Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PRACA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PRACA. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 listopada 2013

Droga ręcznie wykuta skałach

             Przez góry Huixian (prowincja Henan w Chinach), na wysokości 110 m, biegnie niecodzienne droga. Jej niecodzienność i niezwykłość polega na tym, że częściowo została wykuta w skałach 40 lat temu, przez 14 mieszkańców wsi Guoliang. 
              Ich wysiłek był konieczny, gdyż jedynym połączaniem wsi ze światem, było 720 kamiennych stopni, po których trzeba było się mozolnie wspinać. 
 
           Taka wyprawa była dość niebezpieczna, schody były bardzo strome, wąskie i nie miały poręczy. 































           Praca trwała 4 lata. Droga ma ok. 1250 m, została wykonana całkowicie ręcznie, a wykute w skałach korytarze mają 5 m wysokości i 4 m szerokości.
           Wieśniacy zużyli więcej niż 10 ton specjalnych wierteł i łomów oraz 4000 młotów.


 

wtorek, 17 września 2013

Heroiczna walka o uratowanie islandzkiej wyspy Heimaey

             Heimaey (Vestmannaeyjar) to miejscowość położona na wyspie o tej samej nazwie, w archipelagu Vestmannaeyjar, u południowych wybrzeży Islandii. Jest największym portem rybacki kraju. 
                 Wielką tragedią był wybuch położonego na wyspie wulkanu Eldfell, co nastąpilo 23 stycznia 1973 roku. Potoki lawy zniszczyły dużą część Heimaey i zagroziły zatoce, w której mieści się port. Po zakończeniu erupcji przystąpiono do odbudowy osady, a do dziś można podziwiać rozległe pola lawowe.
Eldfell ma wysokość 279 metrów, a w języku islandzkim oznacza Ognistą Górę. Pierwotnie nazwą wulkanu było Kirkjufell (Góra Kościelna), ze względu na bliskie położenie Kirkjubær, lecz nie została ona przyjęta przez oficjalny islandzki komitet ds. nazewnictwa miejsc. Nadał on wulkanowi nową nazwę Eldfell (Góra Ognia), mimo sprzeciwu mieszkańców. 
                 Podczas pierwszych dni erupcji ilość wyrzucanej lawy i materiału piroklastycznego szacowano na 100 metrów sześciennych na sekundę. W przeciągu dwóch dni potoki lawy utworzyły żużlowy stożek o wysokości 100 metrów. Wybuch spowodował poważny kryzys na wyspie, nieomal doprowadzając do jej całkowitej ewakuacji. Pokrywający wyspę popiół wulkaniczny zniszczył wiele domów, a potok lawy zagroził odcięciem portu rybackiego, będącego głównym źródłem dochodu zajmujących się rybołówstwem mieszkańców. W wyniku natychmiastowych działań, polegających na chłodzeniu lawy pompowaną z morza wodą, udało się zapobiec zablokowaniu zatoki portowej.
                  Większość ludzi opuściła wyspę w łodziach. Szczęśliwie strumienie lawy i emisja materiału piroklastycznego nie dotarły do pasa startowego na Heimaey, dzięki czemu wyspę mogły opuścić drogą lotniczą osoby niemogące podróżować drogą morską (głównie pacjenci szpitala oraz osoby starsze (około 300). Ewakuacja niemal wszystkich mieszkańców (5 300 ludzi) zajęła sześć godzin. Na wyspie pozostało od 200 do 300 osób, celem przeprowadzenia niezbędnych czynności i ocalenia mienia z zagrożonych domów. W związku z wyjątkową sytuacją, bydło, konie i owce zostały zabite. Akcja ratunkowa przebiegła bardzo sprawnie, głównie ze względu na dobrą pogodę, umożliwiającą bezproblemową żeglugę oraz loty samolotów.
                 Pomimo bliskości miasta i wielkich zniszczeń, wybuch pochłonął tylko jedną ofiarę śmiertelną. Był nią mężczyzna, który włamał się do apteki by zdobyć leki i udusił się toksycznymi oparami. Dwutlenek węgla oraz niewielkie ilości trujących gazów zbierały się w wielu budynkach częściowo zasypanych wyrzuconymi materiałami piroklastycznymi i wchodząc do nich, kilkoro ludzi doznało zatrucia.
                 Po kilku pierwszych dniach tempo emisji lawy stale malało. Początkowa ilość 100 metrów sześciennych na sekundę do 8 lutego spadła do 60 m³/s, a w pierwszej połowie marca do 10 m³/s. Następnie tempo zmniejszało się wolniej, ale w połowie kwietnia skala wypływu spadła już do około 5 m³/s.
Ze względu na niską przewodność cieplną skał, pod skorupą zastygłej lawy przez wiele lat może utrzymywać się temperatura rzędu setek stopni. Po zakończeniu erupcji naukowcy ocenili, czy jest możliwe pozyskiwanie ciepła ze stygnącej powoli lawy. Wkrótce opracowano eksperymentalny system, do którego w 1974 podłączono pierwszy dom. Program rozwinięto na kilka kolejnych domów oraz szpital, a w 1979 rozpoczęto budowę czterech większych instalacji do pozyskiwania ciepła. Każda z nich zbierała energię z obszaru kwadratu o boku 100 m, poprzez przesączanie wody w gorące miejsca i gromadzenie powstałej pary wodnej. Moc uzyskiwana przez instalacje sięgała 40 MW, a dodatkowo do prawie każdego domu na wyspie dostarczano otrzymywaną przy okazji ciepłą wodę.
                Całkowitą ilość wyrzuconej lawy i materiału piroklastycznego podczas pięciomiesięcznej aktywności oszacowano na 0,25 kilometra sześciennego. W wyniku tego powierzchnia wyspy zwiększyła się o około 2,5 km², co stanowi wzrost o około 20% względem dawnej powierzchni. 
               Obfita ilość materiału piroklastycznego powstałego w wyniku erupcji została użyta do powiększenia pasów startowych miejscowego małego lotniska, a także jako podstawa pod budowę 200 nowych domów. Do połowy 1974 około 50% dawnej populacji powróciło na wyspę, a do marca 1975 – około 80%. Koszty regeneracji i odbudowy Heimaey zostały pokryte przez wszystkich Islandczyków poprzez celowy podatek obrotowy oraz z pomocy międzynarodowej, wynoszącej w sumie 2,1 milona dolarów, pochodzącej głównie z Danii, ale przy istotnym udziale Stanów Zjednoczonych i kilku organizacji międzynarodowych. Dzięki nowo utworzonemu z lawy falochronowi osłaniającemu przystań przemysł rybacki ponownie się ożywił i obecnie wyspa pozostaje najbardziej znaczącym ośrodkiem rybołówstwa w kraju.
                Do chwili zakończenia erupcji Eldfell osiągnął wysokość około 220 metrów nad poziomem morza. Od tego czasu jego wysokość zmniejszyła się o 18-20 metrów z powodu osunięć i kompresji żwirowatego materiału oraz erozji spowodowanej wiatrem. Mieszkańcy wyspy obsiali trawą dolne części nieosłoniętych zbocz, w celu ich ustabilizowania i zapobieżenia dalszej erozji. Przewiduje się, że ostatecznie większa część wulkanu pokryje się trawą, tak jak sąsiedni wulkan Helgafell.











piątek, 23 sierpnia 2013

Zbiorowy grób – tunel w Żegiestowie

             Jednotorowy tunel kolejowy koło Żegiestowa w województwie małopolskim znajduje się na szlaku kolejowym Nowy Sącz – Muszyna. Łączy Polskę ze Słowacją. Linia kolejowa przebiega wzdłuż Doliny Popradu, wzdłuż meandrów rzeki. W najtrudniejszym technicznie odcinku trzeba było jednak przebić tunel. 
               Ma długość 513 m, owalny kształt, a wykończony jest w obudowie kamiennej z klińców. W ociosach tunelu wykonano kilka wnęk ucieczkowych. Udostępnienie tunelu dla ruchu kolejowego nastąpiło w ramach budowy odcinka Nowy Sącz - Leluchów 18.08.1876 r.
              O budowie tunelu postanowiono w trakcie budowy linii kolejowej z Tarnowa do Koszyc. Był dwukrotnie wysadzony w powietrze. Raz przez Wojsko Polskie we wrześniu 1939 r. oraz przez Niemców w styczniu 1945 r. Po wojnie go odbudowano.
              W trakcie budowy (1874 r.) tunelu doszło do wypadku. Zarwał się strop przygniatając 120 pracujących robotników. Z powodu trudnych warunków zrezygnowano z wydobycia ciał, a plany tunelu zmieniono tak, aby omijał miejsce zawału. W jednej z wnęk umieszczono kapliczkę, która upamiętnia to wydarzenie.
 

piątek, 7 czerwca 2013

A wy narzekacie, że trzeba pracować do 67 roku życia!

           Ron Akana, steward amerykańskich linii, skończył 84 lata i trafił do Księgi rekordów Guinnessa. Swój zawód wykonywał 63 lata. W ostatni służowy lot wyruszył w zeszłym roku liniami United Airlines z Denver na wyspę Kauai na Hawajach.
              Ron Akana zatrudnił się jako steward, gdy jeszcze był studnetem na uniwersytecie na Hawajach w 1949 roku. Został jednym z pierwszych w United Airlines mężczyzn - członków personelu kabinowego.
Ma wiele wspomnień, ale najbardziej utkwiło mu w pamięci spotkanie z obsadą filmu „Stąd do wieczności" z 1953 roku (grał w nim Frank Sinatra) oraz przejście z samolotów śmigłowych na odrzutowce. Spotkal również Burta Lancastera, Montgomery Clifta, Deborah Kerr, Billa Clintona, Binga Crosby czy Sammy Davisa Jr. Pracę na dwa lata przerwała mu wojna koreańska.
            Szacuje się, ze przeleciał 20 milionów mil. To astronomiczna liczba! Wystarczyło by na 800-krotne pokrążenie kuli ziemskiej lub 40 podóży Księżyc. Oczywiście tam i z powrotem.
            Program lojalnościowy United Airlines w takich wypadkach oferuje darmowy przelot na wybranej trasie. Ron Akana mógłby zabrać pierwszą klasą z Chicago do Honolulu 1,1 tysiąca ludzi! Nawet potem miałby jeszcze dość zgromadzonych mil, by raz w miesiącu przez najbliższe 12 lat latać ze swą żoną Elisabeth w dowolne miejsce na terenie kontynentalnych Stanów Zjednoczonych.
               Co ciekawe, Ron Akana nie jest najstarszym stewardem w Stanach Zjednoczonych. Rekord dzierży 89-letni dzisiaj Robert Reardon latający liniami Delta Airlines. Rozpoczął pracę w 1951 roku, dwa lata później niż Akana, ale przeszedł na emeryturę po 60-latach pracy, w wieku 85 lat.