Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miasto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miasto. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 października 2013

Afgańska wioska sercu Niemiec

               Fotograf Johannes Simon, z agencji prasowej Associated Press, udokumentował jak siły NATO przygotowują się do operacji wojskowych w Azji, a szczególnie w Afganistanie. Zdjęcia zostały zrobione w zeszłym miesiącu podczas szkolenia w ośrodku szkoleniowym Hohenfels (Bawaria, Niemcy). Zbudowano tam osadę, replikę afgańskiego kiszłaku. 

                Johannes Simon trafił na ćwiczenia 173 th Airborne Brigade Stanów Zjednoczonych, która stacjonuje w bazie wojskowej w Vicenza (Włochy).
              Żołnierze uczą się jak rozbroić bombę pod samochodem, szturmować dom, prowadzić śledztwo, wiązać więźniów oraz strzelać, by unikać przypadkowych ofiar. Szczególną uwagę zwraca się na ochronę kobiet i dzieci. 
               Wioska sprawia wrażenie zupełnie normalnego życia. Oprócz odpowiedniej zabudowy, z oddaniem „życia ulicy”, zadbano również o mieszkańców. 

                W rolę Afgańczyków wcielają się okoliczni mieszkańcy i kasują 25 euro za godzinę. Wielu z nich traktuje to jako główne źródło dochodu.
               Do tej pory w Afganistanie zginęło ponad 4.000 żołnierzy sił koalicyjnych z USA, Włoch, Francji, Wielkiej Brytanii i także Polski. Od czasu interwencji w październiku 2001 r.
średnio co 30 godzin ginie jeden żołnierz.




 

sobota, 14 września 2013

Londyńskie metro

            W tym roku londyńskie metro obchodziło 150. urodziny, czyli wybudowano je w czasie, gdy w Polsce wybuchło Powstanie Styczniowe. Uważane jest za trzeci co do wielkości system metra na świecie (długość) po Pekinie i Szanghaju.
                Ma 12 linii, a pociągi zatrzymują się na 275 stacjach. Całkowita długość trasy wynosi 408 km, z czego ponad połowa to odcinki naziemne. 
               Najbardziej uczęszczaną jest stacja Waterloo. W czasie porannego szczytu korzysta z niej 57 000 osób. Całe metro w ciągu roku przewozi 1,1 miliarda pasażerów. Średnia prędkość w metrze to 20,5 mil na godzinę, rekord – 60 mil (1 mila = 1,61 km).
              Tunele i stacje metra to swoista menażeria. Mieszają się zwykli pasażerowie i „niebieskie ptaki” różnych nacji. Ale nie tylko niebieskie! Widziano dziko żyjące dzięcioły, jelenie, krogulce, nietoperze, zaskrońce, traszki i padalce. Wszystkie, rzecz jasna, dziko żyjące. Według szacunków żyje tam pół miliona myszy.
             Rzeczy znalezione w metrze trafiają do biura w Londynie. Wśród pozostawionych „drobiazgów” były miecze, nadziewane ryby, ludzkie czaszki, a nawet trumny. 
             Każdego dnia z korytarzy metra odpompowywane jest nawet 47 milionów litrów wody, co stanowi około 235 tysięcy średniej wielkości wanien.
              Jak to w metrze bywa, podróżniczych zabawiają różnej maści artyści i muzycy. „Do kapelusza” grali m.in. Paul McCartney oraz Sting.
Każdego roku w londyńskim metrze ginie około 50 osób Samobójstwa, wypadki), najwięcej ok. 11 rano.           
             Najtragiczniejszy, pojedynczy wypadek, miał miejsce 28 listopada 1975 roku na Moorgate. Zginęło 42 osób. W lipcu 2005 roku, w Londynie doszło do zamachów, bomby w metrze i w autobusie zabiły 56 osób (w tym 4 terrorystów samobójców).
              Od 1987 roku w metrze nie można palić. Głównym powodem zakazu był pożar z listopada 1987 roku, w którym zginęło 31 osób. Stacja zajęła się ogniem od rzuconej zapałki. Nie wolno też „dawać w czajnik”. Od czerwca 2008 roku, nie tylko w metrze, ale również we wszystkich innych publicznych środkach transportu.
                Badania z 2002 roku wykazały, że jakość powietrza w metrze jest 723 razy gorsza niż na powierzchni. 20 minut spędzonych na stacji porównywano do wypalenie papierosa. Temperatura w podziemiach jest średnio o 10 stopni Celsjusza wyższa niż na powierzchni.
              Mapa londyńskiego metra służyła za inspirację wielu artystom, którzy łącząc stacje uzyskiwali bardzo ciekawe efekty.
              W 2001 roku, w ramach „dbałości o pasażerów”, na trzech stacjach - St. James Park, Piccadilly i Euston - rozpylano specjalny zapach, Madeleine. Efekt był piorunujący! Skargi na smród spowodowały, że z innowacji wycofano się zaledwie po kilku dniach.
             W londyńskim metrze kręcono wiele filmów, m.in. Tomb Raidera 3, a w pierwszej części cyklu o Harrym Potterze dyrektor Hogwartu, Albus Dumbledore, ma bliznę w kształcie mapy metra. Została zaprojektowana w 1933 roku, a jej autorowi (Harry Beck) zapłacono zawrotną sumę, bo aż... 10 gwinei (10,50 funtów). 
              
Podczas II wojny światowej metrem wywieziono z Londynu ponad 200 tysięcy dzieci, kolejne prawie 200 tysięcy osób znalazło w podziemiach schronienie. Na Boże Narodzenie 1940 roku pracownicy metra podarowali ukrywającym się dzieciom 11 tysięcy zabawek. Wiele stacji było wykorzystywanych jako schrony, ale Central Line została przekształcona w fabrykę samolotów myśliwskich. Miała od ponad dwie mile długości i własny systemem kolejowy. Jej istnienie pozostało tajemnicą do 1980 roku.
             „Mind the gap” (Nie przegap!) - to słynne ostrzeżenie, które usłyszeć można na wszystkich stacjach londyńskiego metra. Wielokrotnie zmieniano głosy lektorów, ale niedawno na stacji Embankment, przywrócono jedną z pierwszych wersji nagrania. Stało się to na prośbę wdowy po ówczesnym lektorze, która marzyła, by raz jeszcze usłyszeć głos zmarłego męża.





niedziela, 18 sierpnia 2013

Jedna cegła i jaskółki

             Jiayuguan to chińskie maisto liczące ok. 130 tys. mieszkańców. Słynie z fortecy, która stanowi zachodni kraniec Wielkiego Muru Chińskiego.
         Została zbudowana w 1372 roku, za panowania cesarza Hongwu. Wybudowano ją na planie kwadratu, nad doliną otoczoną ze wszystkich stron górami. Okala ją wysoki na 11 i długi na ponad 730 metrów mur zwieńczony dwoma wysokimi, trzykondygnacyjnymi basztami obronnymi w narożnikach oraz basztami obserwacyjnymi w jego północnej i południowej części. Twierdza posiada dwie bramy, które dla bezpieczeństwa wyposażono w potrójne dachy i wewnętrzne dziedzińce. Zabezpieczało ją kilka linii obronnych, z czego wewnętrzna ma obwód 640 metrów i zajmuje 2,5 hektara powierzchni. W wewnętrznej części znajdowały się magazyny i studnia zapewniające możliwość długiej obrony w wypadku oblężenia, a także świątynia buddyjska. Na bogate zdobnictwo twierdzy składają się pokryte szkliwem dachy i elementy dekoracyjne wykonane w ceramice, drewnie i kamieniu.
        Według popularnej legendy budowę twierdzy zaplanowano tak starannie, że podczas jej wznoszenia pomylono się względem przewidywanego zużycia materiałów tylko o jedną cegłę. Fortecę ponoć zbudował Yi Kaizhan, bardzo biegły matematyk. Obliczył, ze na budowę potrzeba dokładnie 99.999 cegieł. Nadzorca uprzedził go, ze jeśli się pomylił choćby o jedną cegłę, wszyscy robotnicy zostaną skazani na 3 lata ciężkich, przymusowych robót. Po zakończeniu budowy nadzorca już zacierał ręce, gdyż został właśnie jedna cegła. Yi Kaizhan stwierdził, że została położona przez nadprzyrodzoną istotę i stabilizuje całą budowlę. Jej usunięcie spowoduje zawalenie całej konstrukcji. Cegła leży do dzisiaj. 
               Inna legenda mówi o jaskółce, która zmarła ze smutku, gdyż do gniazda z powodu zamkniętych bram nie mógł wrócić jej partner. Uderzając w bramę poniósł śmierć. Duch jaskółki czekającej na „męża” pozostał w murach twierdzy. Gdy ktoś zapuka w ścianę może usłyszeć jej świergot i jest to bardzo pomyślny znak.
              W starożytnych Chinach generałowie i żołnierze modlili się pod tą ścianą przed wyruszeniem na pole walki. Potem ich żony „wypukiwały” ich bezpieczny powrót.



 

sobota, 27 lipca 2013

Pies przeżył trzy dni pod gruzami

Trzęsienie ziemi o sile 6,6 stopni w skali Richtera (wg amerykańskich danych 5,6), które nastąpiło w środkowych Chinach, spowodowało śmierć ponad 100 osób, a ponad 800 zostało rannych. 
Ognisko wstrząsów znajdowało się zaledwie 1 km pod powierzchnią ziemi, w 26-milionowej prowincji Gansu, około 150 kilometrów na zachód od miasta Tianshui, blisko miasta Dingxi.
W trzęsieniu poszkodowanych zostało osiem miast w górskich powiatach Minxian i Zhangxian. Według państwowej agencji Sinhua, ponad 5700 domów zostało zniszczonych, a 70 tys. uszkodzonych. Bez dachu nad głową zostało 27 tys. osób. 
  W miejscowości Lalu (niedaleko Dingxi) ratownicy spod gruzów zawalonego domu wydobyli psa, który przebywał tam 77 godzin, czyli ponad trzy dni. 
Przeżył pijąc wodę deszczową, która spływała w ruiny. Spowodowała jednak również osuwiska i dalsze ofiary w ludziach. Największe wystąpiło w miejscowości Nandu, gdzie zginęło 13 osób. Odnaleziono zwłoki tylko 10 osób.
Chiny dość często nawiedzane są trzęsieniami ziemi. Najpoważniejsze zdarzyło się w 2008 roku w Syczuanie. Wówczas w następstwie wstrząsów o sile 7,9 stopni w skali Richtera zginęło lub zaginęło około 90 tysięcy ludzi.






środa, 24 lipca 2013

Człowiek-ośmiornica pod Wawelem

             Pod Wawelem pojawiła się rzeźba ze sztucznego tworzywa, autorstwa Tomasza Pałki. Przedstawia głowę króla Kazimierza Wielkiego, a mierzy ok. 5 m.
            Działanie było „partyzanckie”, pojawiła się „z zaskoczenia”. Jest i już!
            Architekci i urbaniści są zgodni, to siara! Głowa jest przykładem braku umiaru plastycznego i urbanistycznego. Krakusy i turyści śmieją się ukradkiem i pstrykają sobie fotki na tle, jak określają internauci, człowieka –ośmiornicy kapitana Davy Jonesa z „Piratów z Karaibów".
             Inicjatorką przedsięwzięcia radna Grażyna Fijałkowska (PO). W zeszłym roku zobaczyła rzeźbę Tomasza Pałki w Muzeum Inżynierii Miejskiej i uznała, że powinna się ona znaleźć pod Wawelem. Koronnym argumentem był fakt, że ludzie robili sobie przy niej fotki. Na pomysł, by pod Wawel przenieść z rynku pomnik Mickiewicza, jeszcze nie wpadła!
            Wniosek ws. postawienia rzeźby skierowano do urzędu miasta, a go rozpatrzono i wydano pozwolenie. Klepnął to Wydział Spraw Administracyjnych Urzędu Miasta Krakowa, po zasięgnięciu opinii miejskiego konserwatora zabytków Jerzego Zbiegienia. Oczywiście, nikt tego pomysłu nie skonsultował z dyrekcją Zamku na Wawelu, bo po co?
            Rzeźba pod Wawelem ma być eksponowana do końca sierpnia, potem ma być przeniesiona. Gdzie? Nikt nie wie. Był pomysł, aby rzeźby polskich królów - Władysława Jagiełły, Kazimierza Wielkiego i Jadwigi - wykonane przez Tomasza Pałkę postawić przy drogach wjazdowych do Krakowa. Miały witać wjeżdżających, ale pomysł padł.




niedziela, 21 lipca 2013

Miasto tylko dla białych

               Biali mieszkańcy RPA, głównie Burowie, czyli potomkowie Holendrów i Brytyjczyków, którzy kolonizowali Afrykę, coraz bardziej „odgradzają się” od rdzennej ludności. W większych miastach mieszkają w odizolowanych, strzeżonych dzień i noc osiedlach, ale i tam nie czują się bezpiecznie. 
Dwaj Afrykanerzy w 1992 r. wykupili ziemię i zainicjowali budowę od podstaw miasteczka Kleinfontein. Obecnie mieszka w nim 900 osób. 
             Osiedle jest ogrodzone, wjazdu pilnują uzbrojeni strażnicy. Warunkiem uzyskania pozwolenia na osiedlenie jest przede wszystkim kolor skóry – trzeba być białym.
Mieszkańcy Kleinfontein uważają, że ich postępowanie nie ma nic wspólnego z rasizmem. Twierdzą, że są mniejszością kulturową, jedną z 11 grup etnicznych i chcą zachować swoją tożsamość.
            Oburzenie taką postawą wyraziło wiele organizacji i partii politycznych. Zaniepokojony jest również jest rząd, który obawia się powrotu zwyczajów z czasów apartheidu.


 
 

sobota, 13 lipca 2013

Koniec Świata, czyli gdzie diabeł mówi dobranoc

           Koniec świata! - mawiał Popiołek, dozorca kamiennicy w serialu „Dom”. A tymczasem w Polsce istnieje taka miejscowość. Koniec Świata to przysiółek wsi Głuszyna w województwie wielkopolskim, w powiecie ostrzeszowskim, w gminie Kraszewice. Od Głuszyny dzieli go jednak spory kawałek drogi przez pola.
              W latach 1975-1998 miejscowość administracyjnie należała do województwa kaliskiego. Znajdują się tam dwa zamieszkałe gospodarstwa. W przysiółku na stałe mieszka tylko jedna osoba, sołtys Głuszyny, Roman Adamus. Co najważniejsze – jest prąd! 

 
            Jakieś 30 lat temu stało tam pięć domów, a mieszkało 20 osób. Ale ludzie wymarli, wyprowadzili się. Domy rozebrano, żeby można było pole uprawiać. O drogach lepiej nie mówić! Śnieżną zimą, by dostać się do Głuszyny, trzeba pokonać kilkumetrowe zaspy. Jak śniegiem sypnie to czasem nawet terenówką i traktorem trudno dojechać. Okoliczna ludność żyje najczęściej z produkcji drewnianych palet. Bo drewna tam ci dostatek!


  

czwartek, 11 lipca 2013

Kto kogo? Byk człowieka czy człowiek byka?

           Pampeluna, miasto w północnej Hiszpanii (193 tys. mieszkańców), stolica prowincji Nawarra, słynie z corocznej gonitwy byków. 
             Co roku w dniach 6 -14 lipca organizowane są tu tzw. sanfermines, fiesty ku czci patrona miasta świętego Fermina. Odbywają się wtedy encierros – gonitwy byków i ludzi po ulicach miasta. Tradycja ta sięga XIV wieku.
             Święto inicjuje burmistrz pod miejscowym ratuszem i poczynają się zabawy, parady, koncerty i tańce, ale największą atrakcją są gonitwy byków i ludzi. Wypuszczenie zwierząt z boksów oznajmia wystrzał z rakietnicy. 
             W gonitwie biorą udział setki chętnych, ubranych na biało „macho” z czerwonymi apaszkami, jakby demonstrując, że „mają jaja”. Trasa prowadzi uliczkami Starego Miasta, ma długość 850 m i kończy się na arenie. Tam do akcji przystępują „zawodowi” torreadorzy i byki giną. 
              W tym roku z biegnącymi mierzyło się sześć byków, z andaluzyjskiej hodowli Nunez del Cuvillo. Podobnie jak w 2012 r. nie było poważniejszych wypadków. Było kilkunastu rannych, a trzech śmiałków trafiło do szpitala.
              Od 1911 roku, gdy rozpoczęto prowadzenie statystyk, w biegach z bykami poniosło śmierć 15 osób. Ostatnią ofiarą śmiertelną był 27-letni Hiszpan Daniel Jimeno Romero, który 10 lipca 2009 roku został ugodzony przez byka w szyję.
             Festiwal ku czci św. Fermina, patrona Pampeluny i Nawarry oraz gonitwe byków rozsławił amerykański pisarz Ernest Hemingway. Począwszy od 1923 r. podróżował latem do Hiszpanii i kilka razy uczestniczył w festiwalu sanfermines. Swoje wrażenia zawarł w słynnej powieści „Słońce też wschodzi" (1926). Wyraził w niej swoją fascynację Pampeluną.
 

           Mieszkańcy miasta odwdzięczyli się Hemingwayowi, stawiając jego popiersie przy wejściu na arenę.



środa, 3 lipca 2013

Mydło na ulicy Tokio

Pracownik firmy reklamowej w Tokio, robiąc „porządki” wylał 40 l mydła w płynie do biurowego zlewu. Pozostało ono po jakieś telewizyjnej produkcji komercyjnej. Biuro mieściło się na 13. piętrze i było co oglądać!


             Piana wyległa na ulicę, ludzie mieli radochę, a służby porządkowe „czystą” robotę!

sobota, 1 czerwca 2013

Słup milowy – kto patrzy, nie błądzi!

         Słup milowy w Koninie, uważany jest za najstarszy znak drogowy w Polsce. Jest to romański, kamienny obelisk, ustawiony w 1151 r., w połowie drogi z Kruszwicy do Kalisza.
           Słup znajduje się w odległości ok. 52 km od każdego z miast. Stoi na lewym narożniku kościoła św. Bartłomieja. Wykonany jest prawdopodobnie z piaskowca brzezińskiego i mierzy 252 cm. Jest na nim wyryty łaciński napis (w tłumaczeniu Krzysztofa Dunin-Wąsowicza):
Roku Wcielenia Pańskiego 1151
do Kalisza z Kruszwicy tu prowadzi punkt,
wskazuje to formuła drogi i sprawiedliwości,
którą kazał uczynić komes palatyn Piotr
i starannie tę drogę przepołowił,
aby był go pamiętny,
racz każdy podróżny modlitwą prosić
łaskawego Boga.
            Pochodzenie słupa nie jest zupełnie jasne. Niektóre teorie mówią o jego pogańskim rodowodzie. Nieznana jest rónież postać wspomnianego w formule palatyna. Jedni utożsamiają go z Piotrem Włostowicem - fundatorem 77 kościołów, inne hipotezy mówią, że fundatorem miał być Piotr Wszeborowic, palatyn Bolesława Kędzierzawego lub jego ojciec komes Wszebor palatyn Bolesława Krzywoustego. Pierwotnie słup stał na placu Zamkowym (zwanym Garncarskim). W pobliżu kościoła stoi od 1828 roku.

        

wtorek, 2 kwietnia 2013

Fotograficzny portret miasta Chicago

             Agent nieruchomości z Chicago, 26-letni John Maloof, kupił w 2007 r. w lokalnym domu aukcyjnym Thrift pudełko negatywów, w zasadzie „w ciemno”. Wiedział, że będą to zdjęcia Chicago z lat 60., ale jakie – nie miał pojęcia. Potrzebował ich do przygotowywanego właśnie wydania książki „Portage Park”, tratującej o tej dzielnicy Chicago.
            Wybulił 400 dolców, pobieżnie przejrzał negatywy, a było ich ok. 30 tysięcy… i załadował z powrotem do kartonu, który wylądował w szafie. Po pewnym czasie powrócił do nich i wywołał zdjęcia. Tak go zafascynowały, że postanowił poświęcić się fotografii, a szczególnie odtworzeniu dzieła Vivian Maier, bo tak nazywała się autorka zdjęć. Na strychu urządził nawet taką samą ciemnię, jaką miała artystka. 

Szybko ustalił jej nazwisko, ale w zasadzie do jej śmierci, nie widział kim była. Dopiero po zamieszczeniu nekrologu w „Chicago Tribune” dotarł do rodziny Vivian.
             Bardzo trudno odtworzyć jej życie. Wiadomo, że urodziła się w Nowym Jorku, ale dorastała we Francji. Jej rodzice pochodzili z Europy. Matka była Francuską, a ojciec Austriakiem. W 1951 r., gdy miała 25 lat, osiedliła się w Nowym Jorku. Do Chicago przeprowadziła się w 1956 r. Nosiła męskie spodnie, męskie buty i szerokie bluzy i duży kapelusz. Była socjalistką, feministką, bardzo lubiła kino oraz teatr. Co ciekawe, z tych wizyt wyniosła znajomość języka polskiego!
Blisko 40 lat pracowała jako opiekunka dzieci, a w wolnych chwilach łapała do ręki aparat Rolleiflex i robiła piękne czarno-białe fotografie, które idealnie obrazowały kulturę tzw. american life. Zaczęła jeszcze w Nowym Jorku, a swoją pasję kontynuowała do 1990 r. Zostawiła po sobie około 150 tys. negatywów. Są tu unikalne zdjęcia z Nowego Jorku, Chicago, autoportrety oraz dokumentacja jej licznych podróży, amatorskie filmy i nagrania dźwiękowe. Zmarła w 2009 r. 

Dzisiaj eksperci zgodnie uznają ją za jednego z najbardziej utalentowanych fotografów ulicznych XX wieku.
John Maloof sukcesywnie uzupełniał swoją kolekcję, tak, że z czasem rozrosła się do 150 tys. negatywów. Kupował je od prywatnych kolekcjonerów, a na aukcjach i gdzie się dało!
Po raz pierwszy w Internecie praca Vivian Maier została opublikowana w 2008 r. przez innego kolekcjonera, Rona Slattery. W 2009 r. Maloof założył blog poświęcony fotografiom Vivian Maier i to był początek jej światowej sławy. Ugruntowała ją książka Johna Maloofa „Street Photographer”, która ukazała się w 2011 r.



 

 

niedziela, 17 marca 2013

Na arenie olimpijskiej w Rio de Janeiro wali rybą!

               Laguna w Rio de Janeiro, która ma być miejscem zmagań wioślarskich na Igrzyskach Olimpijskich w 2016 r., pokryła się śniętymi rybami. 
            Zalew jest połączony z Oceanem Atlantyckim poprzez kanał, który dzieli go na plaże Ipanema i Leblon. Na początku tygodnia ulewne deszcze zmyły zgniłe glony do laguny, powodując obniżenie poziomu tlenu w wodzie. Na powierzchnię wypłynęło ok. 65 ton martwych ryb, głównie sumów, tilapii i okoni morskich.
            Malownicza laguny, która znajduje się w samym sercu miasta, u podnóża słynnego pomnika Chrystusa Odkupiciela, przedstawia upiorny widok. Władze brazylijskie przeprowadziły dwudniową akcję oczyszczania zalewu, a brało w niej udział ponad 100 robotników.





piątek, 1 lutego 2013

5 x największe

          Chyba nikt nie ma kłopotu, by powiedzieć, że najwyższym szczytem górskim na Ziemi jest Mount Everest, największą pustynią Sahara, a największym jeziorem Morze Kaspijskie. Im dalej w las, tym więcej drzew. Z określeniem innych rekordów bywają kłopoty. 
Piramida
           We Władywostoku, w Rosji znajdują się 2 piramidy zwane Brat i Siostra. Pierwotna wysokość Brata wynosiła 320,5 metra (!), ale w wyniku ściągania kamienia ze szczytu w latach 60-tych XX w., jej aktualna wysokość wynosi 242 metry. Siostra liczy sobie 319 metrów wysokości i wciąż zachowała wygląd piramidy. Uważana jest za największą piramidę na świecie. Szacuje się, że mogą pochodzić sprzed ok. 12 tys. lat.
           Rywalizuje z nią Biała Piramida w chińskiej prowincji Shanxi. Łącznie z nią jest tam około trzynastu tego rodzaju budowli. Tamtejszy rząd rząd nikogo do niej nie dopuszcza. Raz tylko udało się ją sfotografować, a było to podczas drugiej wojny światowej, gdy amerykańscy piloci przelatywali przez te tereny. Ustalono, że jej wysokość ma jakieś ok. 305m. a długość boku ok. 487m. W przeciwieństwie od swoich egipskich odpowiedników nie jest zrobiona tylko z kamienia, jej podstawą jest wzgórze, na którym się znajduje.
          Dla porównania - najwyższa egipska piramida Cheopsa, liczy sobie 146,6 metra wysokości! 
 
Wodospad
Najwyższym wodospadem na świecie jest położony w Wenezueli, Salto del Angel. Woda spada kilkoma kaskadami. Najdłuższy, pojedynczy uskok mierzy 807 metrów. Łączna wysokość wodospadu sięga prawie kilometra, dokładnie 979 metrów, czyli 11 razy więcej niż wysokość wodospadu Niagara.
Salto Angel położony jest na płaskowyżu Auyantepui, co oznacza w języku Pemonów (jednego z indiańskich plemion) „Góra Diabła”. Wodospad znajduje się na rzece Corrao, w niedostępnej wenezuelskiej dżungli. Został odkryty przez amerykańskiego pilota Jimmy’ego Angela, stąd nazwa. Salto Angel należy do największych atrakcji wenezuelskiego Parku Narodowego Canaima. 





Ssak
           Płetwal błękitny to nie tylko największy ssak na Ziemi, ale również największe zwierzę w całej historii naszej planety. Długość jego ciała dochodzi do 33 metrów, a waga do 190 ton. Pożywieniem płetwala błękitnego są ryby, mięczaki, skorupiaki i zooplankton. Dziennie „przyswaja” go ok. 4 ton! Z naturalnych wrogów zagrozić mu może jedynie orka. Kilka ciekawostek:
- Język dorosłego płetwala błękitnego waży 2700 kg, a szeroko rozwarte usta mogą pomieścić do 90 ton pożywienia, ale ze względu na wąski przełyk nie jest w stanie połykać dużych przedmiotów.
- Serce płetwala waży 600 kg, zaś średnica aorty dochodzi do 23 cm.
- Penis płetwala błękitnego osiąga w stanie erekcji największą wśród obecnie żyjących stworzeń długość ok. 2,4 metra;
- Warstwa tłuszczowa płetwala ma 0,5 m grubości.
- Samice zwykle są większe od samców.
- Płetwal błękitny nurkuje na głębokość około 500 m i pozostaje tam nawet do 2 godzin.
- Tak jak inne ssaki morskie, wieloryby pochodzą od ssaków naziemnych.
- Płetwal błękitny posiada ok. 320 fiszbinów (służą do filtrowania wchłanianej przez paszczę wody morskiej), mierzących 100 cm długości i 55 cm szerokości.
- Samice rodzą młode raz na 3 lata.
Budynek
            Wieżowiec definiowany jest jako wysoki, nadziemny budynek wolno stojący, posiadający fundamenty i dach, w którym przynajmniej 50 procent jego wysokości jest wykorzystana na piętra użytkowe. To kryterium odróżnia drapacze chmur od różnego rodzaju wolno stojących wież telewizyjnych (w których użytkowe piętra to jedynie galerie widokowe i restauracje) i kominów (pojęcie piętra tu nie występuje).
            Do 1996 r. wysokość budynków była mierzona do strukturalnego wierzchołka, czyli do najwyżej położonej integralnej części wieżowca. Do tej wysokości wliczały się iglice, natomiast nie uwzględniano masztów i anten, które można łatwo zdemontować lub podwyższyć. W związku z budową Petronas Towers (bliźniacze wieże w Kuala Lumpur, stolicy Malezjii wys. 425 m) i sporem o miano najwyższego budynku z Sears Tower, Council on Tall Buildings and Urban Habitat stworzyła nowe kryteria pomiarów wysokości budynków.
           Jako najwyższy budynek na świecie uważa się Burdż Chalifa w Dubaju (Zjednoczone Emiraty Arabskie). Ma on 829 metrów, a budowę ukończono w 2009 r. Budynek posiada 163 piętra użytkowe, a koszt budowy to 1,5 miliarda dolarów.
            Pod względem wysokości jest trzecią najwyższą konstrukcją budowlaną, jaką kiedykolwiek zbudowano. Wyższe są jedynie platformy wiertnicze Perdido Regional Host (2438 m) i Ursa Platform (1306 m).
            Jest najwyższą lądową konstrukcją budowlaną jaką kiedykolwiek zbudowano (tytuł ten odebrał 20 maja 2008 masztowi radiowemu w Konstantynowie, znajdującemu się w Polsce, który miał 646,38 metrów wysokości, uległ on zniszczeniu 8 sierpnia 1991).
Burdż Chalifa jest najwyższą budowlą wolno stojącą (tytuł ten odebrał CN Tower, znajdującemu się w Kanadzie, mającemu 553,33 metrów wysokości).
            To najwyższy wieżowiec na świecie (tytuł ten odebrał Taipei 101, znajdującemu się w Republice Chińskiej, mającemu 509,2 metrów wysokości). Ma najwyżej na świecie położony taras widokowy – na 124. piętrze, a na piętrach 158. i 76. znajdują się (odpowiednio) najwyżej na świecie usytuowane meczety i basen.
Miasto
             Największym miastem na świecie jest Szanghaj – ok. 16,5 mln, ale największą aglomeracją miejską Tokio - ok. 40 mln.
             Wkrótce ten rekord może zostać pobity. Urbaniści z południowych Chin stworzyli bowiem plan połączenia dziewięciu miast położonych w delcie Rzeki Perłowej w jedną mega-metropolię. Miasto będzie liczyć 42 mln mieszkańców.
            Największa metropolia świata ma powstać przez połączenie miast Kanton (Guangzhou), Shenzhen, Foshan, Dongguan, Zhongshan, Zhuhai, Jiangmen, Huizhou i Zhaoqing. Zajmie ona powierzchnię ponad 41 tys. km kwadratowych (jedna ósma powierzchni Polski). Liczba ludzi zamieszkujących mega-miasto przekroczy liczbę mieszkańców Polski.
            Urbaniści opracowali już 150 projektów infrastrukturalnych, które w ciągu następnych sześciu lat połączą sieć transportową, energetyczną, kanalizacyjną i telekomunikacyjną tych dziewięciu miast. Łączny koszt to inwestycji to ok. 300 mld dolarów. Ekspresowa linia kolejowa połączy mega-miasto z pobliskim Hong Kongiem. Na jej terenie wybuduje się dodatkowo 29 linii kolejowych dla mieszkańców.
            W ciągu następnych 10 lat chińskie władze planują stworzyć kolejne mega-miasta. Największe „strefy miejskie” ma zamieszkiwać od 50 do 100 mln mieszkańców, a te „mniejsze” od 10 do 25 mln. Na północy, pomiędzy Pekinem a miastem Tianjin powstanie super-strefa Bohai, na terenie której mieszkać będzie 260 mln osób.