Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uroda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uroda. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 kwietnia 2014

Miss tatuażu z Północnej Walii

           Może być miss mokrego i suchego podkoszulka, wakacyjnego turnusu czy więźniarek, może być też „miska tatuażu”. 
 
             Zwyciężczynią eliminacji w Północnej Walii została 30-letnia położna, Claire O'Sullivan z Gwersyllt . Finał Miss Tattoo UK odbędzie się w maju, w Liverpoolu i zmierzy się w nim 10 kobiet. 

























 
            Czego tu nie ma! Syreny, czaszki, motyle, kwiaty, przesłania związane z pracą... Jkaby tego było mało, Claire O'Sullivan jest również fanką piercingu. Wielokrotnie powtarzała, że jest „dobrym i miłym człowiekiem”, całkowicie oddanym pracy. Często spotyka się z odrzuceniem, zdziwieniem i nietolerancją. Spotyka to ją zarówno w szpitalu, jak i na szkolnych wywiadówkach (ma córkę Molly). Najbarziej czego pragnie, to przełamania stereotypów.
„Zawsze starałam się udowodnić, że dobroć, współczucie i kwalifikacje decydują o tym, czy jest się dobrą położną, a nie skóra z tatuażem czy bez” - mówi.
             Tatuaż traktuje jak elewację domu, swoistą ozdobę. Claire O'Sullivan jest również wokalistą rockowego zespołu Thunderlizard.



poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Coś mi tu...pachnie!

             Jednymi z najsłynniejszych perfum są Chanel N° 5. Wbrew pozorom wcale nie wymyśliła ich Coco Chanel, ale rosyjski emigrant Konstantin Michajłowicz Wierigin, który pracował w zakładzie Chanel razem z rdzennym moskwianinem Ernestem Beaux. Temu ostatniemu przypisuje się ostateczną recepturę.
Chanel N° 5 tworzy kompozycja około 80 składników, z których główne to jaśmin, róża stulistna, irys, ylang ylang, wetiweria, wanilia, ambra oraz olejek sandałowy.
 
             Ernest Beaux urodził się w Moskwie (1882 r.), wyemigrował z Rosji w okresie rewolucji 1917 r. (jego rodzina „upachniała” dwór carski w Rosji). Zaprezentowane zostały po raz pierwszy w 1921 r., a nazwa pochodzi od ślepej próby, w której Ernest Beaux przedstawił Gabrielle Chanel pięć kompozycji zapachowych, z których wybrała ostatnią 5 próbkę. Według innych źródeł cyfra 5 była jej ulubioną, dlatego nazwała tak swoje perfumy.











              Konstantin Michajłowicz Wieriegin znany jest z autorskich kompozycji zapachowych „Soir de Paris”, „Mais oui” czy „Ramage”, które są również produktami Domu Chanel. Urodził się w Sankt Petersburgu w 1899 roku w rodzinie szlacheckiej, był absolwentem 2. Korpusu Kadetów w Petersburgu. Po śmierci jego ojca (1911 r.) cała rodzina przeniosła się na Krym i mieszkała w Jałcie. W 1920 r. Wieriegin, przez Jugosławię, wyemigrował do Francji. W Lille ukończył studia uniwersyteckie (1924 r.) na wydziale inżynierii chemicznej.
              Po studiach pracował w Paryżu, w firmie „Frank”, ale mierzył wyżej. Udało mu się dotrzeć do Domu Chanel i został współpracownikiem Ernesta Beaux . Do jego obowiązków należało monitorowanie jakości perfum oraz zakup komponentów. Jego pracę doceniono, został wybrany przewodniczącym Stowarzyszenia Francuskich Perfum .
 
             Pierwsze flakony No. 5 trafiły do klientów na Boże Narodzenie 1921 r. Jednak za rzeczywisty początek sprzedaży uznaje się jednak połowę 1922 r. Pierwsze 100 flakonów Gabrielle Chanel zdecydowała się podarować swoim najlepszym klientom w ramach prezentu świątecznego. Produkcji perfum nie podjęła firma należąca bezpośrednio do Gabrielle „Coco” Chanel, lecz konsorcjum, w którym projektantka mody miała 10% udziałów, natomiast reszta należała do rodziny Wertheimerów.
              Buteleczka Chanel N° 5 w ciągu minionych siedemdziesięciu lat pięciokrotnie ulegała subtelnym zmianom. Mniej więcej co 20 lat jest lekko modyfikowana tak, by przystawała do nowej epoki.
Te markę upodobała sobie Marilyn Monroe, zaś reklamowały je Catherine Deneuve, Carole Bouquet, Nicole Kidman, jak również czy Estella Warren. 





              Kolejną ambasadorką zapachu jest Audrey Tautou, odtwórczyni roli projektantki Coco Chanel w filmie „Coco Chanel”.




środa, 26 czerwca 2013

Nie tylko czas rzeźbi twarz

           Trend wiecznej młodości lansowany głównie przez kolorowe magazyny, ma tyle wspólnego ze zdrowiem co piernik z wiatrakiem. Najczęściej jest to botoks, liczne operacje plastyczne czy obróbka zdjęć w Photoshopie.
           Czasem jednak wygląd staje się traumą na całe życie. Tak jest w przypadku 16-letniej Brytyjki Zary Harthshorn. Bardziej przypomina 60-latkę niż nastolatkę. Jest to wynikiem choroby, na którą cierpi również jej matka. 
               Początkowo u Zary zdiagnozowano lipodystrofię. Jest to choroba genetyczna, w wyniku której zanika tkanka tłuszczowa, a skóra cały czas rośnie. Powoduje to jej „nadmiar”, brak elastyczności i starcze zmarszczki. Szacuje się, że na całym świecie na tę chorobę cierpi ok. 2 tysiące osób. Żadne leczenie tutaj nie pomaga.
               Dla Zary pojawiła się jednak szansa. Amerykański chirurg Abhymanyu Garg stwierdził, iż w rzeczywistości cierpi ona na inne, jeszcze bardziej rzadkie i nietypowe schorzenie. Jest to cutis laxa (skóra wiotka). Wiotkość skóry powoduje szereg wrodzonych lub nabytych chorób. Konkretnej metody leczenia takiej choroby również nie ma, ale amerykański lekarz podjął próby pomocy Brytyjce. Stosuje nowatorskie sposoby, które poparte są wieloletnimi badaniami tego schorzenia.
             Efekty są już widoczne. Jak zwykle, nie ma nic za darmo! Zara musi liczyć się ze zwiększonym ryzykiem chorób serca i wątroby, cukrzycy, a nawet udarem mózgu. Zyskała jednak nadzieje na lepszą przyszłość, a obecne życie określa jako uśmiech losu.



 

niedziela, 23 czerwca 2013

Za mundurem, chłopy sznurem!

            Prawie na całym świecie armia przestała być domeną mężczyzn. Służące w niej kobiety, nic ze swej kobiecości nie tracą, - ba! - czasem wręcz przeciwnie! Potrafią to nawet podkreślić.
            Roznegliżowane „żołnierki” izraelskie zabawiały się tańcem na rurze i film zrobił furorę w necie! Jeszcze wcześniej fotografowały się z bronią w stroju topless. Dowództwo coś tam przebąkiwało o „niestosownym zachowaniu”, ale pewnie wszystko rozjedzie się po kościach. Ciekawostką jest fakt, ze w izraelską armię w 31% stanowią kobiety! To jest trzy razy więcej niż np. w Wielkiej Brytanii.
           Niedawno brytyjski dziennik „The Sun” ogłosił konkurs dla czytelników, by internetowo wybrali te najpiękniejsze „żołnierki”. Wytypowano 20 krajów, od Europy, przez Australię, Stany Zjednoczone, po Meksyk. 
 
Najwięcej głosów zebrała przedstawicielka Rumuni (2656)


















 
Drugie miejsce zajęła „obstawa” Sachy Cohena Barona, fikcyjnej Republiki Wadiya z filmu „Dyktator” (2525)















 
Na podium zmieściła się też Rosja (1717)












 
Czwarte miejsce... Hmmm... Zgodnie z opisem są to Polki, ale nie ma co się cieszyć. Wygląda na to, że to również Rosjanki lub Białorusinki (1494)











 
Pierwszą piątkę zamyka Grecja (1364) 



















 
A to mój faworyt! Meksyk! Strach się bać!
Swoją drogą, jak to mówi wuja Stachu - nie ma brzydkich kobiet, jest tylko za mało wódki!


środa, 12 czerwca 2013

Kobieta piękna jest

           Co kraj, to obyczaj. Są sztuki piękne i piękne sztuki. Każda potwora znajdzie swojego amatora. Jeden lubi ogórki, drugi ogrodnika córki. Małe, duże, grube, chude, biuściaste i płaskie. 
 
Europa i USA
              Europejki i Amerykanki wzorce urody czerpią z kolorowych gazet i filmów rodem z Hollywood. Świat mody (w pojęciu co jest na topie), portale plotkarskie i „bywanie” celebrytów określają trendy i stosowne „poprawki”, czasem chirurgiczne. Wzorcem zdaje się być kobieta szczupła w biodrach, zadbana, dobrze ubrana i ze świetnym makijażem. Biust (każdy!) powinien być wyeksponowany jak tylko można! Dobrze przyjęte jest ciągłe mówienie o diecie, ale co sezon każdej innej, zgodnie z modą. 









 
Akha, Tajlandia
               Charakterystyczną cechą kobiet należących do grupy etnicznej Akha jest noszenie wyszukanych, kolorowych nakryć głowy. Dość ciekawe jest ich podejście do uzębienia – im bardziej czarne zęby, tym lepiej. Taki efekt kobiety uzyskują przez żucie betelu, produktu uzyskiwanego z palmy areki. 













 
Wenezuela, Ameryka Południowa
              Najbardziej pożądane są „pełne” kobiece kształty, a szczególnie ceniona jest duża „żopa”. To jakby sygnał do mężczyzn o gotowości do rodzenia dorodnego potomstwa. Bardzo popularne są w Wenezueli operacje powiększania pośladków i „pompowania” biustu. Ubiór ma podkreślać „zmysłowość”. Popularne są obcisłe dżinsy odsłaniające stringi. 



 
Himba, Namibia
               Kobiety plemienia Himba są atrakcyjne „z urodzenia”. Pełne piersi, kształtne pośladki i atrakcyjna figura - mieszczą się w kanonie europejskiego piękna. Chętnie jednak stosują różne upiększające zabiegi. Ogólnie przyjętym zwyczajem jest smarowanie skóry mazią z tłuszczu i wyciągu z roślin. Kobiety smarują nią całe ciało oraz włosy - po rodzaju uczesania można poznać, czy kobieta jest dziewicą, wdową, czy jest zamężna. Panny warkoczykami zakrywają twarz, by nie „kusić” mężczyzn. 










 
Japonia
             Japonki często stylizują się na podlotki. Szczupła, filigranowa sylwetka, podkolanówki, krótka spódniczka, obcisła bluzeczka, makijaż i włosy spięte kokardkami – to obraz „kusicielki”. Japończycy nie lubią dużego biustu, to jest passe.











 
Masajowie, Tanzania, Kenia
             W ocenie „fachowców” Masajki są jednymi z najbardziej atrakcyjnych kobiet w Afryce. Ich cechą charakterystyczną jest ogolona głowa oraz kolorowe koraliki, które noszą jako kolczyki. Skutkiem tego ich uszy stają coraz dłuższe i dłuższe. 











 
Mursi, Etiopia
               Kobiety z etiopskiego plemienia Mursi nawet bez botoksu imponują „dużymi” ustami. Już w młodym wieku przekłuwają dolną wargę i w otwór wkładają coraz to większe drewniane kręgi. Po kilku latach ich usta mogą sięgać nawet do brody. Zależność jest prosta jak konstrukcja cepa - im większy krążek, tym panna bardziej atrakcyjna.













 
Padaung, Tajlandia
            Ich znakiem rozpoznawczym są złote obręcze zakładane na szyję. Zaczynają „zdobić się” w wieku 5 lat, potem dokładają kolejne krążki. Szyja się wydłuża i wydłuża, a ilość obręczy decyduje o atrakcyjności.