Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą GRAFFITI. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą GRAFFITI. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 maja 2014

Siła, ulotność i wieczność sztuki

             Sztuka uliczna to nie tylko graffiti, czasem są to po prostu wręcz niesamowite realizacje. Jedno jest pewne, wobec niektórych nie można przejść obojętnie. Jednym z takich artystów jest pochodzący z Mediolanu Fra.Biancoshock. 
 


 
 
 



 
              Instalacje i realizacje Fra.Biancoshocka są bliskie założeniom surrealizmu i klasycznej sztuki konceptualnej, ale nie mieszczą się w typowych definicjach. Sam artysta swoją działalność określa jako ephemeralism (efemeryczność, ulotność). Taka sztuka krótko „żyje” w przestrzeni, ale bezgranicznie w czasie za pośrednictwem fotografii, filmu i mediów.
             Fra.Biancoshock zrealizował ponad 450 prac na ulicach Włoch, Hiszpanii, Portugalii, Chorwacji, Węgier, Republiki Czeskiej, Malezji i Singapuru i wcale nie zamierza na tym poprzestać.

czwartek, 8 maja 2014

Byłem tu!

          Jednym z najbardziej znanych i rozpoznawalnych napisów graffiti jest wieść - Kilroy was here (Kilroy tu był). Po raz pierwszy pojawił się w czasach II wojny światowej i od razu zyskał ogromną popularność.
 
           „Kilroyem” amerykańscy żołnierze oznaczali miejsca swojego obozowania, co niosło z sobą przesłanie „nasi tu już byli”. Rysunek przedstawiający Kilroya wzorowany jest na postaci z komiksu „Chad” Anglika George'a Edwarda Chattertona. 






             Graffiti pojawiało się również na sprzęcie wojskowym. Tak został m.in. „ozdobiony” samolot transportowy C47, który brał udział w lądowaniu w Normandii. Obecnie jest eksponatem w Fight Air Museum w Topeka (Kansas, USA).
            Pierwowzorem postaci Kilroya był najprawdopodobniej James J. Kilroy, amerykański inspektor okrętowy, pracujący w czasie wojny w stoczni Fore-River w Quincy (Massachusetts), który oznaczał napisem „Kilroy was here” kontrolowane przez siebie maszyny. 
             James J. Kilroy zyskał sławę i otrzymał niezwykły prezent od związków zawodowych - 22 tonowy tramwaj. Ustawiono go w pobliżu jego domu, a Kilroy urządził w nim salę zabaw dla dzieci.
             Z inskrypcją związanych jest wiele legend, ponoć Hitler wierzył, że Kilroy jest amerykańskim superszpiegiem. Inna anegdota związana jest z Józefem Stalinem. Na spotkaniu Wielkiej Trójki w Poczdamie w 1945 roku, po powrocie z luksusowego kibelka podobno zapytał swoich partnerów - „Kto to jest Kilroy?”
            Napis można odnaleźć praktycznie na całym świecie, m.in. na Statule Wolności, Mount Evereście, Łuku Triumfalnym czy nawet na Księżycu. Odpowiednikami Kilroya w innych krajach są m.in. Clem (Kanada), Overby (w latach 60. w Los Angeles), Foo (Wielka Brytania i Australia).

             W Polsce dużą popularnością cieszy się podobna jajcarska inskrypcja: „Tu byłem. Tony Halik” czy „Tu byłem. Tkaczuk”. Na podobnej zasadzie w środowisku speleologów funkcjonuje „Byłem tu. M. Pulina”, które to napisy można znaleźć w trudno dostępnych jaskiniach w Polsce i na świecie.
             Ponoć powstała nowa zabawa – znajdź miejsce, gdzie nie było Kilroya.



poniedziałek, 28 października 2013

Chińska renowacja w stylu Disneya

            Wydawało się, że zeszłoroczne „osiągnięcie” 80-letniej Hiszpanki Cecilii Gimenez, która „naprawiła” XIX fresk w kościele w Borja, trudno będzie pobić. 
              Jej „dzieło” zyskało nową „jakość” i popularność, a twórca fresku, Elias Garcia Martinez, pewnie przewraca się w grobie.
              Jakby za ciosem poszli Chińczycy. Postanowili odnowić oryginalne dzieła buddyjskie w świątyni Yunjie w prowincji Liaoning. Zajęło się tym lokalne biuro turystyczne. Freski zostały namalowane ok. 270 lat temu, w okresie wczesnej dynastii Qing. Przeor klasztoru nieco spanikował słysząc cenę „fachowej” renowacji – około 700 tys. dolców! Poprosił o pomoc internautów i jakoś stykło.
              Efekt jest jednak porażający. Oryginalne freski przykryto alegorycznymi, krzykliwymi malunkami w stylu kreskówek Disneya, obrazującymi taoistyczne mity.
              Dwóch pracowników biura turystycznego, odpowiedzialnych za „renowację” zwolniono, ale trudno będzie odkręcić radosną twórczość „konserwatorów”.


poniedziałek, 14 października 2013

Banksy działa w Nowym Jorku

             Od początku października „król” street artu – Banksy – działa w Nowym Jorku, co potwierdził wpisem na Twitterze. Wykonał już kilka prac, ale największe poruszenie wywołała jego jedenasta akcja w południowym Brooklynie - „Syreny owiec”.
            Tym razem nie było to graffiti, ale swoisty performance.
              Na ulice miasta wyjechał samochód z napisem „Transport świeżego mięsa”, który transportował pluszaki. Były to animowane postacie rodem z bajek i kreskówek, które rozpaczliwie próbowały wydostać się z samochodu. 
               Towarzyszyły temu odpowiednie dźwięki, sugerujące próbę ucieczki. 
               Akcja wzbudziła konsternację widzów, ale najbardziej przeżywały ją dzieci. Niektóre potraktowały performance dosłownie, reagując płaczem.


 
 

środa, 25 września 2013

Duchy na ulicach miast

Włoski artysta Paolo Cirio w zeszłym roku zainicjował projekt „Street Ghosts” (uliczne duchy), co jest nowym wymiarem sztuki ulicznej. Przenosi obrazy pieszych naturalnej wielkości ze Street View Google, w miejsca, gdzie zostały uchwycone. 
              Pracował już w Nowym Jorku, Londynie i Berlinie, Meksyku, Chinach i Brazylii.
Wyszukiwarka automatycznie zamazuje twarze fotografowanych osób, ale wiele szczegółów można odtworzyć. Po korekcie fotografii Paolo Cirio drukuje ją w naturalnej wielkości, wycina postać i nakleja w odpowiednie miejsce, jak tapetę. Ostateczny retusz przeprowadza ręcznie. 
               Pracuje nocą, by uniknąć „zwinięcia” przez policję i oskarżenia o wandalizm. Z drugiej strony stara się wybierać ściany, gdzie już namalowano jakieś graffiti. Prace często są zrywane po jednym dniu, ale zdarza się, ze wiszą nawet miesiąc. Google aktualizując mapy często filmują „ducha” i koło jakby się zamyka. 
               Zamysłem artystycznym jest pokazanie jak można ingerować w prywatność. Zarówno w Google, jak i na ścianach, fotki osób zamieszczane są bez zgody zainteresowanych.
              Postacie wklejone w ściany łączą dwa światy: realny rzeczy i ludzi (fotografia) i wirtualny, w którym narusza się prywatność i prawa autorskie.
Jest w tym też coś z magii – zapętlenie czasu.


 
 

czwartek, 29 sierpnia 2013

Graffiti z kodem do odczytania

            W kilku miastach Wielkiej Brytanii (m.in. Londynie, Birmingham i Bristolu) pojawiły się niecodzienne, kolorowe murale. Dla niewtajemniczonych, ściany wyglądają jak kilka bezsensownych liczb i wzorów, ale naprawdę zawierają kody, obok postaci, które są największymi światowymi umysłami technologii informatycznych i numerycznych, ale nie tylko.
             Ci, którzy złamią kody, mają szansę na wygranie biletów na tygodniowe targi technologii Campus Party, które w tym roku odbędą się w Londynie na początku września. Spotkają się na nich programiści, deweloperzy, gracze i różni „technofile”, a nawet hakerzy.
              Graffiti przedstawia Alana Turinga, uważanego za ojca chrzestnego informatyki. Jego zespół przyczynił się m.in. do złamania kodu Enigmy, używanej do szyfrowania przez Niemców w czasie II wojny światowej. Kod jest numeryczny. 
              Murale zawierają kody języka JavaScript, alfabetu Morse'a i zapisu numerycznego.
Sportretowano na nich m.in. Nolana Bushnell, autora pionierskich gier wideo firmy Atari i Hala Jon „Maddog”, który jest dyrektorem wykonawczym systemu operacyjnego Linux.
                Brendan Eich, twórca JavaScript.
               Nolan Bushnell, pionier gier wideo firmy Atari.
             Na tym muralu można znaleźć alfabet Morse'a, chyba najłatwiejszy do odczytania (na graffiti sportretowano jego twórcę).
             Rozszyfrowanie kodów jest jednocześnie zabawą, ale z drugiej strony ma zachęcać młodych ludzi do zgłębiania tajemnic programowania. Swoją drogą, tworzenie szyfrów i ich łamanie, było od zawsze ulubioną rozrywką najtęższych umysłów.