Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KROWA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KROWA. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 maja 2014

Jak krowa z krową

             Ponad 100 lat ma szwajcarska tradycja walk krów o tytuł „Królowej wśród Królowych”. Finał zmagań odbywa się w Aproz, w zachodniej części kantonu Valais. 
             W szranki stają krowy z zadziornej rasy Eringer, hodowanej głównie w Valais. Są bardzo wytrzymałe i mają osobliwą cechę - walczą między sobą o dominację w stadzie. Są to walki bezkrwawe, ale i tak budzą wiele protestów. 

            
           Rogi krów są stępione przed zawodami, więc walka to przede wszystkim konkurs. Kończy się w momencie sprowadzenia przeciwniczki „do parteru”. 

























              Rywalizacji przyglądają się tysiące widzów, a czasem mają niezły ubaw. Mimo ich instynktu, niekiedy krowy trudno sprowokować do walki. Na arenie często trzeba szturchać, a nawet wtedy są bardziej zainteresowane przeżuwaniem pokarmu, zjedzeniem jakieś stokrotki, niż „zapasami”. Jeśli krowa uparcie nie chce walczyć, jest wyeliminowana. Zdarza się jednak, że wszystkie krowy walczą razem. Na placu boju pozostaje wtedy tylko „Królowa”.
           Zwycięzcy hodowcy otrzymują specjalny certyfikat i nagrodę pieniężną. Niezłą kasę będą mogli zarobić na sprzedaży cieląt „Królowej”. Problem w tym, że tak naprawdę krów nie można nauczyć walczyć. Wszystko, co mogą zrobić hodowcy, to odpowiednio karmić zwierzęta i upewnić się, że są w dobrej formie.
            Reszta „w rękach krów”.


sobota, 24 sierpnia 2013

Plaża, zakonnica, prezerwatywa i krowy

           Ponoć każdy orze, jak może! A że lato zmierza (jednak!) ku końcowi, kilka reminiscencji plażowych będzie jak znalazł. 
             Samotności raczej nie należało oczekiwać pod koniec lipca na słynnej plaży w Rio de Janeiro – Copacabana. W mszy, którą na pożegnanie z Brazylią odprawił papież Franciszek, uczestniczyło ok. 3 mln wiernych z całego świata. 
             Ale, ale! Można było trafić i na takie obrazki. 
              Albo na taką „zakonnicę”. Wiadomo - krew nie woda!
               A kto szuka samotności i bezpośredniego kontaktu z naturą, mógł się udać nad jezioro Pilnia w Rosji. Wersja tunezyjska może być z wielbłądami.


      

 



poniedziałek, 11 marca 2013

Dzwonią dzwonki, dzwonią, ludzi wkurwiają

            Dwie rodziny z miejscowości Stallhofen pod Voitsberg w kraju związkowym Styria (Austria), skarżą się miejscowym władzom, że dzwonki krów pasących się na pobliskim pastwisku zakłócają ciszę nocną. Sprawa trafiła do sadu, który w pierwszej instancji skazał właściciela zwierząt na grzywnę w wysokości 100 euro i zakazał mu umieszczania na szyjach krów tradycyjnych dzwonków.
            Rolnik odwołał się od wyroku do wyższej instancji, argumentując, że dzwonki są częścią tradycji, wiele osób lubi ten dźwięk, a  poza tym integruje on stado. 
              Nic z tego! Przeprowadzono wizję lokalną i stwierdzono, że rzeczywiście dzwonki nocą przypominają dzwony. Wyraźnie uniemożliwia to normalny sen. Sędzia Erich Kundegraber, który podtrzymał pierwszy wyrok, się wrogiem publicznym wiejskiej społeczności w Styrii. W internecie robią mu „koło pióra”, a na określenie postępowania przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości pojawia się często słowo – „bezczelność”.
Poparcie dla ukaranego rolnika wyraziły też organizacje rolnicze. Obawiają się lawiny takich pozwów. A dla Tyrolczyków krowa bez dzwonka, to jak grog bez wódki czy golonka bez kapusty.