Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą państwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą państwo. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 października 2013

Kolonia karna w Rosji, czyli jak żyć, aby przeżyć

              Wczoraj było o stalagu z okresu II wojny światowej...

              Dzisiaj jakby déjà vu... W Rosji, która nie jest, ponoć, krajem, ale sposobem myślenia i życia, stanem umysłu, specyficzną mentalnością, czas się zatrzymał.
              Kolonia karna nr 28 o zaostrzonym rygorze znajduje się w miejscowości Ertsewo (obwód Archangielski). Uważana jest za jedno z najcięższych więzień i najbardziej nieludzkich. Brutalność i brak jakichkolwiek zasad są na porządku dziennym.
             Teoretycznie przeznaczona jest dla najgroźniejszych przestępców, praktycznie zawsze można tam trafić. Nie pasuje do sztandaru – dawaj na Syberię! 












              W Rosji są również kolonie karne „o zwykłym rygorze”. Tam na resocjalizację trafić można za wszystko!
              Przekonały się o tym członkinie punkrockowej rosyjskiej grupy „Pussy Riot”. 21 lutego 2012 r. weszły w czasie nabożeństwa do soboru Chrystusa Zbawiciela w Moskwie i przed ikonostasem wykrzykiwały, uznane za obraźliwe, hasła pod adresem Władimira Putina, patriarchy moskiewskiego i całej Rusi (Cyryla) oraz duchownych. Grupa wykonała piosenkę „Bogurodzico, przegoń Putina”. Dwie wokalistki zostały niebawem aresztowane, a wkrótce i trzecia. Sąd Rejonowy w Moskwie uznał je za winne chuligaństwa motywowanego nienawiścią religijną. Zostały skazane na dwa lata pozbawienia wolności z nakazem odbywania kary w kolonii karnej o zwykłym rygorze.
           Ten „zwykły rygor” to wczasy nie są!







czwartek, 8 sierpnia 2013

Sterylizacja czy resocjalizacja?

Wioska Miracle Village leży w południowej Forydzie (USA), na skraju Parku Narodowego Everglades, ponad dwie mile od najbliższego miasta. W małych, ale schludnych bungalowach, mieszka w niej około 200 ludzi. Wśród nich jest tylko jedna kobieta, reszta to mężczyźni. Jego mieszkańcy za dnia mogą poruszać się swobodnie po osadzie, natomiast po zmroku muszą pozostawać w miejscu zameldowania.
               Ponad 100 z nich jest zarejestrowanych jako seksualni przestępcy. Uznani zostali za winnych i tutaj odbywają karę pozbawienia wolności. Najczęściej była to pornografia dziecięca i molestowanie seksualne nieletnich. Są tutaj m.in. nauczyciele, jest były pastor i trener sportowy.
             Zgodnie z prawem stanowym Florydy żaden z nich nie może mieszkać bliżej niż ok. 300 m od najbliższej szkoły, centrum opieki dziennej, parku czy na placu zabaw. Miasta i powiaty rozszerzyły te ograniczenia do ok. 1 km. W niektórych miejscowości do listy zakazanych miejsc dodano baseny, przystanki autobusowe czy biblioteki. W efekcie przestępcy seksualni nie mogli mieszkać w większości miejsc na gęsto zaludnionej Florydzie. Większość z nich uczestniczy teraz w psychologicznych programach leczenia.
Osadę założył nie żyjący już, pastor Dick Witherow, w 2009 r. i stała się oazą dla skazańców. Tygodniowo jest od 10 do 20 nowych zgłoszeń. Wymagania co do przyszłych mieszkańców są dość restrykcyjne. Nie akceptuje się osób, które brały narkotyki, były agresywne lub zdiagnozowano ich jako pedofilów. Służy to ochronie mieszkańców.
Edgar Walford przeniósł się tam 10 lat temu. Na Florydę przybył z Jamajki w 1962 roku i spędził swoje życie zawodowe na plantacji trzciny cukrowej. Jest na emeryturze i nie widzi problemów w przebywaniu wśród przestępców. Dni spędza na uprawie sporego ogródka, gdzie hoduje maniok, słodkie ziemniaki, banany oraz całą gamę owoców i warzyw, którymi obdarowuje swoich sąsiadów. Uważa, że jest to bardzo spokojne miejsce. Nikt nie stwarza problemów. 

Nad przestrzeganiem prawa i porządku czuwa jedyna tutaj kobieta, policjantka Courtney Minton. Co tydzień weryfikuje adresy, spędza również prawdziwość podawanych danych.
Jak by nie patrzeć, rodzi się pytanie – resocjalizacja w wydaniu amerykańskim, czy sterylizacja (są takie pomysły!) w wydaniu polskim. Co ma większy sens?

 

 

czwartek, 1 sierpnia 2013

Szmal, kasa, pieniądze, banknoty

            Nie wszystkie banknoty zaprojektowane przez NBP weszły do oficjalnego obiegu. Powody były różne – słabe zabezpieczenia, zmiana koncepcji czy denominacja. Narodowy Bank Polski z okazji 50-lecia współpracy z projektantem banknotów Andrzejem Heidrichem, pokazał je na specjalnej wystawie.
             Rewers banknotu o nominale 5 000 000 złotych, przedstawiającego Józefa Piłsudskiego i Order Virtuti Militari. Nie tyrafił do obiegu ze względu na denominację w 1995 r. 
               Projekt banknotu o nominale 500 złotych. Mężczyzna w krakowskim stroju ludowym - Panorama Krakowa. Seria z wizerunkami miast została zamówiona przez NBP w 1960 r., ale nie weszła nigdy do obiegu. Po poprawkach i konsultacjach zrezygnowano z miast i zdecydowano się na wielkich Polaków. 
             Następna „pięćsetka” - Ignacy Jan Paderewski. Seria ludzi polityki, którzy zapisali się w historii Polski, została zaprojektowana równolegle z serią wybitnych polskich pisarzy w związku z denominacją planowaną przez NBP na lata 90. Projekty nie zostały skierowane do produkcji. Obawiano się, że mogą być zbyt podobne do banknotów, które miano wycofać z obiegu. 
             Niezrealizowany projekt banknotu o nominale 50 złotych - Karol Świerczewski „bez czapki”. Toż to prawie pornografia! Do obiegu wszedł projekt „w czapce'”. Seria „Wielcy Polacy” weszła do obiegu 1 stycznia 1975 r. 
             W serii przedstawiających królów Polski, która weszła do obiegu w 1995 roku, na banknocie 50-złotowym miała się pojawić Barbara Radziwiłłówna. Ostatecznie zdecydowano jednak, że przedstawiony zostanie na nim król Kazimierz Wielki.

poniedziałek, 22 lipca 2013

Szmal, seks, obżarstwo, wkurwienie i lenistwo

Siedem grzechów głównych (łac. peccata capitalia) to, zgodnie z Katechizmem Kościoła Katolickiego, określenie dla szczególnych grzechów (za św. Janem Kasjanem i św. Grzegorzem Wielkim). Na zasadzie od rzemyczka do trzewiczka, są podłożem, na którym rodzi się wszelkie zło. Są nimi: pycha, chciwość, gniew, nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu, zazdrość, nieczystość i lenistwo.
  Nazwy łacińskie, choć nie wszystkie odpowiadają nazwom polskim, to: superbia, avaritia, luxuria, invidia, gula, ira oraz acedia; ich pierwsze litery tworzą słowo SALIGIA. Określenie to w średniowieczu często używane było jako nazwa wszystkich tych grzechów łącznie a ich kolejność została zmodyfikowanym przez Henryka z Ostii w XII wieku. Wskutek zmiany hierarchii ważności powyższych grzechów, kolejność tychże była w ciągu wieków modyfikowana.
            Amerykański magazyn „Forbes” pokusił się o klasyfikację międzynarodową, gdzie co kogo najbardziej kusi. 
 
1. Pycha
Do pomiaru tego parametru wybrano dumę narodową. W 2009 roku takie badania przeprowadziła firma Reputation Institute. Okazało się, że najbardziej zadufani w sobie są Australijczycy.












 
2. Chciwość
Nie, nie, nie Żydzi, ani „krwiożerczy kapitaliści”! Pod uwagę bowiem brano korupcję w danym kraju. Zdecydowanym liderem jest Rosja. Pod względem korupcji wyprzedza nawet Meksyk i Indonezję. W rankingu Rosja zajęła ostatnie - 174 miejsce (im niżej, tym gorzej). Najmniej korupcjogenne okazały się kraje skandynawskie.





3. Gniew
              Łączy się z niebezpieczeństwem - a nuż się komuś narazimy?! Niektóre nacje reagują gwałtownie i zdecydowanie, do zabójstwa włącznie. Liderem wśród dużych krajów jest RPA (średnia morderstw 32 osoby na każdych 100.000 mieszkańców). Na ulicy życie stracić można w Brazylii i w rozdartym wojną narkotykową Meksyku.




4. Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu
70 proc. Meksykanów ma nadwagę, a 32,8 proc. cierpi na otyłość - wynika z najnowszego raportu ONZ cytowanego przez „Daily Mail". Oznacza to, że Meksykanie odebrali palmę najgrubszego narodu świata Amerykanom.
            W pierwszej trójce narodów, które mają największy problem z otyłością, oprócz Meksykanów i Amerykanów (31,8 proc. otyłych) znaleźli się Nowozelandczycy (26,5 proc.).






  5. Zazdrość
Jak to matematycznie ująć, zdefiniować, zbadać? Pod uwagę wzięto poziom nierówności wraz z subiektywną oceną szczęścia wg „Światowego raportu o szczęściu” za rok 2012, opracowanego przez Uniwersytet Columbia. Raport mówi, że jednym z czynników, które negatywnie wpływają na postrzeganie szczęścia jest subiektywna świadomość nierówności, kiedy człowiek myśli, że innym niezasłużenie wiedzie się lepiej od niego.
            Jak się okazało najbardziej zawistni są Hindusi. Za nimi uplasowali się Niemcy, Austriacy i Szwedzi.
 
6. Nieczystość
Ranking został oparty na badaniach psychologa Davida Schmitta z Bradley University w USA. W 2005 roku opublikował swoją pracę w czasopiśmie „Behavioral and Brain Sciences" . Mistrzami rozwiązłości okazali się Finowie. Tuż za nimi uplasowali się Nowozelandczycy, później mieszkańcy państw bałtyckich i Brytyjczycy. Brazylijczycy i inni „południowcy” to cienkie Bolki!








7. Lenistwo
Najmniej pracują rozpieszczeni Europejczycy. Praca w wymiarze 130-150 godzin miesięcznie jest tu normą. Najbardziej pracowici ludzie to Azjaci: Hindusi, Chińczycy, Indonezyjczycy i Koreańczycy. Tam „europejską normę” wyrabia się w dwa tygodnie!







piątek, 12 lipca 2013

Turystyka dla hardcorów, czyli gdzie nie jechać na wakacje

           Wakacje w pełni! Polacy coraz bardziej ochoczo wyjeżdżają za granicę, a to za pośrednictwem biur podróży, a to prywatnie. Ceny nad Bałtykiem wołają o pomstę do nieba, a i warunki wypoczynku, delikatnie mówiąc, najczęściej „średnie”.
            W czołówce najczęściej odwiedzanych krajów świata niezmiennie królują Francja, Stany Zjednoczone i Chiny. I mimo ostatnich zamieszek – Egipt.
            Są jednak kraje, gdzie turystów jest jak na lekarstwo. Powody są rożne – bandytyzm, terroryzm, uprowadzenia, wojna, trudny dojazd, epidemie, choroby itp. Ryzyko pobytu w takich miejscach jest wielkie, ale zawsze znajdą się śmiałkowie (Naiwni? Głupcy? Ryzykanci?), którzy za nic mają wszelkie ostrzeżenia.
           Dziesiątkę najmniej polecanych na wypoczynek miejsc zamyka Afganistan. Rocznie – 17500 turystów. Jeszcze w latach 70. tłumnie odwiedzany. Teraz wiadomo – talibowie, wojna i terroryzm.
           Dziewiąte miejsce zajmują Komory, wyspiarskie państwo w północnej części Kanału Mozambickiego, leżące pomiędzy północną częścią Madagaskaru a północno-wschodnią częścią Mozambiku. Rocznie – 15000 turystów. Niewiele połączeń lotniczych, moskity i co się z tym wiąże, duże ryzyko malarii. 
            W dziesiątce znajdują się też Wyspy Marshalla (piąte miejsce), bajeczny archipelag na oceanie Spokojnym. Składa się z 1225 wysepek rozciągających się na terenie o powierzchni ponad miliona kilometrów kwadratowych. W skład państwa wchodzi 29 atoli oraz 5 izolowanych wysp. Wydawało by się, że to prawdziwy raj dla turystów! Rafy koralowe, wymarzone miejsca do nurkowania... W tej beczce miodu jest jednak łyżka dziegciu. Do lat 60. XX wieku przeprowadzano tu próby jądrowe. Obecnie dotarcie na wyspy graniczy z cudem - latają tam tylko amerykańskie linie lotnicze. Rezultat – 5000 turystów rocznie. 
             Czas na podium! Na trzecim miejscu znalazło się Tuvalu, które leży na terenie Polinezji (Oceania). Powierzchnia państwa wynosi jedynie 26 km kw. W jego skład wchodzi 6 atoli i 3 wyspy, które zamieszkuje 11 tys. mieszkańców. To miejsce, podobnie jak Kiribati (czwarta pozycja), jest zagrożone zatonięciem w skutek podnoszenia się poziomu oceanów. Rocznie – 1200 turystów. Wyspy nie leżą na trasie regularnych międzynarodowych połączeń lotniczych. Można się na nie dostać z Fidżi, a pomiędzy wyspami podróżować łodzią.
            Drugie, dyskusyjne miejsce zajmuje Somalia. Dyskusyjne, gdyż wyjazd do tego kraju, to jakby kuszenie losu. Wszechobecny głód, piractwo i przemoc są tam na porządku dziennym. Rocznie – 500 turystów. Restrykcyjne prawo szariatu i brak przez lata legalnego rządu doprowadziły kraj do chaosu. Najszybszy sposób dla osób ryzykujących podróż do Somalii to lot ze Stambułu.
             Pierwsze miejsce zajmuje Nauru. Ta niewielka, odosobniona wysepka koralowa położona jest na Pacyfiku, w Mikronezji, ok. 50 km na południe od równika. W XX wieku przeżywała rozkwit gospodarczy dzięki wydobyciu fosforytów. Jest otoczona rafą, a jej powierzchnia to jedynie 21 km kw. To najmniejsza republika na świecie. Rocznie – 200 turytów. Wyspa to właściwie jedna wielka kopalnia fosforanów, komunikacja ze światem jest szczątkowa. Lata tu tylko jedna linia lotnicza, a uzyskanie wizy graniczy z cudem, gdyż ambasad Nauru jest jak na lekarstwo.
            W zestawieniu brakuje niektórych miejsc, gdzie – wiadomo – niebezpiecznie, ale mimo wszystko ludzie ryzykują. Przykładem mogą być Brazylia czy Nigeria. Zapuszczanie się w zaułki miast nie wchodzi w rachubę, a nawet na ludnych ulicach czy plażach trzeba się liczyć z przyłożoną do gardła maczetą.
            W klasyfikacji najbardziej niebezpiecznych miast bezapelacyjnie prowadzi Ciudad Juárez (Meksyk). Tylko w ubiegłym roku w wojnach narkotykowych zginęło tam ponad 2 tysiące ludzi. Miejsca na podium zajmują również Caracas (Wenezuela) i San Pedro Sula (Honduras). Wyjść cało z takiej wyprawy to prawie cud!
           Umiesz liczyć – licz na siebie! Na litość nie ma co!



czwartek, 27 czerwca 2013

Bierzcie wzór panowie (p)osłowie i panie posłowie

             Sir Isaac Newton (ur. 25 grudnia 1642 r. lub 4 stycznia 1643 r. w Woolsthorpe-by-Colsterworth, zm. 20 marca 1726 lub 31 marca 1727 r. w Kensington) uważany jest za ojca nowoczesnej fizyki. To również matematyk, astronom, filozof, historyk, badacz Biblii i alchemik.
W swoim słynnym dziele „Philosophiae naturalis principia mathematica” (1687 r.) jako pierwszy przedstawił prawo powszechnego ciążenia, a także prawa ruchu leżące u podstaw mechaniki klasycznej. Niezależnie od Gottfrieda Leibniza przyczynił się do rozwoju rachunku różniczkowego i całkowego.
            Również jako pierwszy wykazał, że te same prawa rządzą ruchem ciał na Ziemi, jak i ruchem ciał niebieskich. Jego badania doprowadziły do rewolucji naukowej i przyjęcia teorii heliocentryzmu jako obowiązującej. Badał naturę światła, zajmował się pomiarami prędkości dźwięku w powietrzu, ogłosił teorię pochodzenia gwiazd, matematycznie opisał zjawisko pływów morskich.
            Sformułował trzy zasady dynamiki, które są kamieniem węgielnym w rozumieniu zjawisk zachodzących w materialnym świecie. 
 
            Jego codzienne życie nie było jednak tak „dynamiczne” jak dociekania naukowe.
Newton był członkiem Parlamentu w latach 1689 -1690 i w 1701 r., ale jego jedyne udokumentowane wystąpienie dotyczyło zażalenia na zimne powietrze w sali posiedzeń.      
           Spytał, czy można zamknąć okno.

wtorek, 4 czerwca 2013

Zakaz chodzenia w drewniakach i budowy zamków z piasku

           Latem w wielu włoskich miastach i miasteczkach pojawiają się oryginalne zakazy, niekiedy zupełnie odlotowe.
           W zeszłym roku ofiarą zakazów została mieszkanka miasta Trani w Apulii na południu Włoch. Upalnego dnia chciała wejść do urzędu ubrana w sukienkę na ramiączkach.
           W miasteczku Teggiano, też na południu kraju, latem obowiązuje zakaz gry w bilard i w „piłkarzyki" po godzinie 22.00. Co ciekawe, od października do marca obowiązuje już o godzinie 20.00. 
            Zakaz nocnej gry w bilard wprowadzono też w jednej z miejscowości koło Bergamo na północy, gdzie stoły do tej gry są produkowane.
            Z różnych pomysłów słynie także słynna wyspa Capri. W minionych latach wprowadzono tam zakaz chodzenia w drewniakach oraz w kostiumach plażowych po miasteczku.
            W Neapolu nie można palić papierosów na ulicy, w Rzymie nie wolno jeść siedząc na schodach i w pobliżu zabytków. W Wenecji zakazano karmienia gołębi i chodzenia po historycznym centrum w stroju, który może być uznany za „niewłaściwy". W przypadku pań – nie ma jasności, jakim strojem mogą wywołać zgorszenie, panowie nie mogą szpanować gołym torsem. Też w Wenecji trwają prace nad zmianą obowiązującego rozporządzenia, wydanego przez byłego burmistrza, na mocy którego zgoda na wykonywanie muzyki na żywo uzależniona jest nie od liczby decybeli, ale od jej gatunku. 
             W Eraclei, w regionie Wenecja Euganejska, zabroniono budowania na plaży zamków z piasku, ponieważ zostało to uznane za niebezpieczne i uciążliwe dla innych plażowiczów.
             Prawdziwie międzynarodową karierę w mediach zrobił odlotowy burmistrz miasteczka Castellammare di Stabia, który zabronił noszenia zbyt krótkich spódniczek. Ocenę, czy strój jest przyzwoity czy nie, pozostawił straży miejskiej, upoważniając ją do wystawiania mandatów.
             Co kraj - to obyczaj! Urzędnicy mają fantazję na całym świecie! Gorzej, że swoje wymysły wcielają w życie.

niedziela, 24 marca 2013

Jarać legalnie czy nie jarać, oto jest pytanie!

           Policja w Santa Barbara (Kalifornia, USA) na porzuconej łodzi znaleźli 2 tony „marychy”, wartej ok. 4 mln dolarów. Zwinięta była w plastikowe torby. Jest to drugie tego rodzaju „znalezisko” w krótkim czasie.

            Poprzednio łupem policji padła marihuana o wartości ok. 1 mln dolarów. Znajdowała się na rozbitej na plaży łodzi. Prawdopodobnie w obu przypadkach „załoganci” w panice opuścili kutry, pozostawiając ich przemycaną zawartość. No to sobie nie pojarają!






            Jeszcze a propos „marychy”... Jest szansa dla smakoszy staffa w Hiszpanii.

Władze liczącej ok. 900 mieszkańców gminy Rasquera koło Tarragony (Katalonia) zatwierdziły przekazanie terenów pod uprawę konopi indyjskich Barcelońskiemu Stowarzyszeniu Konsumentów Marihuany. „Marycha” ma tam być uprawiana tylko na potrzeby własne 5 tysięcy członków tego stowarzyszenia.
            O co chodzi? O szmal! Szacuje się, że decyzja przyniesie budżetowi zadłużonej gminy ponad 1,3 mln euro w ciągu 2 lat. Pomoże to utworzyć ok. 40 miejsc pracy.
            Zgodnie z hiszpańskim prawem, posiadanie niewielkich ilości marihuany na użytek prywatny jest dozwolone, natomiast uprawianie konopi indyjskich w celach handlowych, ich sprzedaż i reklamowanie jest nielegalne.
            Nie będzie jednak tak łatwo przeforsować legalne uprawianie „marychy”. Przedstawiciel rządu Katalonii zapowiedział, że policja wniesie sprawę do sądu i ten rozstrzygnie co i jak.
            Ponad 50 osób chorych na raka i fibromialgię skontaktowało się z władzami Rasquery w ciągu jednego dnia, aby wyrazić poparcie dla inicjatywy plantacji. Projektem interesuje się także inna organizacja palaczy marihuany, licząca ponad 7 tys. członków Airam.







             

piątek, 1 lutego 2013

5 x największe

          Chyba nikt nie ma kłopotu, by powiedzieć, że najwyższym szczytem górskim na Ziemi jest Mount Everest, największą pustynią Sahara, a największym jeziorem Morze Kaspijskie. Im dalej w las, tym więcej drzew. Z określeniem innych rekordów bywają kłopoty. 
Piramida
           We Władywostoku, w Rosji znajdują się 2 piramidy zwane Brat i Siostra. Pierwotna wysokość Brata wynosiła 320,5 metra (!), ale w wyniku ściągania kamienia ze szczytu w latach 60-tych XX w., jej aktualna wysokość wynosi 242 metry. Siostra liczy sobie 319 metrów wysokości i wciąż zachowała wygląd piramidy. Uważana jest za największą piramidę na świecie. Szacuje się, że mogą pochodzić sprzed ok. 12 tys. lat.
           Rywalizuje z nią Biała Piramida w chińskiej prowincji Shanxi. Łącznie z nią jest tam około trzynastu tego rodzaju budowli. Tamtejszy rząd rząd nikogo do niej nie dopuszcza. Raz tylko udało się ją sfotografować, a było to podczas drugiej wojny światowej, gdy amerykańscy piloci przelatywali przez te tereny. Ustalono, że jej wysokość ma jakieś ok. 305m. a długość boku ok. 487m. W przeciwieństwie od swoich egipskich odpowiedników nie jest zrobiona tylko z kamienia, jej podstawą jest wzgórze, na którym się znajduje.
          Dla porównania - najwyższa egipska piramida Cheopsa, liczy sobie 146,6 metra wysokości! 
 
Wodospad
Najwyższym wodospadem na świecie jest położony w Wenezueli, Salto del Angel. Woda spada kilkoma kaskadami. Najdłuższy, pojedynczy uskok mierzy 807 metrów. Łączna wysokość wodospadu sięga prawie kilometra, dokładnie 979 metrów, czyli 11 razy więcej niż wysokość wodospadu Niagara.
Salto Angel położony jest na płaskowyżu Auyantepui, co oznacza w języku Pemonów (jednego z indiańskich plemion) „Góra Diabła”. Wodospad znajduje się na rzece Corrao, w niedostępnej wenezuelskiej dżungli. Został odkryty przez amerykańskiego pilota Jimmy’ego Angela, stąd nazwa. Salto Angel należy do największych atrakcji wenezuelskiego Parku Narodowego Canaima. 





Ssak
           Płetwal błękitny to nie tylko największy ssak na Ziemi, ale również największe zwierzę w całej historii naszej planety. Długość jego ciała dochodzi do 33 metrów, a waga do 190 ton. Pożywieniem płetwala błękitnego są ryby, mięczaki, skorupiaki i zooplankton. Dziennie „przyswaja” go ok. 4 ton! Z naturalnych wrogów zagrozić mu może jedynie orka. Kilka ciekawostek:
- Język dorosłego płetwala błękitnego waży 2700 kg, a szeroko rozwarte usta mogą pomieścić do 90 ton pożywienia, ale ze względu na wąski przełyk nie jest w stanie połykać dużych przedmiotów.
- Serce płetwala waży 600 kg, zaś średnica aorty dochodzi do 23 cm.
- Penis płetwala błękitnego osiąga w stanie erekcji największą wśród obecnie żyjących stworzeń długość ok. 2,4 metra;
- Warstwa tłuszczowa płetwala ma 0,5 m grubości.
- Samice zwykle są większe od samców.
- Płetwal błękitny nurkuje na głębokość około 500 m i pozostaje tam nawet do 2 godzin.
- Tak jak inne ssaki morskie, wieloryby pochodzą od ssaków naziemnych.
- Płetwal błękitny posiada ok. 320 fiszbinów (służą do filtrowania wchłanianej przez paszczę wody morskiej), mierzących 100 cm długości i 55 cm szerokości.
- Samice rodzą młode raz na 3 lata.
Budynek
            Wieżowiec definiowany jest jako wysoki, nadziemny budynek wolno stojący, posiadający fundamenty i dach, w którym przynajmniej 50 procent jego wysokości jest wykorzystana na piętra użytkowe. To kryterium odróżnia drapacze chmur od różnego rodzaju wolno stojących wież telewizyjnych (w których użytkowe piętra to jedynie galerie widokowe i restauracje) i kominów (pojęcie piętra tu nie występuje).
            Do 1996 r. wysokość budynków była mierzona do strukturalnego wierzchołka, czyli do najwyżej położonej integralnej części wieżowca. Do tej wysokości wliczały się iglice, natomiast nie uwzględniano masztów i anten, które można łatwo zdemontować lub podwyższyć. W związku z budową Petronas Towers (bliźniacze wieże w Kuala Lumpur, stolicy Malezjii wys. 425 m) i sporem o miano najwyższego budynku z Sears Tower, Council on Tall Buildings and Urban Habitat stworzyła nowe kryteria pomiarów wysokości budynków.
           Jako najwyższy budynek na świecie uważa się Burdż Chalifa w Dubaju (Zjednoczone Emiraty Arabskie). Ma on 829 metrów, a budowę ukończono w 2009 r. Budynek posiada 163 piętra użytkowe, a koszt budowy to 1,5 miliarda dolarów.
            Pod względem wysokości jest trzecią najwyższą konstrukcją budowlaną, jaką kiedykolwiek zbudowano. Wyższe są jedynie platformy wiertnicze Perdido Regional Host (2438 m) i Ursa Platform (1306 m).
            Jest najwyższą lądową konstrukcją budowlaną jaką kiedykolwiek zbudowano (tytuł ten odebrał 20 maja 2008 masztowi radiowemu w Konstantynowie, znajdującemu się w Polsce, który miał 646,38 metrów wysokości, uległ on zniszczeniu 8 sierpnia 1991).
Burdż Chalifa jest najwyższą budowlą wolno stojącą (tytuł ten odebrał CN Tower, znajdującemu się w Kanadzie, mającemu 553,33 metrów wysokości).
            To najwyższy wieżowiec na świecie (tytuł ten odebrał Taipei 101, znajdującemu się w Republice Chińskiej, mającemu 509,2 metrów wysokości). Ma najwyżej na świecie położony taras widokowy – na 124. piętrze, a na piętrach 158. i 76. znajdują się (odpowiednio) najwyżej na świecie usytuowane meczety i basen.
Miasto
             Największym miastem na świecie jest Szanghaj – ok. 16,5 mln, ale największą aglomeracją miejską Tokio - ok. 40 mln.
             Wkrótce ten rekord może zostać pobity. Urbaniści z południowych Chin stworzyli bowiem plan połączenia dziewięciu miast położonych w delcie Rzeki Perłowej w jedną mega-metropolię. Miasto będzie liczyć 42 mln mieszkańców.
            Największa metropolia świata ma powstać przez połączenie miast Kanton (Guangzhou), Shenzhen, Foshan, Dongguan, Zhongshan, Zhuhai, Jiangmen, Huizhou i Zhaoqing. Zajmie ona powierzchnię ponad 41 tys. km kwadratowych (jedna ósma powierzchni Polski). Liczba ludzi zamieszkujących mega-miasto przekroczy liczbę mieszkańców Polski.
            Urbaniści opracowali już 150 projektów infrastrukturalnych, które w ciągu następnych sześciu lat połączą sieć transportową, energetyczną, kanalizacyjną i telekomunikacyjną tych dziewięciu miast. Łączny koszt to inwestycji to ok. 300 mld dolarów. Ekspresowa linia kolejowa połączy mega-miasto z pobliskim Hong Kongiem. Na jej terenie wybuduje się dodatkowo 29 linii kolejowych dla mieszkańców.
            W ciągu następnych 10 lat chińskie władze planują stworzyć kolejne mega-miasta. Największe „strefy miejskie” ma zamieszkiwać od 50 do 100 mln mieszkańców, a te „mniejsze” od 10 do 25 mln. Na północy, pomiędzy Pekinem a miastem Tianjin powstanie super-strefa Bohai, na terenie której mieszkać będzie 260 mln osób.