla francuskiego fotografa, Erica Lafforgue do serii niesamowitych zdjęć.
               Każda rodzina ma prawo wystawić jednego „reprezentanta”. I co ważne, muszą być kawalerami. Ci w swoich odosobnionych chatach, cały dzień „jedzą”. Przyrządzoną przez kobiety miksturę muszą wypić zanim skrzepnie. Jednorazowa porcja to ok. 2 litry. 
               Niektórzy po takiej „terapii”, osiągają tak monstrualną wagę, że nie mogą chodzić.


 
             Ceremonia Ka'el zakłada kilka godzin chodzenia wokół świętego drzewa, więc nie jest lekko. Zawodników pilnie się obserwuje, a „pot, krew i łzy” wycierają kobiety. 


























               Czekają na wyniki z dużymi, nieukrywanymi emocjami. Większość dziewczyn Bodi ma nadzieję, że pewnego dnia poślubi jednego z tych „bohaterów”.
              Gdy zwycięzca zostanie wybrany, następuje rytualny ubój krowy, przy pomocy „świętego kamienia”. Starszyzna plemienna „bada” wnętrzności i krew, przepowiadając przyszłość.
                Po zakończeniu święta, „zawodnicy” wracają do tradycyjnego sposobu odżywiania i tracą swoje olbrzymie brzuchy. Po kilku tygodniach, następna generacja staje „w szranki” i przygotowania do Ka'el zaczynają się na nowo.
              Święto Ka'el i związane z nim tradycyjne rytuały, są zagrożone, podobnie jak cały byt plemienia Bodi. Rząd Etiopii planuje bowiem ich przesiedlenie.





czwartek, 3 października 2013

Jedzenie czy żarcie?

              Podobno, przez żołądek droga do serca mężczyzny. Stąd też pewnie tyle kulinarnych programów w telewizorni, bo jak by nie patrzeć, a kuchni jednak dalej rządzą kobiety. Kiedyś, jak udowodnił Stańczyk, najwięcej w Polsce było lekarzy, teraz pewnie kucharzy i trenerów „kopanej”.
            Gotowanie może być sztuką, kucharz może być artystą, jak choćby Stanisław Czerniecki, na dworze Lubomirskich w Wiśniczu. 
            Zbiór jego przepisów wydany w 1682 r. pod tytułem „Compendium Ferculorum” uważany jest za pierwszą polską książkę kucharską. Znajdują się w niej nie tylko przepisy co i jak, ale również wskazówki jak pobudzać smak i wyobraźnię, zaskakiwać biesiadników wyglądem i sposobem podawania potraw.
             Książka składa się z trzech rozdziałów i zawiera 333 przepisy. W części pierwszej opisano potrawy mięsne, w rozdziale drugim umieszczono przepisy na dania z ryb, a trzecia część dzieła zawiera receptury na potrawy mleczne i pasztety. Zwieńczeniem każdego rozdziału jest tzw. sekret kuchmistrzowski.
           Dzieło nosiło dedykację dla Heleny Tekli Lubomirskiej, żony Aleksandra Michała Lubomirskiego, u którego służył Czerniecki.
Z czasów wcześniejszych zachowały się pojedyncze przepisy, jak np. na ćwikłę, który odnotował Mikołaj Rej.

              Chyba najbardziej uznaną „kucharką” była Lucyna von Bachman, primo voto Staszewska, secundo Ćwierczakiewiczowa (ur. 17 października 1829 r., zm. 26 lutego 1901 r. w Warszawie).
              Zasłynęła głównie jako autorka niezwykle popularnych książek kucharskich: „365 obiadów za pięć złotych” (Warszawa, 1858 r.), które doczekały się ponad 20 wydań oraz „Jedyne praktyczne przepisy wszelkich zapasów spiżarnianych oraz pieczenia ciast (Warszawa, 1858 r.). W następnych latach opublikowała kolejne pozycje: „Poradnik porządku i różnych nowości gospodarskich” (Warszawa, 1876 r.), „Naukę robienia kwiatów bez pomocy nauczyciela” (Warszawa i Kraków, 1879 r.) i inne.
             Kiedyś trafiłem na wzmiankę, że na jakimś polskim, magnackim stole, kucharz zaserwował rybę w 1/3 gotowaną, w 1/3 pieczoną i w 1/3 smażoną! Czapki z głów!
            Przypomina mi się stare, ale jare powiedzenie, bo ponoć: mężczyzna kocha za-żarcie, kobieta za-wzięcie.

piątek, 6 września 2013

Szczęśliwego Nowego Roku 5774!

             Nie, to nie pomyłka! Właśnie rozpoczął się żydowski Nowy Rok - Rosz ha-Szana. Obchodzony jest 1 i 2 dnia miesiąca tiszrej. Według kalendarza gregoriańskiego w tym roku jego początek przypada 5 i 6 września 2013 r. Pierwszy dzień tiszrej nazywa się w Torze i tradycji „dniem trąbienia” lub też „dniem pamiętania”. Dlatego też w Polsce Rosz ha-Szana znany jest jako Święto Trąbek. Święto przypomina o stworzeniu świata i człowieka, przypomina o sądzie bożym. .
             Święto trwa dwa dni, otwiera ono okres dziesięciodniowej pokuty – Jamim Noraim („straszne dni”), trwający do święta Jom Kippur. Punktem kulminacyjnym tego czasu jest Dzień Pojednania - Jom Kipur. Jednak Bóg przebacza grzechy popełnione przeciw bliźnim tylko wtedy, gdy skrzywdzony wybaczy winowajcy. Dlatego każdy musi przed Sądnym Dniem prosić bliźniego o przebaczenie. W tym roku Jom Kipur przypada 21 września.
             W czasie Rosz ha-Szana Żydzi są jakby „rozliczni” ze swoich uczynków. Szatan przedstawia dowody grzechów Izraela, a Bóg otwiera księgi, w których zapisane są wszystkie czyny człowieka, by wydać na niego wyrok. Dlatego składa się napotkanym osobom życzenia: „Abyście byli zapisani na Dobry Rok". 
              Podczas świąt Żydzi odmawiają dodatkowe modlitwy Musaf, dmie się kilkakrotnie w szofar (róg) - stąd nazwa Święto Trąbek. W niektórych środowiskach obchodzony jest obrządek taszlich – symboliczne strząsanie do wody swoich grzechów. 
              Na kolację w Rosz ha-Szana jada się chałę moczoną w miodzie, odmawiając specjalną modlitwę: „Boże - daj słodki rok".  Spożywanie słodkich pokarmów w czasie tego święta ma symbolizować błogosławieństwo i obfitość. Jada się więc plasterki jabłek maczane w miodzie i cymes marchewkowy. 








 
             Podczas uroczystej kolacji podaje się głowę ryby, co ma symbolizować początek roku. Tradycyjnie jada się karpia faszerowanego albo nadziewanego, zupę owocową z kluseczkami albo smażonymi paluszkami, mostek cielęcy albo pieczeń, drób pieczony, świeże owoce i kompot.
Podczas święta nie wolno wykonywać codziennych prac, natomiast synagogi odwiedzają nawet ci wyznawcy judaizmu, którzy na co dzień są dość obojętni religijnie.
            Szana Towa Umetuka! Obyśmy wszyscy byli zapisani na Dobry Rok!




piątek, 30 sierpnia 2013

Ponad milion karaluchów dało nogę z hodowli w Chinach

            W mieście Dafeng, w chińskiej prowincji Jiangsu, ponad milion karaluchów uciekło z hodowli prowadzonej przez Wang Pengshenga. Owady miały być wykorzystane w ramach tradycyjnej medycyny. Chińczycy uważają, że odpowiednio spreparowane i przygotowane owady zwiększają odporność, a nawet pomagają wyleczyć raka.
           Sprawców demolki hodowli nie znaleziono.
             Wang Pengsheng, zainwestował w hodowlę100 tys. juanów, czyli ponad 50 tys. złotych. Kupił jajeczka amerykańskich karaluchów (102 kg) i spodziewał się, że zrobi interes życia. Wyliczył zysk na około 1000 juanów z 1 kg . (ok. 500 zł).
             Uszkodzone zostały plastykowe ściany cieplarni, gdzie przebywało ok. 1,5 owadów i teraz hodowca jest na skraju bankructwa. Podobno bardzo o nie dbał, a karmił owocami i ciastkami. 
             Jakie te karaluchy niewdzięczne!  W głowach im się z dobrobytu poprzewracało!

wtorek, 27 sierpnia 2013

Mrówki kolorowane jedzeniem

            53-letni naukowiec i fotograf, Mohamed Babu mieszkający w Mysore (południowe Indie) wpadł na pomysł fotografowania mrówek tuż po konsumpcji podsuniętych im „kolorowych dań”. Podsunęła mu to żona Shameem, która zauważyła, że owady bieleją, gdy piją mleko.
            Mohamed Babu przyrządził specjalne mikstury, na którą składały się cukier, barwniki spożywcze (czerwony, zielony, żółty i niebieski), parafina oraz nieco wody, wsytawił do ogrodu i … czekał na mrówki. Zbiegły się prawie natychmiast! Pstrykał fotki i obserwował ich zachowanie. 
              Zauważył, że zdecydowanie preferują kolor zielony i żółty. Dopiero jak zabrakło takiego pokarmu przerzuciły się na inne barwy o ciemniejszych odcieniach. Zgodnie z przewidywaniami ich brzuchy nabierały koloru pożywienia. 
             Gdy mrówki jadły pokarmy o różnych kolorach, w ich brzuchach powstawała „tęcza” lub ich mieszanina.
             Ciekawe by było jeśli takie prawidłowości dotyczyły by człowieka. Poseł Niesiołowski byłby pewnie zielono-żółty po konsumpcji szczawiu i mirabelek.


poniedziałek, 22 lipca 2013

Szmal, seks, obżarstwo, wkurwienie i lenistwo

Siedem grzechów głównych (łac. peccata capitalia) to, zgodnie z Katechizmem Kościoła Katolickiego, określenie dla szczególnych grzechów (za św. Janem Kasjanem i św. Grzegorzem Wielkim). Na zasadzie od rzemyczka do trzewiczka, są podłożem, na którym rodzi się wszelkie zło. Są nimi: pycha, chciwość, gniew, nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu, zazdrość, nieczystość i lenistwo.
  Nazwy łacińskie, choć nie wszystkie odpowiadają nazwom polskim, to: superbia, avaritia, luxuria, invidia, gula, ira oraz acedia; ich pierwsze litery tworzą słowo SALIGIA. Określenie to w średniowieczu często używane było jako nazwa wszystkich tych grzechów łącznie a ich kolejność została zmodyfikowanym przez Henryka z Ostii w XII wieku. Wskutek zmiany hierarchii ważności powyższych grzechów, kolejność tychże była w ciągu wieków modyfikowana.
            Amerykański magazyn „Forbes” pokusił się o klasyfikację międzynarodową, gdzie co kogo najbardziej kusi. 
 
1. Pycha
Do pomiaru tego parametru wybrano dumę narodową. W 2009 roku takie badania przeprowadziła firma Reputation Institute. Okazało się, że najbardziej zadufani w sobie są Australijczycy.












 
2. Chciwość
Nie, nie, nie Żydzi, ani „krwiożerczy kapitaliści”! Pod uwagę bowiem brano korupcję w danym kraju. Zdecydowanym liderem jest Rosja. Pod względem korupcji wyprzedza nawet Meksyk i Indonezję. W rankingu Rosja zajęła ostatnie - 174 miejsce (im niżej, tym gorzej). Najmniej korupcjogenne okazały się kraje skandynawskie.





3. Gniew
              Łączy się z niebezpieczeństwem - a nuż się komuś narazimy?! Niektóre nacje reagują gwałtownie i zdecydowanie, do zabójstwa włącznie. Liderem wśród dużych krajów jest RPA (średnia morderstw 32 osoby na każdych 100.000 mieszkańców). Na ulicy życie stracić można w Brazylii i w rozdartym wojną narkotykową Meksyku.




4. Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu
70 proc. Meksykanów ma nadwagę, a 32,8 proc. cierpi na otyłość - wynika z najnowszego raportu ONZ cytowanego przez „Daily Mail". Oznacza to, że Meksykanie odebrali palmę najgrubszego narodu świata Amerykanom.
            W pierwszej trójce narodów, które mają największy problem z otyłością, oprócz Meksykanów i Amerykanów (31,8 proc. otyłych) znaleźli się Nowozelandczycy (26,5 proc.).






  5. Zazdrość
Jak to matematycznie ująć, zdefiniować, zbadać? Pod uwagę wzięto poziom nierówności wraz z subiektywną oceną szczęścia wg „Światowego raportu o szczęściu” za rok 2012, opracowanego przez Uniwersytet Columbia. Raport mówi, że jednym z czynników, które negatywnie wpływają na postrzeganie szczęścia jest subiektywna świadomość nierówności, kiedy człowiek myśli, że innym niezasłużenie wiedzie się lepiej od niego.
            Jak się okazało najbardziej zawistni są Hindusi. Za nimi uplasowali się Niemcy, Austriacy i Szwedzi.
 
6. Nieczystość
Ranking został oparty na badaniach psychologa Davida Schmitta z Bradley University w USA. W 2005 roku opublikował swoją pracę w czasopiśmie „Behavioral and Brain Sciences" . Mistrzami rozwiązłości okazali się Finowie. Tuż za nimi uplasowali się Nowozelandczycy, później mieszkańcy państw bałtyckich i Brytyjczycy. Brazylijczycy i inni „południowcy” to cienkie Bolki!








7. Lenistwo
Najmniej pracują rozpieszczeni Europejczycy. Praca w wymiarze 130-150 godzin miesięcznie jest tu normą. Najbardziej pracowici ludzie to Azjaci: Hindusi, Chińczycy, Indonezyjczycy i Koreańczycy. Tam „europejską normę” wyrabia się w dwa tygodnie!







wtorek, 9 lipca 2013

Dieta cud czy ćwiczenia?



              Koreańska instruktorka fitness ,Jung Da Yeon, matka dwojga dzieci, ma 46 lat, a wygląda jak nastolatka. Sławę zyskała w 2003 r., gdy w ciągu zaledwie 3 miesięcy schudła 20 kilogramów. Wszystko dzięki odpowiedniej diecie i ćwiczeniom. 
             W ciągu 8 lat doszła do zupełnie niecodziennych rezultatów, a miała już skończone 30 lat. Jej książki sprzedają się na pniu, teraz jest milionerką. 
            Chcieć to móc!



wtorek, 2 lipca 2013

Mikrofalówka na cenzurowanym

Izba niższa francuskiego parlamentu przegłosowała ustawę, na mocy której restauratorzy będą musieli ujawniać, które z serwowanych w ich lokalach dań są podgrzewane w mikrofalówce, a które przygotowywane na miejscu.
Nie jest to kwestia szkodliwości podgrzewania potraw w mikrofalówce, a raczej sprawa jakości. Wielu restauratorów kupuje hurtowo gotowe dania i buch do mikrofalówki!
Potem nieco przypraw, trochę świeżej zieleniny i jest „domowy” obiad.
Za podanie nieprawdziwej informacji grozić będzie grzywna. Takim ustaleniom w Polsce „koneserka smaku” - Magda Boska Gessler – pewnie by tylko przyklasnęła! 
Spotkało się to z poparciem właścicieli droższych restauracji, ale również potencjalnych klientów. Panuje zgodne przekonanie, że takie przepisy wymuszą na restauratorach powrót do tradycji przygotowywania świeżych dań na miejscu. Ma to nie tylko przywrócić uznanie dla francuskiej kuchni, ale też zaowocować nowymi miejscami pracy. Federacja restauratorów Synhorcat, która popiera ustawę, szacuje, że może ich być nawet 25 tys. , ale też podskoczą ceny - o około 7 procent.
W przeprowadzonym przez Synhorcat sondażu 31 proc. restauratorów przyznało, że przynajmniej niektóre z potraw w ich lokalach to dania gotowe. Wśród nich dwie trzecie twierdzi, że gdyby musieli ujawniać prawdę o tych potrawach, to wolą je przygotować na miejscu.
Ustawę przegłosowano znaczną większością głosów i trafi ona teraz do Senatu, który zajmie się nią prawdopodobnie we wrześniu.
W Polsce raczej takie przepisy by nie przeszły. Nie ma jeszcze ogólnego zwyczaju rodzinnych wyjść do restauracji, które odstraszają cenami. Jak pokazały „Kuchenne rewolucje” i tak większość produktów jest zamrażanych, a potem… co się dzieje na zapleczu restauracji – może lepiej nie widzieć!
A te tanie garkuchnie, które w jadłospisie mają głównie bigos i fasolkę po bretońsku, na mikrofali stoją.

 

sobota, 8 czerwca 2013

Porady nie od parady

            Czasem trzeba zaradzić codziennym kłopotom w sposób „domowy”. Każda gospodyni ma swoje „sposoby na wszystko”, ale można sprawdzić coś nowego. To działa! 
  Jak czyścić srebro?
            Srebro ma to do siebie, że czernieje, śniedzieje i ciemnieje. Przedmioty, takie jak biżuteria, sztućce czy pierścionki można doprowadzić do połysku zanurzając je w denaturacie na 12 godzin. Potem układa się je na bawełnianej ściereczce i posypuje suchymi trocinami. Po kilku godzinach suche srebro czyści się irchą.
          Innymi, sprawdzonymi sposobami dla niewielkich przedmiotów, jest czyszczenie popiołem z papierosów lub pastą do zębów.


Jak przedłużyć żywotność kwiatów ciętych?
           Cięte kwiaty szybko więdną. Przedłużenie ich żywotności można uzyskać przez dodanie mąki ziemniaczanej, w proporcji łyżeczka mąki na litr wody. Przy każdej zmianie wody przycinać należy ogonki kwiatów (około pół centymetra).
          Dobrze też działa dodanie do wazonu, rozpuszczonej tabletki aspiryny. 





 

Jak usunąć osad po herbacie lub kawie?
         Do zabrudzonej szklanki lub filiżanki wsypuje się kostki lodu (mniej więcej do połowy) i potrząsa.
         Można też czyścić solą.











Jak sprawdzić czy ryba jest świeża?
           Świeża ryba ma wypukłe oczy i przezroczystą rogówkę oraz różowe skrzela. Świeżość ryby można też sprawdzić wkładając ją do garnka z wodą. Świeża idzie na dno, nieświeża pływa.
            Trudno jednak na zakupy chodzić z garnkiem! 


Jak przechowywać owoce?
           Owoce takie jak jabłka czy gruszki należy przechowywać w przewiewnym miejscu najlepiej w temperaturze 1-6 stopni Celsjusza. Nie wolno trzymać w torbach foliowych, gdyż skraplająca się w nich para sprzyja rozwojowi grzybów i gniciu owoców. Obite lub podgniłe owoce należy oddzielić od zdrowych. Co ważne, nie należy przechować ich w lodówkach.
          Owoce nietrwałe np. truskawki przechowuje się na dole lodówki, na talerzu lub w miseczce. Myjemy się je dopiero, po wyjęciu z lodówki.     Cytrusy jednak myje się przed włożeniem do lodówki, a kładzie również na dole lodówki.






           

sobota, 18 maja 2013

Najdłuższa pizza na świecie. Polacy stracili rekord

Podczas festynu w toskańskim mieście Massa 50 włoskich pizzaioli, czyli piekarzy pizzy, rzuciło wyzwanie Polakom, którzy w sierpniu 2010 roku przygotowali na krakowskich Błoniach pizzę długości 1010 metrów i 28 centymetrów.
             Ich wypiek miał 1172 metry i 97 centymetrów i jest to najdłuższa pizza na świecie. Do jej upieczenia, rozłożonej wzdłuż nabrzeża Massy i wpisanej do Księgi Rekordów Guinnesa, zużyto 2 ton mąki, 30 kilogramów bazylii, kilkuset kilogramów mozzarelli i wielkie wiadra sosu pomidorowego. Pizza pieczona była stopniowo przez 24 godziny. Dochód z imprezy, zakończonej prezentacją olbrzymiego wypieku, został przekazany na rzecz ludności z regionu Emilia-Romania, która ucierpiała w ubiegłorocznym, majowym trzęsieniu ziemi.
Rywalizacja włosko-polska ma kilkuletnią tradycję, tym razem piłka dla Włochów. Zaczęło się w 2004 r., kiedy to Polacy upiekli pizzę o długości 134 metrów. Włoscy pizzaioli odpowiedzieli piekąc 405 metrów pizzy.

środa, 8 maja 2013

Nie tylko człowiek lubi „dobre”

          W stanie Kolorado, jednego ranka, baribal (niedźwiedź czarny), aż siedmiokrotnie wchodził do sklepu ze słodyczami. Za każdym razem „posilał się” garścią przysmaków, ale zachowywał się „kulturalnie”, nie narozrabiał.
 
            Utrwaliła to kamera, a wszystkie wizyty trwały około 20 minut. Jo Adams, właścicielka sklepu, przyznała, że baribal mógł się łatwo dostać do środka, ponieważ zasuwka w drzwiach nie była do końca zamknięta. W końcu zadowolony, poszedł sobie. 






           Nie jest to jedyny przypadek zwierząt łasuchów. O małpach, żyjących na wolności, nawet nie warto wspominać! Czasem jednak widok takiego smakosza, zupełnie zaskakuje!
           W rejonie miasta Brindisi na południu Włoch 5-letni pawian, który uciekł z miejscowego ZOO połączonego z parkiem safari, wszedł do baru pełnego klientów. Obsłużył się sam, najpierw skosztował chrupek i marmolady, potem skonsumował kanapki, a część zabrał „na wynos”, gdy przegonili go pracownicy baru. Miało to miejsce na stacji benzynowej w miejscowości Fasano w Apulii.
           W stan gotowości zostali postawieni karabinierzy, gdyż pawiany mogą być niebezpieczne dla człowieka. W nocy, kiedy małpa przeskoczyła przez ogrodzenie terenu bazy lotnictwa wojskowego, została osaczona przez pracowników ZOO. Pawiana uśpiono i i odwieziono „do domu”.

niedziela, 28 kwietnia 2013

Głodnych nakarmić, spragnionych napoić

           W mieście Amritsar (Pendżab) w Indiach znajduje się Złota Świątynia (Harmandir Sahib), miejsce kultu wojowniczych Sikhów, która może służyć jako przykład prawdziwie religijno-charytatywnej działalności. 
            Zbudowana została w latach 1589 – 1601 przez Guru Arujuna. Wielokrotnie została zniszczona przez afgańskich najeźdźców. Ostatecznie odbudowano ją w czasie panowania (1801 -1839) maharadży Ranjit Singha, który użył do jej odtworzenia marmuru i miedzi oraz ozdobił złotem kopułę świątyni.
           Każdego dnia w kuchni przygotowuje się kilkaset tysięcy wegetariańskich posiłków, z których bezpłatnie mogą skorzystać wszyscy chętni. Korzysta z tego około 40 tysięcy pielgrzymów dziennie. W święta religijne i w weekendy liczba ta sięga ponad 100 000 ludzi. Jest to możliwe dzięki dotacjom oraz pomocy wolontariuszy, oni głównie pracują w kuchni (90%). W święta wykorzystuje się maszynę do lepienia bułeczek. Jej wydajność to 22500 sztuk na godzinę. 
           Karmi się każdego człowieka, niezależnie od wiary. Przed wejściem obowiązkowo trzeba zdjąć buty i włożyć nakrycie głowy. Tradycyjny posiłek składa się z soczewicy, ryżu, warzyw i bułeczki. Wszyscy siedzą na podłodze, by nikt nie poczuł się urażony. Są dwie sale jadalne, każda z nich może pomieścić 5000 osób. Po posiłku talerze myją wolontariusze.
           Tradycję bezpłatnej kuchni zapoczątkował pierwszy guru Sikhów, Guru Nanak. Chciał w ten sposób podkreślić zasadę równości ludzi, niezależnie od religii, kasty, koloru skóry, wyznania, wieku, płci czy statusu społecznego. Była to rewolucyjna koncepcja w kastowym społeczeństwie szesnastowiecznych Indii.



poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Pij colę – stracisz zęby!

           Australijczyk William Kennewell mieszkający w Salisbury, 15 mil na północ od Adelajdy, gdzie pracuje w miejscowym hotelu, jest uzależniony od pica coli. Dzienna dawka tego napoju, to dla niego nawet 8 litrów! 
            Nie powstrzymały go ostrzeżenia dentystów, ani dietetyków, a rezultatem uzależnienia jest utrata w wieku 25 lat, wszystkich zębów. Nosi teraz protezy, ale z picia coli nie zrezygnował. Nie powstrzymuje go nawet zatrucie krwi.
            Sprawa jest banalna – tak naprawdę stracił zęby nie przez colę, a przez cukier. Butelka tego napoju (335 ml) może zawierać nawet 39 g cukru. Z drugiej strony nie za bardzo wiadomo, jak dbał o higienę jamy ustnej.
         Powinno być to ostrzeżeniem dla „smakoszy” wszelkich słodkich napojów!

niedziela, 31 marca 2013

Fotografie jedzenia – reklamowa podpucha


            Już po śniadaniu wielkanocnym, po obiedzie pewnie też. Smakowało? To dobrze!
            Wielu dało się skusić nęcącym reklamom, na których  królują świeże warzywa o żywych kolorach, wspaniałe ciasta, chrupiące kurczaki  czy oszronione owoce. Aż chce się zjeść samą reklamę! To samo na billboardach, ulotkach, zdjęciach w necie…
Biegniemy więc do osiedlowego marketu, a tam czeka nas rozczarowanie. Rzeczywiste produkty nijak się mają do reklam! Jak oni to robią? Wiadomo – jest photoshop, kombajn do obróbki fotografii, ale co jeszcze?
Jedzenie to jeden z najtrudniejszych tematów, z jakimi zmagają się zawodowi fotografowie. No bo przecież ciepłe dania stygną (nie ma pary!), soczyste produkty schną, mrożone - topnieją (zwłaszcza w gorących światłach reflektorów), warzywa gniją, owoce brązowieją. Ale fachowcy na wszystko znajdą sposób! Używają całego szeregu pomysłowych sztuczek i narzędzi, a wśród nich znaleźć można takie „perełki” jak olej silnikowy, dezodorant w spreju czy pasta do butów.


Palnik albo lampa lutownicza. Podstawa podpuchy wszystkiego, co ma być „smakowicie podpieczone”. Nadaje brązowy odcienia brzegom mielonego mięsa w hamburgerach, apetycznie opieka surowego kurczaka czy żeberka lub kiełbaski „z grilla”. W tym przypadku trzeba się jednak trochę wysilić i podgrzać je w gorącej wodzie, bo popękają i skutek wiadomy!




Olej silnikowy. Zastępują zupełnie niefotogeniczne sosy i syropy.



Duża strzykawka.  Za jej pomocą wyciska się ziemniaczane puree pod drobiową skórkę, tuż przed użyciem palnika. Na kurczaka i inne ptaki działa to jak swoisty push-up.






Gliceryna. Rozprowadzona odpowiednim pędzlem, nadaje rybom wygląd właśnie złowionych, natomiast mgiełka ze spryskiwacza „oprószy kwiaty rosą”. Można również taką metodą ożywić sałatę i inne warzywa. Sama woda wydaje się czymś tak oczywistym, że nie warto nad tym się rozwodzić. 






            Wata bawełniana. Zwilżone kłębki, po podgrzaniu w mikrofalówce, umieszcza się za "gorącą" potrawą. Uzyskuje się w ten sposób efektowny efekt parowania. Można też użyć kadzidełek albo dymu papierosowego. Chuchać jednak trzeba „z czuciem” i nie przesadzić z ilością „pary”.
 





            Brązowa pasta do butów. Używa się jej do przemiany surowego kawałka mięsa w soczysty stek prosto z rusztu.
 




          Lakier do włosów. Pełni podobną rolę jak gliceryna, może np. przywrócić życie podsychającemu kawałkowi ciasta.






              Dezodorant w spreju. Niezastąpiony do owoców. Okrywa je, np. winogrona, charakterystyczną „zmrożoną” powłoką.
 




             Klej szkolny. Na zdjęciach płatków śniadaniowych zastępuje mleko. Służy też do „naprawiania” ukruszonego ciasta. Klej z polioctanu winylu jest wręcz niezastąpiony w produkcji reklam produktów spożywczych. Używa się go do sklejania pierogów, które wypełnione są purée i tylko w miejscu rozcięcia smarowane dżemem.
 

              Wszystko musi się jakoś trzymać. Wieloskładnikowe kanapki utrzymują w całości i „porządku” wykałaczki i szpilki. Perfekcyjnie ułożoną kruszonkę na ciasteczkach lub sezam na hamburgerach utrzymuje klej. Okruszki układa się pęsetką, modeluje się nią również makaron.