Ludzie byli przerażani, bali się
wychodzić z domów, które były demolowane, zdarzały się
przypadki podeptania przez oszalałe zwierzęta. Uszkodzona została
sieć wodociągowa, miasto okryła chmura kurzu.
Na pomoc wezwano śmigłowce, które
wypłoszyły wielbłądy poza granice miasteczka. Potem wszystkie
zastrzelono. Ponoć nie było innego sposobu na rozwiązanie
krytycznej sytuacji.
Na pomysł, by je po prostu jakoś
napoić , nikt nie wpadł.





