Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Internet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Internet. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 stycznia 2014

Kolorowanie rysunków – sztuka i terapia

            Fred Giovannitti mieszka w Delaware (USA) wraz z żoną Heather i trójką dzieci. Z zawodu jest inżynierem środowiska, opracowuje projekty i strategie marketingowe zarówno na zlecenie korporacji jak i osób prywatnych. Jest też znanym wynalazcą (m.in. oczyszczanie oleju, likwidacja wycieków ropy na oceanie) i filantropem. Niejako poza zawodową pasją jest dla niego artystyczny tatuaż i kolorowanie wykonanych przez swoje dzieci rysunków. 

 
    
           Rysunki koloruje podczas trzygodzinnych lotów do Las Vegas (Nevada), gdzie ma pracownię. Spędza tam dziesięć dni w miesiącu. Początkowo używał tylko kredek, potem „pracował” na swoim iPadzie w programie ArtStudio. Dzieci pozostawiają mu wybór kolorów, wykonują tylko szkice. 


 
              Gotowe prace umieszcza na portalu Reddit jako Tatsputin, ma również dwa profile na Instagramie. Zaowocowało to również swoistą terapią artystyczną, rozwijającą współczucie i empatię, którą propaguje i poleca.



wtorek, 16 lipca 2013

Naiwnych nie sieją, sami się rodzą

            Wiele polskich firm otrzymał maila od „Grupy CBOP Centrum Badań Opinii Publicznej, Departament Serwisów Internetowych, Kraków, ul. Bandurskiego” z treścią:
„Dzień dobry, Tworzymy przegląd aktywnych firm w 2013 roku. Chciałbym Państwa zaprosić do dodania krótkiej informacji o swojej firmie do naszego spisu. Można to uczynić na stronie internetowej pod adresem (zamieszczony jest odnośnik do zakładki „dodajfirme”). Za przekazane informacje będziemy niezmiernie wdzięczni."
          Wielu przedsiębiorców kliknęło i dodało firmę. I... zupa się wylała! Okazało to się jedną wielką ściemą! 
             Po jakimś czasie przyszła faktura z wezwaniem do zapłaty 499 zł netto, za „Usługę prezentacji informacji w serwisie katalog-firm2013.pl”.
Na głównej stronie serwisu oraz podstronach nie ma informacji o opłatach. Dopiero po otrzymaniu faktury, w długim regulaminie, doczytać się można o „Bezpłatnym Testowaniu" serwisu przez 7 dni. Potem trzeba płać, jeśli nie wypowie się umowy. Uważa się, ze jest zawarta z chwilą umieszczenia w serwisie danych firmy.
            Przypomina się afera z Pobieraczkiem.

 http://wackiemososne.blogspot.com/2013/04/pobierczek-sraczek-nie-dajcie-sie.html

             Oszukani biznesmeni (jest ich około 40) chcą skierować doniesienie do prokuratury. Rozważają też pozew zbiorowy.
              Ciemno to widzę! Nasza „sprawiedliwość” chodzi krętymi dróżkami, a sądy sobie, zdrowy rozsądek sobie. Jak mówił Jarosław Gowin – czasem ważniejszy jest duch prawa, niż litera prawa.
Osobiście w „ducha” nie wierzę, w „chucha” tak!

niedziela, 23 czerwca 2013

Za mundurem, chłopy sznurem!

            Prawie na całym świecie armia przestała być domeną mężczyzn. Służące w niej kobiety, nic ze swej kobiecości nie tracą, - ba! - czasem wręcz przeciwnie! Potrafią to nawet podkreślić.
            Roznegliżowane „żołnierki” izraelskie zabawiały się tańcem na rurze i film zrobił furorę w necie! Jeszcze wcześniej fotografowały się z bronią w stroju topless. Dowództwo coś tam przebąkiwało o „niestosownym zachowaniu”, ale pewnie wszystko rozjedzie się po kościach. Ciekawostką jest fakt, ze w izraelską armię w 31% stanowią kobiety! To jest trzy razy więcej niż np. w Wielkiej Brytanii.
           Niedawno brytyjski dziennik „The Sun” ogłosił konkurs dla czytelników, by internetowo wybrali te najpiękniejsze „żołnierki”. Wytypowano 20 krajów, od Europy, przez Australię, Stany Zjednoczone, po Meksyk. 
 
Najwięcej głosów zebrała przedstawicielka Rumuni (2656)


















 
Drugie miejsce zajęła „obstawa” Sachy Cohena Barona, fikcyjnej Republiki Wadiya z filmu „Dyktator” (2525)















 
Na podium zmieściła się też Rosja (1717)












 
Czwarte miejsce... Hmmm... Zgodnie z opisem są to Polki, ale nie ma co się cieszyć. Wygląda na to, że to również Rosjanki lub Białorusinki (1494)











 
Pierwszą piątkę zamyka Grecja (1364) 



















 
A to mój faworyt! Meksyk! Strach się bać!
Swoją drogą, jak to mówi wuja Stachu - nie ma brzydkich kobiet, jest tylko za mało wódki!


wtorek, 11 czerwca 2013

Polskie korzenie logo Google

Wczoraj wyszukiwarka Google zmieniła wygląd. Pojawił się animowany, kolorowy Doodle (logo przetworzone na specjalną okazję). 
              Tą okazją była 85-ta rocznica urodzin Maurice'a Sendaka, amerykańskiego pisarza, autora i ilustratora literatury dla dzieci. Za jego najsłynniejszą opowieść dla młodych czytelników uważa się "Where the wild things are" z 1963 r., która rozeszła się na całym świecie w nakładzie 19 mln egzemplarzy. Jej ekranizacja w Polsce nosiła tytuł „Gdzie mieszkają dzikie stwory". To właśnie do niej nawiązuje okolicznościowy Doodle.
Powieść „Gdzie mieszkają dzikie stwory" to historia chłopca o imieniu Max.
            Pewnego wieczoru, przebrany za wilka Max, je i za karę musi iść spać bez kolacji. W swoim pokoju chłopak wyobraża sobie magiczną krainę zamieszkaną przez dzikie stwory. Udaje mu się zjednać sobie szacunek tajemniczych potworów. Ten świat jest piękny i pełen tajemnic, ale Max zaczyna tęsknic za domem i decyduje się wracać. A tam, a pokoju, już czeka na niego ciepły posiłek. 

Maurice Sendak urodził się 10 czerwca 1928 r. w Nowym Jorku, w rodzinie żydowskich emigrantów z Polski, Sadie i Philipa Sendaków. W dzieciństwie, gdy chorował, książki pomogły mu zabić nudę i … „zaraził się” literaturą
Gdy miał 12 lat zobaczył „Fantasię" Walta Disneya, co zaowocowało postanowieniem, że w przyszłości zostanie ilustratorem.
Zmarł 8 maja 2012 r. w Danbury (USA).



środa, 15 maja 2013

Na eBay sprzedasz i kupisz wszystko!

            Tak przynajmniej twierdzą przedstawiciele, tej największej na świecie internetowej aukcji. Główne motto firmy: „Jeśli chcesz coś kupić - możesz kupić na eBay” zdaje się być nie tylko reklamą. Czasem trafiają się prawdziwe okazje, czasem na sprzedaż wystawiane są rzeczy co najmniej „dziwne”.
  1. Miasto w Teksasie
Cały obszar miasta - 13 hektarów, domy i tawerna, został wystawiony na sprzedaż w serwisie eBay w 2007 roku. Większość jego mieszkańców uciekła z upadającego miasteczka, praktycznie przestało istnieć. Licytacja z początku szła dobrze, ale nie osiągnięto założonej, minimalnej ceny - 2.500.000 dolarów. Po zakończeniu aukcji, grunty i budynki były sprzedawane jako oddzielne części.
2. Dzieci
Ponoć na Zachodzie nie straszy się dzieci jakimś tam bajkowym wilkiem czy „czarną wołgą”, a groźbą sprzedaży na eBay. Jeden z takich żartownisiów (Niemiecy) poszedł po bandzie i rzeczywiście wystawił synka na sprzedaż. Początkowa stawka - 1 euro. Powód sprzedaży - dziecko jest zbyt głośne. Władze niemieckie nie mają poczucia tego rodzaju humoru i dziecko zabrała opieka społeczna, a rodzice usłyszeli zarzut handlu dziećmi.




3. Czoło jako powierzchnia reklamowa
Przedsiębiorczy mieszkaniec Nebraski na eBay zaoferował swoje czoło, jako baner reklamowy. Przez miesiąc zobowiązał się nosić logo firmy lub adres strony internetowej. Dużo nie zaoferowano - 322 dolarów. Ale zawsze coś!






4. Duch w słoiku
Mężczyzna z Arkansas wystawił na internetowej aukcji zakurzony słój, a w jego środku miał się znajdować duch. Sprzedawca zapewniał, że złapał go na cmentarzu i że przynosi on szczęście. Informacja o aukcji wyciekła do mediów na całym świecie i w rezultacie słoik poszedł za 50.000 dolarów.













5. Kanapka z wizerunkiem Matki Boskiej
Diane Duyser z Florydy twierdziła, że na jej grzance pojawiła się postać Matki Boskiej. Cudowna kanapka poszła za 28 tysięcy dolarów! Kupiło je internetowe kasyno.












 
6. Wątroba
Sprzedaż organów - to bardziej ekstremalny sposób na zarabianie pieniędzy. Jednak i ona ma swój własny rynek. Zdesperowany mężczyzna z Florydy próbował sprzedać na eBay swoją wątrobę. Ponieważ sprzedaż narządów jest nielegalna, aukcja została zamknięta, gdy tylko informacje o niej wyciekły do prasy. W tym momencie, cena wynosiła do 5.700.000 dolarów!



 
7. Okno, z którego strzelano do Kennedy'ego.
            Autentyczna rama okna, z którego Lee Harvey Oswald strzelał do John F. Kennedy'ego, została wystawiona na eBay w lutym 200 r. Do licytacji przystąpiło 188 osób. Zwycięzca wybulił ponad 3 miliony dolarów. 













 
8. Brukselka
Wielu Europejczyków do kolacji wigilijnej je dużo brukselki, oferta sprzedaży w serwisie eBay pojawiła się tylko raz, w 2005 r. Anglicy wystawili zamrożoną „kulę", a opis mówił, że wszystkie wpływy ze sprzedaży przeznaczone będą na cele charytatywne. Dla fundacji, która pomaga krajom Trzeciego Świata, udało się uzyskać 99,50 £.


9. Jet-fighter
Na eBay, często sprzedawane są samochody i łodzie, ale oferta myśliwca F18 była zaskoczeniem nawet dla właścicieli aukcji. Skąd się tam znalazł? Na złomowisku w Kalifornii kupił go pewien „spryciarz” i już widział duża kasę. Wystawił go za cenę wywoławczą 1.000.000 dolarów. Rząd USA nie był zachwycony perspektywą sprzedaż myśliwca i zastrzegł, że samolot nie może opuścić terytorium kraju. F 18 nie został sprzedany, a jego los jest nieznany.
10. Życie
Australijczyk o imieniu Britt, gdy rozpadło się jego małżeństwo, postanowił łopocząc nowe życie, a na eBay sprzedać stare. Oferta obejmowała dom, samochód, pracę, a nawet przyjaciół.
Po zakończeniu aukcji, wyznaczył sobie 100 nowych celów życiowych. Było to na przykład nurkowanie z rekinami i szkoła pilotażu. W rezultacie, prawa filmowe do jego historii kupiła wytwórnia filmowa Disneya.








wtorek, 30 kwietnia 2013

Z ulicy do sławy

               Mieszkający „na ulicy” w Manchesterze 45-letni Steve Rimmer ma swoje pięć minut!
Na życie zarabiał grą na akordeonie i przypadkiem został dostrzeżony przez radiowców ze stacji „Manchester's 103FM”. Zaproszono go, by zagrał na żywo, gdyż nie zjawił się zafiksowany zespół.
 
             Bezdomny wystąpił jako „Squatter Stevo” i zrobił furorę wśród słuchaczy. Nie wyglądał zbyt „ciekawie”, zarośnięty, szczerbaty, w jednym bucie. Zaraz zajęli się nim styliści. Ostrzygli, paznokietki przycięli, nawet zafundowano mu sztuczną szczękę. Stacja radiowa się wykosztowała, gdyż „zabiegi opiekające” kosztowały ok. 4 tys. funtów (!).
              Co ciekawe, Steve Rimmer z zawodu jest programistą, ale w latach 80. rzucił robotę dla muzyki i od czterech lat żył na ulicy. 






         Dwa lata temu podobnie uśmiechnął się do 53-letniegoTeda Williamsa, bezdomnego z Columbus w stanie Ohio (USA). Na YouTube ukazał się filmik, na którym bezdomny trzymając w rękach kawałek tektury, prosi o pomoc. Był alkoholikiem i narkomanem, przez wiele lat żył w schroniskach dla bezdomnych albo na ulicy. Kilka razy trafił do więzienia. Kiedy ostatni raz został aresztowany, jako swój adres podał „ulice Columbus”. Zerwał z nałogami, ale wciąż był bezdomny.
Pasażer jednego z samochodów mówi, by zapracował na swojego dolara. Okazało się, że Ted Williams ma niesamowicie radiowy głos!
              W ciągu trzech dni to wideo z Williamsem w roli głównej miało ponad milion odsłon na YouTube. Do tego doliczyć trzeba jeszcze filmiki wrzucane przez innych użytkowników, które również obejrzały setki tysięcy osób. Pracodawcy ustawili się do niego kolejce. W ciągu 24 godzin do Teda zgłosiło się aż 10 rozgłośni radiowych i stacji telewizyjnych. Przyjął propozycję pracy w klubie Cleveland Cavaliers i gdzie będzie wygłaszał komunikaty podczas meczów koszykówki.
              Nie dość tego, towarzystwo kredytowe Ohio Credit Union League proponuje mu 10 tys. dolarów za jedno nagranie. Współpracą zainteresowane są także stacje MTV i ESPN, a także Radio Pensylwania.

sobota, 20 kwietnia 2013

Za darmo, to można dostać w pysk pod kościołem!

           Eksperci z firmy Eset opublikowali raport dotyczący najaktywniejszych zagrożeń komputerowych. Statystyki obejmują świat i osobno Europę.  
ŚWIAT














EUROPA
             Przoduje wirus HTML / ScrInject.B, który automatycznie przekierowuje użytkownika do pobrania szkodliwego oprogramowania. Numer dwa to INF / Autorun, który za pomocą pliku autorun.inf atakuje komputer podczas automatycznego uruchamiania programów nośników wymiennych (dyski, flash USB). „Na podium” jest też HTML / Iframe.B  przekierowujący przeglądarkę do określonej lokalizacji URL ze szkodliwym oprogramowaniem.
            Swoistą ciekawostką jest powrót wirusa HTML/Fraud, wykradającego dane internautów. Ukrywa się na zainfekowanych stronach internetowych. Wizyta użytkownika w takim serwisie, inicjuje wyświetlenie okna z informacją o możliwości wygrania jednego z najnowszych smartfonów lub tabletów. Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest wypełnienie formularza rejestracyjnego, w którym należy podać m.in. numer telefonu komórkowego. Taki formularz to w zasadzie zgoda na aktywację usługi, która przesyła na wskazany numer telefonu wiadomości SMS o podwyższonej opłacie. Skończyć się to może sporymi wydatkami! Ciągnie kasę!
            Skoro wirusy są znane, skutecznie walczą z nimi programy antywirusowe. Naiwnych jednak nigdy nie brakuje. Mimo ostrzeżeń, wierzą w jakieś nagrody za friko.             
            Nie ma nic za darmo! Takie konkursy to najczęściej totalna ściema! Lepiej nic nie wypełniać, nie odsyłać - a broń Boże - podawać jakieś dokładniejsze namiary!