Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nauka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nauka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 kwietnia 2014

Pieniądze i zakaźne choroby

             Powszechne jest przekonanie, że banknoty są jednym wielkim siedliskiem brudu, wylęgarnią bakterii.
           Naukowcy z Nowego Jorku przeanalizowali banknoty jednodolarowe i wyszczególnili na nich 3000 rodzajów bakterii. Większość to zarazki powodujące trądzik, chorobę wrzodową, zapalenie płuc, zatrucie pokarmowe i gronkowca. Potwierdzają to lekarze. Pieniądz papierowy jest jednym z najczęściej przekazywanych produktów w skali całego świata. Szacuje się, że cykl życia banknotu jednodolarowego to 21 miesięcy. W tym czasie może on trafić do niezliczonej ilości rąk. 
              Naukowcy nie byli by sobą, gdyby nie odkryli coś wręcz przeciwnego. Mikrobiolodzy z z różnych części świata (Australia, Nigeria, Meksyk, Chiny, Nowa Zelandia, USA (!), Wielka Brytania) przebadali ok. 1300 banknotów. Stwierdzili, że pieniądze w żaden sposób nie zagrażają zdrowiu ich posiadaczy.
              I bądź tu mądry!



wtorek, 21 stycznia 2014

Nazwy ku czci – owady, chrząszcze, pająki

            Naukowcy często są ludźmi jakby nie z tego świata. Nic w tym być może dziwnego, gdyż ich sposób myślenia musi z konieczności wykracza poza schematy. Przysłowiowe jest roztargnienie matematyków, ale i biolodzy mają swoją „działkę”. Nowo odkryte organizmy „chrzczą” czasem nazwami dość dziwnymi, odlotowymi nawet, związanymi z....osobistymi fascynacjami. 
Cirolana mercuryi - Freddie Mercury
           Legendarny wokalista grupy „Queen” urodził się na Zanzibarze jako Farrokh Bulsara. Jego rodzice byli mieszkającymi tam Parsami. Kiedy w tym kraju dokonano sensacyjnego odkrycia nowego skorupiaka z rzędu równonogów, uznano, że nazwa może uhonorować najsłynniejszego Zanzibarczyka. 
Arthurdactylus conandoylei - Arthur Conan Doyle
            Ten angielski pisarz („ojciec” Sherlocka Holmesa) napisał również powieść „Zaginiony świat”, traktująca m.in. o dinozaurach. Według książki, miejsce, w którym miały żyć do czasów współczesnych, znajduje się gdzieś w dorzeczu Amazonki. W 1994 r. na cześć pisarza nazwano rodzinę pterodaktyli, ponieważ powieść Doyle’a zawierała dokładny opis tych wymarłych gadów.
 
Pachygnatha Zappa - Frank Zappa
           Frank Zappa to legenda rocka, uważany jest za jednego z najbardziej wybitnych twórców XX wieku. Nagrał ponad 60 albumów, współpracując z artystami różnych gatunków muzyki. Znakiem charakterystycznym rockmana były bujne, nietypowe wąsy. Zainspirowało to biologów z Belgii, by jego imieniem nazwać jeden z gatunków pająków. 
Agra schwarzeneggeri - Arnold Schwarzenegger
            Arnie jest z pochodzeniem Austriakiem, co nie przeszkodziło mu podbić Hollywood, a nawet zostać gubernatorem stanu Kalifornia. Jego imieniem nazwano gatunek chrząszcza (2002 r.), charakteryzujący się masywnymi odnóżami. Biologom skojarzyło się to z „mułami” Arnolda. 
Dendropsophus Stingi – Sting
            I znowu muzyk! Sting sławę i uznanie zdobył nie tylko jako rockman, ale również
poprzez liczne koncerty charytatywne dla krajów trzeciego świata. Współpracował z arabskich, indyjskich, afrykańskich i wschodnioeuropejskich artystami, realizując próby zbliżenia różnych kultur.
Hołdem dla charytatywnych poczynań Stinga („Żądło”) dla ochrony lasów tropikalnych, jest nazwanie jego imieniem rzadkiej odmiany żaby rzekotki, żyjącej w Kolumbii. Nazwa dosłownie oznacza „zielone żądło”. 
 
Campsicnemus charliechaplini - Charlie Chaplin
             Charlie Chaplin był jedną z pierwszych gwiazd Hollywood. Włóczęga w meloniku, z charakterystycznym wąsikiem, podbił świat. Legendą stał się jego „kaczkowaty” chód, który trafił do świata nauki. Naukowcom skojarzył się z przedśmiertnymi drganiami nóg jednego z gatunków muchy. Cóż, dziwne poczucie humoru... 
Aptostichus bonoi - Bono (U2)
            Album U2, wydany w 1987 r. pod nazwą „Joshua Tree”, to jeden z najlepiej sprzedających się w historii rocka. Na całym świecie poszło ponad 30 milionów egzemplarzy, album zdobył nagrodę Grammy jako najlepszy w tym roku, a magazyn „Rolling Stone” umieścić go w 30-tce najlepszych albumów wszech czasów.
          Kiedy w w Joshua Tree National Park (Park Narodowy Joshua Tree w Kalifornii), naukowcy znaleźli nowy gatunek pająka, nazwali go Joshua Tree lub pająk Bono (Bono Joshua Tree Trapdoor Araneus), w skrócie Aptostichus bonoi.
Norasaphus monroeae - Marilyn Monroe
           Kształty wymarłych trylobitów (morskie stawonogi), skojarzyły się biologom z seksowną i zmysłową Marilyn Monroe. Wiadomo, głodnemu chleb na myśli! 
Scaptia beyonceae – Beyonce
             Beyonce Knowles zdaniem niektórych „znawców” może stanąć w szranki z Marilyn Monroe, rywalizując o tytuł ikony seksu. Grupa naukowców zapatrzyła się chyba na jej ubiór, nazywając pewien gatunek bąka Scaptia beyonceae. Wcześniej nazwał się „bąk złoty osioł”, a wymowa nazwy przypominała „beyonce”.
           Tak wybitnych postaci jak poseł Krystyna Pawłowicz czy jej kolega klubowy Adam Hofman, jeszcze nie uczczono, ale wszystko przed nami! W tym drugim, nieco klinicznym przypadku, skojarzenie samo się narzuca:

           Sami ci on we "własnoustnych" opowieściach podpisuje się pod tym tworem natury!  Wprawdzie żywe toto nie jest, ale jako wzorzec służyć może!
            Biolodzy! Do dzieła! Szukajcie, a znajdziecie!


piątek, 22 listopada 2013

Prawdziwa, godna podziwu, superwoman

               Zdjęcia Amerykanki Elizabeth Ann Velasquez, (ur. 13 marca 1989 r. w Austin - Teksas), znanej jako Lizzie Velásquez, krążą w necie i często „niekumaci” robią sobie z niej „podśmiechujki”. Okrzyknięto ją nawet „najbrzydszą kobietą świata”. 
 
            Lizzie ma zaledwie 24 lata, ale wygląda na wynędzniałą staruszkę. Jej waga waha się w granicach 27 kg i nie może przytyć, mimo że dziennie „przyswaja” ok. 8000 kalorii. Jej organizm zużywa energię w niebywale szybkim tempie - dziewczyna musi jeść średnio co 15 - 20 minut.














               Jej zdrowotne problemy ciągną się od dzieciństwa. Urodziła się cztery tygodnie przed terminem, ważyła zaledwie ok. 1,5 kg. W wieku czterech lat straciła wzrok w prawym oku. 
 
 
             Odwiedziła dziesiątki wybitnych specjalistów i żaden nie zdiagnozował podłoża choroby, która jest podobna do progerii (genetycznie uwarunkowany zespół charakteryzujący się przyspieszonym procesem starzenia).
            Zaraz po urodzeniu lekarze nie dawali jej wielkich szans na przeżycie. Matce powiedziano nawet, że jeśli dziecko nie umrze, to nigdy nie nauczy się mówić ani chodzić i będzie całkowicie uzależnione od rodziców. 











                Samozaparcie kobiety godne jest prawdziwego podziwu. Lizzie Velasquez ukończyła studia w Texas State University (komunikacja międzyludzka), opublikowała dwie książki poświęcone swojej walce z chorobą, a także od 7 lat prowadzi cieszące się duża popularnością zajęcia motywujące.
               Przekonuje, że ludzi nie można oceniać po wyglądzie, a siebie trzeba akceptować takim, jakim się jest.
 

piątek, 25 października 2013

Cudze chwalicie, swego nie znacie

           Adam Jan Kanty Ostaszewski herbu Ostoja nazywany jest „Leonardem ze Wzdowa", tam się bowiem urodził 22 października 1860 r (zmarł 4 marca 1934 w Krakowie). 
 
             Jego dokonania zapierają dech w piersiach. Był konstruktorem lotniczym, działaczem społecznym i gospodarczym, pisarzem i poetą, tłumaczem (znał kilkanaście języków, ponoć 20 - w tym chiński, arabski i perski - sam opracował język zbliżony do esperanto), ale przede wszystkim wynalazcą.
            Adam Ostaszewski nauki pobierał w Krakowie, Wiedniu, Paryżu i Berlinie, był absolwentem prawa i filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Studiował również matematykę. 










             W dworskim parku, we Wzdowie, którego był właścicielem, zbudował obserwatorium astronomiczne (drewnianą budowlę w kształcie walca, z ruchomą kopułą dachu). Miejscowi nazwali to miejsce „Cyrklem".
             Rysował, malował, rzeźbił, latał samolotami i konstruował modele różnych pojazdów. Interesował się optyką, fizyką, akustyką, hydrostatyką, elektrycznością i magnetyzmem, chemią, mechaniką, zoologią, botaniką, mineralogią, paleontologią, geologią, agrotechniką, geografią, historią, archeologią, heraldyką, muzyką, architekturą, sztuką, sportem i techniką. Uprawiał jazdę konną, szermierką, kolarstwo i jazdę autem.

 
           Był konstruktorem szeregu modeli samolotów (w tym płatowca z silnikiem, który konstrukcyjnie nawiązywał do samolotu braci Wright), samolotu odrzutowego, dwupłatowców Ost 1-3 (na których latał we Francji), helikoptera, modelu sterowca, automatu do gry w szachy oraz instrumentów naukowo-badawczych z zakresu fizyki, astronomii i techniki druku. Napisał m.in. szkice naukowo-literackie z zakresu sztuki i archeologii.
              Jego najbardziej spektakularne wynalazki:
- w 1876 r. zbudował duży model sterowca, modele lotu mechanicznego, i aerodynamicznego w Krośnie.
- w 1881 r. powstał model samochodu
- w 1888 r. w Berlinie miał swój pierwszy lot wolnym balonem (z polską flagą)
- w 1889 r. zbudował silnik wybuchowy, odrzutowy, którego próby przeprowadzał w Krośnie.
- w 1896 r. powstał model mechaniczny sfer świata opatentowany w Rosji,
- w 1900 r. zaprojektował silnik hydrauliczny, na który uzyskał patent we Francji,
- w 1908 r. wymyślił zabawkę latającą, którą opatentował w Anglii,
- w 1909 r. otrzymał we Francji patent na koncepcję „Stibora – 2”, czyli latającego pionowzlotu, opracował silnik gazowy, ze zbiornikiem na gaz świetlny i urządzenia techniczne drukarskie.
            Co ciekawe, podważał ogólną teorię budowy świata, opracowaną przez Kopernika.
            Podczas swoich wykładów m. in. we Florencji, Oxfordzie i Paryżu głosił teorie geocentryczne. Traktowano to jako typowy odlot ekscentryka.
           Wykorzystując lukę w prawie międzynarodowym stwierdzał, że jeżeli jakiś teren na Ziemi nie ma swojego właściciela, to można go zająć. Ogłosił się cesarzem Antarktydy, królem Bieguna Południowego, Troi, Metropedii i innych. 
          Czyżby każdy geniusz był nieco szalony? Inaczej mówiąc, walnięty?!


niedziela, 20 października 2013

Technologia XXII wieku w średniowieczu

             Stal damasceńska (staropol. demeszka, w Rosji znana jako bułat) mająca bardzo dobre własności mechaniczne, stosowana była w średniowieczu do produkcji broni białej. Nazwa pochodzi od Damaszku w Syrii, w którego okolicach istniały liczne warsztaty produkujące z tej stali miecze i szable o unikatowej, do dzisiaj, jakości w latach ok. 900 1600.

Powody niemal całkowitego zaniechania produkcji w XVII w. nie są do końca znane. Wiedza o stali damasceńskiej dotarła do Europy w czasie wypraw krzyżowych. Wśród rycerzy europejskich szybko rozpowszechniły się legendy o szablach z tej stali, którymi można było przecinać świece na pół bez ich przewrócenia oraz szczerbić kamienie i miecze europejskie. Większość z nich była przejaskrawiona, jednak stal damasceńska zdecydowanie przewyższała jakością ówczesne odpowiedniki europejskie.
 Proces produkcji stali damasceńskiej był objęty tajemnicą i nigdy nie został opanowany w Europie. Nie zachowały się do czasów współczesnych żadne wiarygodne opisy tego procesu. Dawna hipoteza, że stal ta była otrzymana przez skuwanie ze sobą wielu (300-1000 i więcej) warstw stali węglowej o kolejno narastającej twardości, okazała się fałszywa. Współczesne eksperymenty metalurgiczne, oparte na szczegółowych badaniach mikrostruktury tej stali, doprowadziły do opracowania procesu technologicznego, prowadzącego do uzyskania stopu o bardzo zbliżonych do oryginalnej stali damasceńskiej właściwościach.
Metalurdzy z Indii, prawdopodobnie ok. 300 r. p.n.e. ( inne źródła podają 200 r. n.e.) wypracowali nową technologię produkcji stali wysokowęglowej o bardzo wysokiej czystości, poprzez dodatek do pieca hutniczego specjalnych gatunków szkła. Technologia ta powoli rozpowszechniła się w Azji dochodząc do terenów współczesnego Turkmenistanu i Uzbekistanu ok. 900 r., oraz na Bliski Wschód ok. 1000 r.
Technologia ta była dalej rozwijana na tych terenach przez eksperymenty z kombinacjami lokalnych rud żelaza i różnych gatunków szkła. Z powodów, które nie są dokładnie znane, technologia produkcji stali damasceńskiej została zapomniana na Bliskim Wschodzie ok. 1600 r. Próbowano ją odtwarzać w różnych miejscach, jednak bez pełnego powodzenia m.in. w Rosji, Belgii i Wielkiej Brytanii.  

            Przez jakiś czas sądzono, że stal damasceńska była produkowana w podobny sposób, w jaki czyniono to przy produkcji mieczy w Japonii. Proces ten polegał na skuwaniu na gorąco i zawijaniu wokół ostrza kilkudziesięciu kolejnych warstw stali o narastającej stopniowo twardości, a następnie wkładaniu tak przygotowanej głowni do kwasu solnego i ostatecznym szlifowaniu ostrza. Proces ten prowadzi do otrzymania na powierzchni dość podobnej do stali damasceńskiej faktury, co długo wprowadzało badaczy w błąd. Współczesne badania metalurgiczne udowodniły jednak, że stal damasceńska była wytapiania jednolicie.
           Powstała również koncepcja, że stal damasceńska nie była wytapiana na miejscu, lecz importowano ją z Indii. Wykopaliska na terenie Turkmenistanu dowiodły jednak, że stal ta była wytapiana na miejscu, gdyż znaleziono resztki pieców hutniczych. Być może wytop wykonywany był na miejscu, ale ruda i szkło były importowane z Indii.
              Obecnie tak zwana stal damasceńska jest szeroko wykorzystywana do produkcji noży kuchennych z najwyższej półki. Kupowane przez profesjonalnych kucharzy, wielokrotnie droższe niż zwykłe. Nie jest to oryginalna stal damasceńska, a jedynie materiał, który w wyniku obróbki uzyskuje cechy wizualne do niej zbliżone (w dalszym ciągu ustępujący oryginałowi pod względem wytrzymałości).
Mimo wielokrotnych prób i badań pełnej technologii produkcji stali damasceńskiej nie udał się odtworzyć.




piątek, 20 września 2013

Człowiek - radar

Całkowicie od dziecka niewidomy Daniel Kish (ur. 1966 w Montebello, Kalifornia ), jest amerykańskim ekspertem w dziedzinie ludzkiej echolokacji i prezesem stowarzyszenia „Świat Dostępny dla Niewidomych”. 
Prowadzi zupełnie normalny tryb życia – spaceruje (często po górach), gra w piłkę, jeździ na łyżwach -ba! – nawet podczas normalnego ruchu ulicznego, porusza się na rowerze górskim.
Wszystko dzięki autorskiej metodzie adaptacyjnej dla niewidomych, którą nazwał Flash Sonar. Polega na echolokacji, czyli lokalizacji obiektów na podstawie odbitego dźwięku. Posługują się nią m.in. nietoperze i delfiny. 
Daniel Kish dźwięki generuje uderzając językiem o podniebienie z częstotliwością dwóch-trzech kliknięć na sekundę. Co ciekawe, metoda może być stosowana w zupełnie nieznanym środowisku! 
  Amerykanin uczy innych niewidomych jak ją stosować, poświęcił na to ponad dziesięć tysięcy godzin pracując z uczniami na całym wszystkich typów i kultur. Podkreśla, że człowiek, zarówno widzący jak i niewidomy, powinien rozwijać wszystkie możliwe aspekty ludzkiej percepcji.
Technika Flash Sonar, którą rozwinął do perfekcji, spowodowała, że często nazywa się go Batmanem „w realu”.



 


 

wtorek, 27 sierpnia 2013

Mrówki kolorowane jedzeniem

            53-letni naukowiec i fotograf, Mohamed Babu mieszkający w Mysore (południowe Indie) wpadł na pomysł fotografowania mrówek tuż po konsumpcji podsuniętych im „kolorowych dań”. Podsunęła mu to żona Shameem, która zauważyła, że owady bieleją, gdy piją mleko.
            Mohamed Babu przyrządził specjalne mikstury, na którą składały się cukier, barwniki spożywcze (czerwony, zielony, żółty i niebieski), parafina oraz nieco wody, wsytawił do ogrodu i … czekał na mrówki. Zbiegły się prawie natychmiast! Pstrykał fotki i obserwował ich zachowanie. 
              Zauważył, że zdecydowanie preferują kolor zielony i żółty. Dopiero jak zabrakło takiego pokarmu przerzuciły się na inne barwy o ciemniejszych odcieniach. Zgodnie z przewidywaniami ich brzuchy nabierały koloru pożywienia. 
             Gdy mrówki jadły pokarmy o różnych kolorach, w ich brzuchach powstawała „tęcza” lub ich mieszanina.
             Ciekawe by było jeśli takie prawidłowości dotyczyły by człowieka. Poseł Niesiołowski byłby pewnie zielono-żółty po konsumpcji szczawiu i mirabelek.


niedziela, 7 lipca 2013

Nogi jak u słonia

            Brytyjka Mandy Sellars ma 38 lat i cierpi na dość rzadką chorobę, zdiagnozowaną jako zespół Proteusza. Inaczej to genetycznie uwarunkowane schorzenie nazywane jest zespołem Wiedemanna, a objawia się asymetrycznym przerostem tkanki skórnej i zaburzeniem rozwoju kości.
Mandy od urodzenia miała bardzo nieproporcjonalną budowę ciała. Jej nogi i stopy ciągle rosły i rosły. Gdy już była dorosła, jej gigantyczne dolne kończyny osiągnęły wagę stu kilogramów. Mandy nie mogła chodzić samodzielnie, a stojąc, musiała podpierać się kulami. Zamawiała dla siebie specjalnie szyte spodnie i ogromne buty. By przeżyć, w 2010 roku musiała zdecydować się na amputację lewej nogi, która na domiar złego, odwróciła się o 180 stopni. 
 
Miała nadzieję, że operacja pozwoli w miarę normalnie żyć. Niestety, okazało się, że noga…zaczyna odrastać. Prawa rośnie jeszcze szybciej i waży teraz ok. 107 kg.
Przez cały ten czas lekarze nie potrafili zdiagnozować niezwykłego przypadku Mandy. Początkowo określano ją jako „słoniowatość”. Ona sama wpadła na trop swojej choroby za pomocą Internetu. Na całym świecie odnotowano do tej pory zaledwie 200 takich przypadków.
           Mandy staje teraz przed życiową decyzją, ale wydaje się ona koniecznością. Czeka ją prawdopodobnie amputacja drugiej nogi.


czwartek, 27 czerwca 2013

Bierzcie wzór panowie (p)osłowie i panie posłowie

             Sir Isaac Newton (ur. 25 grudnia 1642 r. lub 4 stycznia 1643 r. w Woolsthorpe-by-Colsterworth, zm. 20 marca 1726 lub 31 marca 1727 r. w Kensington) uważany jest za ojca nowoczesnej fizyki. To również matematyk, astronom, filozof, historyk, badacz Biblii i alchemik.
W swoim słynnym dziele „Philosophiae naturalis principia mathematica” (1687 r.) jako pierwszy przedstawił prawo powszechnego ciążenia, a także prawa ruchu leżące u podstaw mechaniki klasycznej. Niezależnie od Gottfrieda Leibniza przyczynił się do rozwoju rachunku różniczkowego i całkowego.
            Również jako pierwszy wykazał, że te same prawa rządzą ruchem ciał na Ziemi, jak i ruchem ciał niebieskich. Jego badania doprowadziły do rewolucji naukowej i przyjęcia teorii heliocentryzmu jako obowiązującej. Badał naturę światła, zajmował się pomiarami prędkości dźwięku w powietrzu, ogłosił teorię pochodzenia gwiazd, matematycznie opisał zjawisko pływów morskich.
            Sformułował trzy zasady dynamiki, które są kamieniem węgielnym w rozumieniu zjawisk zachodzących w materialnym świecie. 
 
            Jego codzienne życie nie było jednak tak „dynamiczne” jak dociekania naukowe.
Newton był członkiem Parlamentu w latach 1689 -1690 i w 1701 r., ale jego jedyne udokumentowane wystąpienie dotyczyło zażalenia na zimne powietrze w sali posiedzeń.      
           Spytał, czy można zamknąć okno.

niedziela, 2 czerwca 2013

Liczby są kolorowe, ładne i brzydkie

             Daniel Paul Tammet jest brytyjskim sawantem autystycznym, obdarzonym ponadprzeciętnymi umiejętnościami arytmetycznymi i językowymi, cierpiącym na epilepsję oraz zespół Aspergera. Jest to całościowe zaburzenie rozwoju, mieszczące się w spektrum autyzmu.
             Urodził się jako jedno z dziewięciorga dzieci w niezbyt zamożnej rodzinie. Według opowiadań jego rodziców był dzieckiem bardzo niespokojnym i często płakał. Jedyną czynnością, która go wtedy uspokajała, było bujanie w kojcu, co mogło świadczyć o autyzmie Daniela. W wieku czterech lat miał ostry atak epilepsji. Zaczął bardzo się interesować matematyką i nie miał kontaktu z rówieśnikami.
       Po jednym z ataków epilepsji, Daniel zaczął inaczej postrzegać liczby, do każdej liczby nie większej niż 10.000 przypisuje jakiś kolor, krajobraz, fakturę lub kształt. Naukowcy nazywają to synestezją. Według opisów Tammeta, np. cyfra 1 jest bardzo jasna, cyfra 9 jest duża, liczba 289 jest brzydka, natomiast liczba pi jest piękna. Potrafi bardzo szybko wykonywać skomplikowane obliczenia, podając przy tym wynik z dokładnością nawet do 30 miejsc po przecinku.
               Tammet jest rekordzistą Europy w recytowaniu z pamięci 22 514 cyfr liczby pi. Bezbłędne podanie wszystkich cyfr zajęło mu 5 godzin i 9 minut. Biegle posługuje się 11 językami (angielski, francuski, fiński, niemiecki, hiszpański, litewski, rumuński, estoński, islandzki, walijski i esperanto), ponadto tworzy także swój własny - Mänti, oparty na estońskim i fińskim. Na opanowanie języka islandzkiego, wystarczyły mu cztery dni spędzone w Reykjaviku.
              Aktualnie mieszka we Francji, ze swym partnerem Jerome, którego poznał podczas promowania swojej autobiografii.

czwartek, 9 maja 2013

Usta – nie tylko słowa

            Odcisk ust jest jak odcisk palca, może zdemaskować przestępcę. Wargi pokrywają bruzdy, które są systemem unikalnych linii, zmieniającym się przez całe życie. W Europie Polska jest liderem badań w tej dziedzinie, a zajmuje się tym Uniwersytet Śląski. Czasem nawet analizuje ślady przesłane z Norwegii czy z Niemiec.
             Rysunek bruzd nie zmienia się przez całe życie diametralnie, ulega tylko niewielkim deformacjom. Usta pozostają „młode”, mimo że twarz się starzeje.
Badania przeprowadzone są już od lat 70. XX wieku. Liczba cech charakterystycznych ust, zależy od genów. Waha się od około 900 do 1200 i im większe usta, tym tych cech jest więcej. Wystarczy dziewięć cech identycznych na śladzie z miejsca przestępstwa i odcisku porównawczym, by mieć 100% pewność, że są to ślady tej samej osoby.
           Odciski warg należą jednak do tzw. śladów niszowych. Oprócz nich w miejscu przestępstwa analizuje się też np. odciski ucha, czoła, ślady skóry, rękawiczek. Ślady niszowe wykorzystuje się znacznie rzadziej niż np. odciski palców. W Polsce odciski warg wykorzystuje się w zaledwie około 10 sprawach w ciągu roku.
          Procedura identyfikacji takich odcisków jest długotrwała i pracochłonna.
          Do każdej sprawy powstaje osobna baza danych osób podejrzanych. Ze względu na rzadkość występowania tego typu śladów nie ma szans na uruchomienie ogólnopolskiej czy ogólnoświatowej bazy, podobnej do stosowanej przy zbieraniu odcisków palców. Można jednak stworzyć ogólnoeuropejski system do analizy śladów niszowych (w tym odcisków czerwieni wargowej).

piątek, 19 kwietnia 2013

Śmierdzące skarpetki jako broń przeciw malarii

             Kanadyjska organizacja non profit Grand Challenges Canada, wspólnie z fundacją Billa i Melindy Gatesów, przeznaczyli 775 tys. dolarów na badania doktora Fredrosa Okumu z tanzańskiego Instytutu Zdrowia. Zajmuje się on konstrukcją pułapek zapachowych na komary roznoszące malarię. Jako przynęta maja służyć … śmierdzące skarpetki! Przyciągają one cztery razy więcej komarów i owadów niż żywy człowiek.


Malaria zabija co roku około miliona osób, przede wszystkim w krajach afrykańskich. Obecnie z atakami komarów walczy się, zabezpieczając łóżka moskitierami i spryskując wnętrza specjalnymi środkami.
Nowe pułapki umożliwią „polowanie na komary” poza domem.
Obecne prace, to rozwinięcie badań holenderskiego uczonego, Barta Knolsa, który stwierdził, że samicę komara malarii Anopheles gambiae wabi tak samo zapach sera limburger, co zapach ludzkich stóp. Otrzymał za to w 2006 r. Antynobla. A tu okazało się, że miał rację!
I co teraz? Odszczekać tego Antynobla?


wtorek, 16 kwietnia 2013

Wpływ zorzy polarnej na życie seksualne pingwinów

          Czasem życie przerasta kabaret, jak zauważył kiedyś Tadeusz Ross. Są bardzo ciekawe zawody. Można je opisać, sklasyfikować, badać skuteczność i zapotrzebowanie.
 

            Co jak co, ale tutaj na pewno byt kształtuje świadomość! A spece od wszystkiego już się zajmą opracowaniami i uzasadnieniem dlaczego jest jak jest, a nie tak jak być powinno, czyli zgodnie z ich przewidywaniami i badaniami.
Naukowcy całkiem poważnie zajmują się badaniami, które mają uszczęśliwić ludzkość, ale psu na budę się zdają. No może na Ig Nobla (antynobla) zasługują i to wszystko!.
           Jednak autentyczne tytuły prac doktorskich i licencjatów, przyprawiają o zawrót głowy!
               Przykładowe doktoraty, które na pewno zapiszą się w historii nauki:
Fizyko-chemiczne i smakowo-zapachowe cechy serów poddanych działaniu prądu stałego”
Ciała obce w przełyku w materiale szpitala więziennego”
"Badania cytometryczne żołnierzy z moczeniem nocnym"
"Badania nad poprawnością wykonania własnych ruchów tanecznych"
"Niektóre zagadnienia farmakologicznego leczenia alkoholików w świetle własnych doświadczeń"
"Wpływ moczu schizofrenika na hodowlę kropidlaka czarnego"
"Zagadnienie płaskostopia u górników"
Dbałość kobiet o ochronę środowiska w obejściu gospodarskim”
Palec z gnojówki brzydko nie pachnie: neutralizacja, dezynfekcja, dezodoryzacja”
Obiektywne metody oznaczania konsystencji frytek”
Interakcja między ołowiem, miedzią a selenem u kur”
Niektóre aspekty kulturowe dziejów melancholii”
Formy gry w palanta na obszarze Polski”
"Wpływ sesji egzaminacyjnej na stan biologii pochwy u studentek środowiska wrocławskiego"
              Ten temat wprost powalił mnie na kolana! Jak to doktorant badał? Dotykowo?!
              Porywający jest też temat habilitacji „Kontrola rytmiki aktywności ruchowej świerszcza domowego”. Nooo... Berety z głów! Wiekopomne dokonania!