Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mural. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mural. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 października 2013

Chińska renowacja w stylu Disneya

            Wydawało się, że zeszłoroczne „osiągnięcie” 80-letniej Hiszpanki Cecilii Gimenez, która „naprawiła” XIX fresk w kościele w Borja, trudno będzie pobić. 
              Jej „dzieło” zyskało nową „jakość” i popularność, a twórca fresku, Elias Garcia Martinez, pewnie przewraca się w grobie.
              Jakby za ciosem poszli Chińczycy. Postanowili odnowić oryginalne dzieła buddyjskie w świątyni Yunjie w prowincji Liaoning. Zajęło się tym lokalne biuro turystyczne. Freski zostały namalowane ok. 270 lat temu, w okresie wczesnej dynastii Qing. Przeor klasztoru nieco spanikował słysząc cenę „fachowej” renowacji – około 700 tys. dolców! Poprosił o pomoc internautów i jakoś stykło.
              Efekt jest jednak porażający. Oryginalne freski przykryto alegorycznymi, krzykliwymi malunkami w stylu kreskówek Disneya, obrazującymi taoistyczne mity.
              Dwóch pracowników biura turystycznego, odpowiedzialnych za „renowację” zwolniono, ale trudno będzie odkręcić radosną twórczość „konserwatorów”.


poniedziałek, 14 października 2013

Banksy działa w Nowym Jorku

             Od początku października „król” street artu – Banksy – działa w Nowym Jorku, co potwierdził wpisem na Twitterze. Wykonał już kilka prac, ale największe poruszenie wywołała jego jedenasta akcja w południowym Brooklynie - „Syreny owiec”.
            Tym razem nie było to graffiti, ale swoisty performance.
              Na ulice miasta wyjechał samochód z napisem „Transport świeżego mięsa”, który transportował pluszaki. Były to animowane postacie rodem z bajek i kreskówek, które rozpaczliwie próbowały wydostać się z samochodu. 
               Towarzyszyły temu odpowiednie dźwięki, sugerujące próbę ucieczki. 
               Akcja wzbudziła konsternację widzów, ale najbardziej przeżywały ją dzieci. Niektóre potraktowały performance dosłownie, reagując płaczem.


 
 

środa, 25 września 2013

Duchy na ulicach miast

Włoski artysta Paolo Cirio w zeszłym roku zainicjował projekt „Street Ghosts” (uliczne duchy), co jest nowym wymiarem sztuki ulicznej. Przenosi obrazy pieszych naturalnej wielkości ze Street View Google, w miejsca, gdzie zostały uchwycone. 
              Pracował już w Nowym Jorku, Londynie i Berlinie, Meksyku, Chinach i Brazylii.
Wyszukiwarka automatycznie zamazuje twarze fotografowanych osób, ale wiele szczegółów można odtworzyć. Po korekcie fotografii Paolo Cirio drukuje ją w naturalnej wielkości, wycina postać i nakleja w odpowiednie miejsce, jak tapetę. Ostateczny retusz przeprowadza ręcznie. 
               Pracuje nocą, by uniknąć „zwinięcia” przez policję i oskarżenia o wandalizm. Z drugiej strony stara się wybierać ściany, gdzie już namalowano jakieś graffiti. Prace często są zrywane po jednym dniu, ale zdarza się, ze wiszą nawet miesiąc. Google aktualizując mapy często filmują „ducha” i koło jakby się zamyka. 
               Zamysłem artystycznym jest pokazanie jak można ingerować w prywatność. Zarówno w Google, jak i na ścianach, fotki osób zamieszczane są bez zgody zainteresowanych.
              Postacie wklejone w ściany łączą dwa światy: realny rzeczy i ludzi (fotografia) i wirtualny, w którym narusza się prywatność i prawa autorskie.
Jest w tym też coś z magii – zapętlenie czasu.


 
 

czwartek, 29 sierpnia 2013

Graffiti z kodem do odczytania

            W kilku miastach Wielkiej Brytanii (m.in. Londynie, Birmingham i Bristolu) pojawiły się niecodzienne, kolorowe murale. Dla niewtajemniczonych, ściany wyglądają jak kilka bezsensownych liczb i wzorów, ale naprawdę zawierają kody, obok postaci, które są największymi światowymi umysłami technologii informatycznych i numerycznych, ale nie tylko.
             Ci, którzy złamią kody, mają szansę na wygranie biletów na tygodniowe targi technologii Campus Party, które w tym roku odbędą się w Londynie na początku września. Spotkają się na nich programiści, deweloperzy, gracze i różni „technofile”, a nawet hakerzy.
              Graffiti przedstawia Alana Turinga, uważanego za ojca chrzestnego informatyki. Jego zespół przyczynił się m.in. do złamania kodu Enigmy, używanej do szyfrowania przez Niemców w czasie II wojny światowej. Kod jest numeryczny. 
              Murale zawierają kody języka JavaScript, alfabetu Morse'a i zapisu numerycznego.
Sportretowano na nich m.in. Nolana Bushnell, autora pionierskich gier wideo firmy Atari i Hala Jon „Maddog”, który jest dyrektorem wykonawczym systemu operacyjnego Linux.
                Brendan Eich, twórca JavaScript.
               Nolan Bushnell, pionier gier wideo firmy Atari.
             Na tym muralu można znaleźć alfabet Morse'a, chyba najłatwiejszy do odczytania (na graffiti sportretowano jego twórcę).
             Rozszyfrowanie kodów jest jednocześnie zabawą, ale z drugiej strony ma zachęcać młodych ludzi do zgłębiania tajemnic programowania. Swoją drogą, tworzenie szyfrów i ich łamanie, było od zawsze ulubioną rozrywką najtęższych umysłów.






niedziela, 11 sierpnia 2013

Graffiti 3D na murach całego świata

               Smarować sprayem po murze głupawe napisy bohomazy – potrafi każdy. Głębokie sentencje i mądrości typu - Ula jest gupia! czy Ania daje za dychę! – od dawien dawna „zdobiły” mury kamienic i podwórka. Nazywanie tego graffiti jest nieporozumieniem i nire ma nic wspólnego ze sztuką, graffiti jest sztuką.
              Mistrzem uznanym na całym świecie i niedoścignionym wzorem jest Banksy. Można by go nazwać „królem graffiti 2D”. To rozróżnienie jest niezbędne, gdyż niekwestionowanym „królem graffiti 3D” jest Peeta. 
                 Jak w przypadku Banksy,ego niewiele o nim wiadomo, gdyż mało informacji jest ujawnionych.
                 Znany jest również jako Manuela Di Rita, od 1993 mieszka obecnie w Wenecji. Jest członkiem EAD załogą (Padova, Włochy), FX i załóg RWK (Nowy Jork). Jego graffiti pojawia się na murach całego świata, ale jak dotychczas dość dobrze strzeże swojej anonimowości. Czasem są to oficjalne dzieła „na zamówienie”, więc to tylko kwestia czasu, gdy wszem i wobec zostanie zaanonsowane, że Peeta to… 
             Jego prace wyglądają jakby to były komputerowe grafiki 3D. To jest jednak malunek, ręczna robota!
                Twierdzi, że jego celem jest uświadomienie zawodności ludzkiej percepcji, pokazanie jak łatwo można oszukać zmysły. Do liter podchodzi w sposób rzeźbiarski. Najczęściej „obrabia” te składające się na jego pseudonim, ponoć jednak przymierza się do podobnie konstruowanego autoportretu.
               To dopiero może być jazda!
.
          

środa, 5 czerwca 2013

Król street artu - Banksy - nadal w cenie

             Głośny mural Banksy'ego „Slave Labour" (Praca niewolnicza), przedstawiający chłopca szyjącego na maszynie brytyjskie flagi, został sprzedany podczas prywatnej aukcji w Londynie za ponad 750 tys. funtów. Licytacja odbyła się w podziemiach London Film Museum w Covent Garden, a zorganizowała ją firma Sincura Group. 
               Banksy, swoim zwyczajem nie pytając nikogo o zgodę, umieścił mural na ścianie supermarketu Poundland w północnym Londynie, w maju 2012 r. , tuż przed rozpoczęciem obchodów 60-tej rocznicy panowania Elżbiety II. Prawdopodobnie miał być ironiczną krytyką królowej świętującej swój jubileusz.
Chłopiec długo muru nie zdobił, w lutym tego roku został wycięty z tynkiem i…trafił na aukcję w Miami (USA). Nikt nie wie jakim cudem się tam znalazł, kto go ukradł i wywiózł z Anglii. Jego „właścicielami” czują się mieszkańcy londyńskiej dzielnicy, wręcz zarządali zwrotu muralu. Paradoksem jest fakt, że Scotland Yard odmó1)ił oficlanych działań, bo „nie zgłoszono kradzieży".
W wyniku protestów Brytyjczyków chłopiec namalowany przez króla street artu został wycofany z aukcji.
Banksy to najbardziej tajemniczy artysta świata, kultowy artysta, ale niewiele pewnego o nim można powiedzieć.
Urodził się w 1974 roku niedaleko Bristolu w Wielkiej Brytanii. I to jedyny pewny fakt w jego biografii. Brytyjskie media podają różne personalia: Robert Banks, Robin Gunningham lub Robin Banksy. Artysta używa różnych technik - łączy ze sobą graffiti, szablony, naklejki. Czasem też w najmniej spodziewanych miejscach umieszcza instalacje, łącząc to ze swoistymi happeningami. Jego dzieła mają często wydźwięk alterglobalistyczny, anty konsumpcyjny i pacyfistyczny. Treści te są przekazywane zazwyczaj w sposób żartobliwy, z jajem, pasją i przede wszystkim są rarytasami pomysłu i techniki.
Początkowo Banksy był tylko jednym z wielu anonimowych twórców malujących graffiti na murach Bristolu. Jednak pomysłowość i oryginalność jego prac sprawiła, że dostrzegać zaczęli go krytycy sztuki i media. W rezultacie miał już kilka swoich wystaw w poważnych galeriach na całym świecie, a jego prace (obrazy, projekty murali, instalacje) biją rekordy na aukcjach.
W 2008 roku jego praca „Keeping on Spotless" (Utrzymuj idealny porządek) została sprzedana za prawie 2 mln dol.
W 2010 roku Banksy nakręcił film „Wyjście przez sklep z pamiątkami", który został nominowany do Oscara. Jest to jego żart, odsłaniający, kim „naprawdę” jest Banksy. Oczywiście nie pojawił się na ceremonii, gdyż strzeże swojej tożsamości w sposób niezwykle konsekwentny. Jeśli już się gdzieś pojawi, udzieli wywiadu, to jest dokładnie zamaskowany.
Dziennikarze próbują wytropić, jak wygląda. W 2004 roku „Evening Standard" opublikował rzekome zdjęcie artysty podczas pracy, z podpisem: „Pierwsze zdjęcie Banksy'ego". Jego autentyczność nigdy nie została potwierdzona.



czwartek, 30 maja 2013

Mural bezdomnych w Bydgoszczy

             Mieszkańcy schroniska dla bezdomnych przy ul. Fordońskiej w Bydgoszczy, pokryli betonowy płot otaczający ich „dom”, niecodziennym muralem. Wielkoformatowy obraz, przedstawiający twarze mieszkańców, tworzony był pod okiem Bartka Świąteckiego, jednego z z czołowych europejskich artystów street artowych. Jego prace były prezentowane w polskich i europejskich albumach poświęconych graffiti i sztuce street artu: „Polski Street art.” I i II edycja, „Mural art.”, projektował odzież dla marki odzieżowej House.
            Organizatorem projektu było stowarzyszenie Ośrodek Działań Kulturowych Las, a z jego ramienia muralem zajmował się Marcin Płocharczyk. Celem „Lasu” jest animacja grup wykluczonych społecznie i kulturowo oraz wprowadzanie działań artystycznych w przestrzeń publiczną.
           Projekt „New Colours For-don" sfinansowany był ze środków Biura Kultury Urzędu Miasta Bydgoszczy.
             Praca trwała cztery dni. Artyści uczyli bezdomnych technik malowania, posługiwania się spreyem i wycinania szablonów. Rezultatem wspólnych działań jest 19 twarzy.
Mural wykonany przez bezdomnych na ogrodzeniu schroniska to prawdopodobnie pierwsza taka inicjatywa w Polsce. W ramach projektu „New Colours For-don" planowane są również warsztaty dla fordońskich więźniów.

piątek, 22 marca 2013

Brudne szyby jak blejtram



Robert Burden 40-letni kierowca autobusu, mieszkający w Kettering (Anglia) odnalazł się artystycznie w dość niecodziennym działaniu. Operuje pędzlami i szmatką na brudnych szybach, drzwiach i bokach samochodów, tworząc portrety gwiazd filmowych i muzyki pop. Tak „ożył” Humphrey Bogart i Clint Eastwood, Montgomery Lift czy Rock Hudson i Elizabeth Taylor w scenie z „Olbrzyma”. 


Problem w tym, że po umyciu pojazdu, dzieło znika. Robert Burden rusza wtedy „na łowy”, wypatruje brudnego samochodu i bierze się do dzieła.
            Na pewno lepiej takie „cuś” oglądać niż napis „brudas”, szczególnie jeśli jest wydrapany gwoździem na karoserii.


 

sobota, 12 stycznia 2013

Rybak - największy mural na świecie



W portowym mieście Busan, drugim co do wielkości w Korei Południowej (ok. 4 mln mieszkańców)  powstał największy na świecie mural. Jego autorem jest niemiecki malarz Hendrik Beikirch, a namalował go na budynku Związku Wędkarskiego umiejscowionym w  I’Park Haeundae zaprojektowanym przez Daniela Libeskinda. 
 Mural ma 70 m wysokości i przedstawia rybaka z lat 60. Jego poorana zmarszczkami, zmęczona twarz symbolizuje większość społeczeństwa, która nadal pracuje w tradycyjnych sektorach przemysłowych i nie bardzo odczuwa „skok gospodarczy”. Na dole muralu artysta dodał napis - Gdzie nie ma walki, nie ma siły.
Ciekawostką jest fakt, że Hendrik Beikirch malował go bez żadnego szkicu na ścianie, nie użył też rzutnika.