Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kasa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kasa. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 maja 2014

15 tysięcy dolców w jeden dzień za zdjęcia na Instagramie

                Mieszkający na Brooklynie (Nowy Jork) fotograf Daniel Arnold w przeddzień swoich 34-tych urodzin miał na koncie bankowym zaledwie 90,03 dolarów. Zalegał za czynsz, piętrzyły się też niezapłacone rachunki. W akcie desperacji ogłosił na Instagramie wyprzedaż swoich zdjęć. Jeden wydruk wycenił na 150 dolarów, zaznaczając, że akcja jest jednorazowa. 
 
              Odzew przerósł jego oczekiwania. Zamówienia spływały cały dzień, na łączną kwotę 15 000 dolarów. Jeden nabywca zaoferował fotografowi 1000 dolarów na wydruki dowolnego zdjęcia, które otrzyma ponad 1000 poleceń.
Skąd takie zainteresowanie? Sprawa jest prosta jak sznurek w kieszeni! Daniel Arnold robi świetne fotki, a wszystko iPhone'm. 














 



 
 
 
 
 

             Daniel Arnold, przez wielu fachowców nazywany jest najlepszym fotografem Instagramu. 

                
             W 2012 roku stracił swoje konto, gdy opublikował zdjęcia dziewczyn topless na plaży. Powrócił z nowym kontem i teraz ma 22000 fanów oraz ponad 1300 opublikowanych zdjęć.

 








czwartek, 24 kwietnia 2014

Pieniądze i zakaźne choroby

             Powszechne jest przekonanie, że banknoty są jednym wielkim siedliskiem brudu, wylęgarnią bakterii.
           Naukowcy z Nowego Jorku przeanalizowali banknoty jednodolarowe i wyszczególnili na nich 3000 rodzajów bakterii. Większość to zarazki powodujące trądzik, chorobę wrzodową, zapalenie płuc, zatrucie pokarmowe i gronkowca. Potwierdzają to lekarze. Pieniądz papierowy jest jednym z najczęściej przekazywanych produktów w skali całego świata. Szacuje się, że cykl życia banknotu jednodolarowego to 21 miesięcy. W tym czasie może on trafić do niezliczonej ilości rąk. 
              Naukowcy nie byli by sobą, gdyby nie odkryli coś wręcz przeciwnego. Mikrobiolodzy z z różnych części świata (Australia, Nigeria, Meksyk, Chiny, Nowa Zelandia, USA (!), Wielka Brytania) przebadali ok. 1300 banknotów. Stwierdzili, że pieniądze w żaden sposób nie zagrażają zdrowiu ich posiadaczy.
              I bądź tu mądry!



poniedziałek, 18 listopada 2013

Najdroższe obrazy sprzedane na aukcji

           W listopadzie obraz (tryptyk) irlandzkiego malarza Francisa Bacona z 1969 r. – „Trzy studia do portretu Luciana Freuda” na aukcji w Nowym Jorku poszedł za 142,4 milionów dolarów. Z jednej strony jest to najwyższa cena, jaką kiedykolwiek zapłacono za obraz, tak „od ręki”, z drugiej, jeśli uwzględnić inflację, inne ceny trzeba przeliczyć. 

Jak by nie patrzeć, poza konkurencją zostaje cena jaką w 2011 r. uzyskał obraz Paula Cézanne'a „Grający w karty”. W prywatnej sprzedaży, katarska rodzina królewska dała za niego 250 milionów dolarów. 
           Pierwsza piątka najdroższych obrazów, po przeliczeniu, wygląda następująco:
Piąte miejsce – „Krzyk” Edward Munch
  Obraz sprzedano w 2012 r. za 119,9 mln dolarów i do tej pory byłą to najwyższa cena uzyskana na aukcji. Dziś wartość obrazu ocenia się na 121,4 mln dolarów. Munch namalował w latach 1892-1895 cztery obrazy pod tytułem „Krzyk”, stosując różne techniki malarskie. Serię tę nazwał „Fryz życia”, a poświęcona była śmierci, strachowi i miłości. 
Czwarte miejsce – „Chłopiec z fajką” Pablo Picasso
To drugi, co do ceny, najdrożej sprzedany obraz Picassa. Kupiono go w 2004 roku za 104,2 miliony dolarów, dziś jego cena osiągnęłaby cenę 128,2 mln dolarów. Obraz wyraźnie zyskał na wartości, więcej niż drożej sprzedany „Popiersie, nagość i zielone liście”.
           Czas na podium!
Trzecie miejsce – „Bal w Moulin de la Galette” Auguste Renoir
  Obraz namalowany został w 1876 r., a modelami byli, podobnie jak w innych dziełach, przyjaciele artysty. Został sprzedany w 1990 r. za 78,1 mln dolarów, a dzisiaj wycenia się go na 140,7 min dolarów. 
Drugie miejsce – „Trzy studia do portretu Luciana Freuda” Francis Bacon
O cenie już była mowa – 142,4 mln dolarów. Tryptyk nigdy wcześniej nie był wystawiany na aukcję, więc cenę wywoławczą ustalono na 85 mln dolarów. Dom aukcyjny Christie's nie ujawnił tożsamości nabywcy dzieła.
Ciekawostką jest fakt, że Francis Bacon (1909-1992) był malarzem samoukiem budzącym za życia zarówno zachwyty jak i kontrowersje. 
Pierwsze miejsce – „Portret doktora Lacheta” Vincent van Gogh
  Obraz namalowany został w 2 wersjach, w 1890 r. podczas pobytu artysty w miejscowości Auvers-sur-Oise. Wersja I w 1990 r. w domu aukcyjnym Christie's została sprzedana za 82,5 mln dolarów, a obecnie wyceniana jest na 148,6 mln dolarów. Kupił go japoński kolekcjoner sztuki, Ryoei Saito.
              W zestawieniu nie ujęto obrazów sprzedawanych „z ręki do ręki”, poza oficjalnymi aukcjami.






środa, 6 listopada 2013

Ostatni „numer” Banksy'ego w Nowym Jorku

            Banksy opuścił już Nowy Jork, ale na pożegnanie wyciął niezły numer. W sklepie Housing Works, zajmującym się aukcyjną sprzedażą rzeczy ofiarowanych na rzecz biednych, bezdomnych i zarażonych wirusem HIV, kupił za 50 dolarów pejzaż pędzla K. Sagera. Potem co nieco domalował i obraz oddał. 
             Oryginał to niezły, ale trochę kiczowaty „widoczek”. Banksy domalował siedzącego na ławeczce nazistowskiego oficera. Pracę zatytułował „Banalność banalności zła”, sygnował podpisem pod inskrypcją K. Sagera i... o wszystkim powiadomił na Twitterze. 
              Przed sklepem zgromadziły się tłumy, zaledwie w ciągu godziny licytacja osiągnęła poziom ponad 200 tys. dolarów. Trzeba było nawet postawić strażnika do pilnowania porządku, sklep był cały czas monitorowany. Aukcja trwała prawie dobę i obraz poszedł za – bagatela! - 615 tys. dolarów.




wtorek, 22 października 2013

„Orzeł” z Wielkiej Brytanii, czyli jak słabość przekuć w siłę

Michael Edwards (ur. 5 grudnia 1963 w Cheltenham), brytyjski skoczek narciarski, znany był jako Eddie „Orzeł" Edwards. Ksywa przylgnęła do niego ze względu na osiągane wyniki, które były, delikatnie mówiąc, mizerne. W zasadzie jedynym jego sukcesem było pośrednie wymuszenie przez Międzynarodową Federację Narciarską, zmiany przepisów. By uniknąć takich „asów” na oficjalnych zawodach, wprowadzono system kwalifikacji (1989 r.). 

Zyskał jednak ogólnoświatową sympatię za poczucie humoru i prezentowany luz.
Orzeł” był pierwszy reprezentantem Wielkiej Brytanii uczestniczącym w igrzyskach olimpijskich, w skokach narciarskich. Zawsze zajmował ostatnie miejsca. Skakał średnio 40 m bliżej niż zwycięzcy. 














            Prezentowany styl był z rodzaju tych „rozpaczliwych”. Widzowie drżeli, by się nie zabił. A powodów do obaw dawał wiele! W czasie swojej „kariery” miał 20 złamań, chyba wszystkich kości.
Na Mistrzostwach Świata w Oberstdorfie (1987 r.) był 55., jak zwykle ostatni, ale było to najwyższe miejsce w jego karierze. Na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Calgary (1988 r.) odniósł największy sukces w całym swoim życiu. Zajął 56., przedostatnie miejsce. No nie, nie dzięki umiejętnościom. Po prostu jeden zawodnik został zdyskwalifikowany. 
Ponieważ chciał odejść w glorii swojego sukcesu, zaraz po igrzyskach zakończył swoją sportową karierę i rozpoczął medialną. Stał się, bez przesady, supergwiazdą. Był zapraszany na przeróżne konkursy, występuje w reklamach (m.in Forda, Panasonica, Coca Coli) i talk-show. Prowadzi własne audycje w radio. Komentuje dla telewizji brytyjskiej Mistrzostwa Świata (kasując przy okazji 20tys. funtów szterlingów), mieszkając i trenując jakiś czas w Lake Placid (USA) udziela się również w stacji ABC Sports.
Staje się także gwiazdą... muzyki. Piosenka "Fly Eddie Fly" wchodzi do pierwszej „50" w Wielkiej Brytanii. W Finlandii utwór „Mun niemi en Eetu" dochodzi do 2 miejsca na liście przebojów.
             Popularnością cieszyła się kaseta, video-instruktaż dla początkujących narciarzy „On the piste with Eddie Edwards - a beginner's guide to skiing" (wydana w 1993r.) Jeżeli komuś to było za mało, mógł wykupić prywatne lekcje jazdy na nartach u Eddie Edwardsa.

Eddie mieszka teraz w Salt Lake City. Ponoć ma nawet powstać film fabularny, oparty na jego biografii. Pierwszy krok już został zrobiony. Każdy może wcielić się w „Orła” w grze komputerowej „Eddie Edwards Super Ski” (wyd. w 1988 r. przez Microids)
Jego popularność nie maleje. Brytyjczyk pobiegł z pochodnią olimpijską w styczniu 2010 roku w Winnipeg. Był jednym z 15 cudzoziemców, którzy wzięli w niej udział.
Eddie Edwards uważany jest za najgorszego skoczka narciarskiego w historii tej dyscypliny, ale... Ze swej słabości, uczynił siłę! W sumie zarobił na skokach blisko 50 milionów dolarów.
W tym szaleństwie jest metoda!

 
 

sobota, 19 października 2013

Wesele prawie za friko

             Myśl o ślubie i późniejszym weselu, jeży włos na głowie (koszty!). Jasne, że można jechać do USC Fiatem 126p, tramwajem czy albo po prostu iść pieszo, ale jakośc nie mieści się to w polskiej tradycji „zastaw się, a postaw się!”. Tak więc „młodzi” zgrzytając zębami karmią i poją rzeszę weselników, zamiast kasę przeznaczyć np. miodowe wojaże.
            A że można inaczej udowodniła para z Wielkiej Brytanii, 39-letnia Georgina Porteous i 32-letni Sid Innes. On jest artystą, ona pisze teksty piosenek i śpiewa. 
              Poznali się na targach sztuki w Glasgow w 2009 r. Sid oświadczył się w Berlinie w zeszłym roku, w sierpniu tego roku się pobrali. Nie było by w tym nic dziwnego i niespotykanego, gdyby nie to, że cała impreza ślubno-weselna kosztowała ich niespełna 2 dolce. Poszło to na suknię ślubną (ręcznie szyta w latach 60.), którą Georgina kupiła na portalu Freecycle, gdzie ludzie wystawiają na sprzedaż zbędne rzeczy.
              Mieszkają w Inverness (północna Szkocja), a uroczystość dla 70 gości odbyła się w specjalnie udekorowanej stodole za ich domem. W zasadzie wszystko było jak trzeba – muzykę zapewnił 67-letni ojciec Georginy, Harry, który grał na saksofonie utwory jazzowe.
            Goście zostali wcześniej poproszeni o przyniesienie jedzenia i czegoś do picia, więc stół nie świecił pustakami. Nie brakowało bułeczek własnego wypieku, kiełbas, sałatek i ziemniaków.
            Ceremonię prowadziła mama Georginy, Susanna Bichard, 64-letnia kościelna lektor. A obrączki wykonano z poroża znalezionego koło domu. 
               Zaprzyjaźniony fotograf zrobił fotki za friko, a ciotka Georginy, Alison Wilson, upiekła weselne torty z inicjałami młodej pary. Co ciekawe, większość gości twierdziła, że świetnie się bawili, jak nigdy w życiu!
             Zaoszczędzone pieniądze para młoda postanowiła przeznaczyć na wycieczkę do Berlina, gdzie się zaręczyli.
              I jak tu nie mówić o przysłowiowej oszczędności Szkotów?! Tym razem jednak przykład godny jest naśladowania!
             Tak à propos... Kim są z pochodzenia poznaniacy? Szkoci wyrzuceni za rozrzutność...


 

piątek, 30 sierpnia 2013

Ponad milion karaluchów dało nogę z hodowli w Chinach

            W mieście Dafeng, w chińskiej prowincji Jiangsu, ponad milion karaluchów uciekło z hodowli prowadzonej przez Wang Pengshenga. Owady miały być wykorzystane w ramach tradycyjnej medycyny. Chińczycy uważają, że odpowiednio spreparowane i przygotowane owady zwiększają odporność, a nawet pomagają wyleczyć raka.
           Sprawców demolki hodowli nie znaleziono.
             Wang Pengsheng, zainwestował w hodowlę100 tys. juanów, czyli ponad 50 tys. złotych. Kupił jajeczka amerykańskich karaluchów (102 kg) i spodziewał się, że zrobi interes życia. Wyliczył zysk na około 1000 juanów z 1 kg . (ok. 500 zł).
             Uszkodzone zostały plastykowe ściany cieplarni, gdzie przebywało ok. 1,5 owadów i teraz hodowca jest na skraju bankructwa. Podobno bardzo o nie dbał, a karmił owocami i ciastkami. 
             Jakie te karaluchy niewdzięczne!  W głowach im się z dobrobytu poprzewracało!

czwartek, 22 sierpnia 2013

Ile płacę? Trzy „reksie”!

               Mennica Polska wyemitowała niezwykłą serię monet kolekcjonerskich „Bohaterowie kreskówek”, dedykowaną najbardziej rozpoznawalnym postaciom z kreskówek na całym świecie. Bohaterami monet są „Miś Uszatek”, Wilk i zając” (Nu, pogodi!), „Bolek i Lolek” a ostatnio również „Reksio”.
              Monety są prawnym środkiem płatniczym w Nowej Zelandii. Zostały wybite na srebrnych krążkach monetarnych próby 925, w niskim nakładzie – do 6000 sztuk. Wizerunki legendarnych postaci bajkowych przedstawiono za pomocą technologii tampodruku. 
 
Miś Uszatek – nominał 1 dolar
             Jest to pierwsza moneta z serii „Bohaterowie kreskówek”. Wyemitowana została w 2010 r., a przedstawia słynnego misia, stworzonego w 1975 r. przez Studio Semafor. Miś Uszatek i jego przyjaciele zostali uwiecznieni za pomocą oryginalnego designu.









Bolek i Lolek – nominał 1 dolar
             W centralnej części monety przedstawieni za pomocą Bolek i Lolek w strojach kowbojskich, jadący na koniu. Scena prezentuje jedną z przygód chłopców na dzikim Zachodzie. Na drugim planie, po prawej stronie, inne ujęcie głównych bohaterów, gdzie rzucają lassem. W tle, kaktusy i skały, a na szczycie skały widać bandytę, którego ścigają chłopcy. 






 
Wilk i Zając – nominał 1 dolar
             W centralnej części monety umieszczony jest wizerunek Wilka i Zająca, w tle taśma filmowa, a na niej poszczególne kadry z kreskówki. U góry napis: НУ, ПОГОДИ!









 
Reksio – nominał 1 dolar
               W centralnej części monety umieszczony jest wizerunek Reksia trzymającego w ręku trzy baloniki oraz wizerunki jego przyjaciół koguta i kota. W tle, łąka. U dołu, kolorowe kwiaty polne. U góry, półokrągły napis: REKSIO. Jest też stylizowany wizerunek taśmy filmowej. Z lewej strony, u góry, wzdłuż krawędzi widnieje napis: ELIZABETH II, z prawej strony: 1 Dollar, znak Mennicy: MW. U dołu, napis: Niue Island oraz rok emisji monety 2011. Jest to, jak na razie, ostatnia moneta serii.


czwartek, 1 sierpnia 2013

Szmal, kasa, pieniądze, banknoty

            Nie wszystkie banknoty zaprojektowane przez NBP weszły do oficjalnego obiegu. Powody były różne – słabe zabezpieczenia, zmiana koncepcji czy denominacja. Narodowy Bank Polski z okazji 50-lecia współpracy z projektantem banknotów Andrzejem Heidrichem, pokazał je na specjalnej wystawie.
             Rewers banknotu o nominale 5 000 000 złotych, przedstawiającego Józefa Piłsudskiego i Order Virtuti Militari. Nie tyrafił do obiegu ze względu na denominację w 1995 r. 
               Projekt banknotu o nominale 500 złotych. Mężczyzna w krakowskim stroju ludowym - Panorama Krakowa. Seria z wizerunkami miast została zamówiona przez NBP w 1960 r., ale nie weszła nigdy do obiegu. Po poprawkach i konsultacjach zrezygnowano z miast i zdecydowano się na wielkich Polaków. 
             Następna „pięćsetka” - Ignacy Jan Paderewski. Seria ludzi polityki, którzy zapisali się w historii Polski, została zaprojektowana równolegle z serią wybitnych polskich pisarzy w związku z denominacją planowaną przez NBP na lata 90. Projekty nie zostały skierowane do produkcji. Obawiano się, że mogą być zbyt podobne do banknotów, które miano wycofać z obiegu. 
             Niezrealizowany projekt banknotu o nominale 50 złotych - Karol Świerczewski „bez czapki”. Toż to prawie pornografia! Do obiegu wszedł projekt „w czapce'”. Seria „Wielcy Polacy” weszła do obiegu 1 stycznia 1975 r. 
             W serii przedstawiających królów Polski, która weszła do obiegu w 1995 roku, na banknocie 50-złotowym miała się pojawić Barbara Radziwiłłówna. Ostatecznie zdecydowano jednak, że przedstawiony zostanie na nim król Kazimierz Wielki.

czwartek, 4 lipca 2013

Ma tylko pół głowy

             43-letni imigrant Antonio Lopez Chaj, z zawodu malarz-dekorator, został brutalnie pobity przez ochroniarza podczas sprzeczki w kalifornijskiej restauracji. Doszło do tego doszło w 2010 roku.
             Chaj ujął się za dwoma krewnymi, którzy zostali zaatakowani przez barmana i ochroniarza. Ten bił Chaja pałką, kopał go, tłukł jego głową o podłogę, miażdżąc mu kości czaszki i powodując uszkodzenia mózgu. 
           Po przewiezieniu do szpitala, trzeba było usnąć mu 2/3 czaszki. 

 
 
          Chaj nie mówi, wymaga całodobowej opieki, stracił kontakt z rzeczywistością. Porusza się tylko przy pomocy innych osób.
Decyzją Sądu Najwyższego w kalifornijskim mieście Torrance, mężczyzna otrzyma 58 milionów dolarów na opiekę medyczną i tytułem odszkodowania.
           Jest to jedno z największych odszkodowań, jakie kiedykolwiek przekazano jednej osobie w Kalifornii. Antonio Lopez Chaj prawdopodobnie zupełnie nie zdaje sobie z tego sprawy.
           Barman i ochroniarz zniknęli bez śladu, są poszukiwani przez policję.


poniedziałek, 1 lipca 2013

No bo ty się boisz myszy! A pająków?

           Pies szczeka, kot chodzi swoimi drogami, może więc jako zwierzątko domowe kupić pająka? Ciche, nie wymagają specjalnej opieki i starań. Karmienie też nie jest kłopotliwe, ale zasady trzeba znać choćby połowicznie. Nie samą muchą pająk żyje! Wtryniają różne żywe karaluchy i robale raz w tygodniu, a dożywają nawet 25 lat (one!).
Z myślą o amatorach pająków powstają nawet specjalne farmy hodowlane. Jedną z nich prowadzi Juan Pablo Orellany z Santiago de Chile. Hoduje tam różne pająki z rodziny ptasznikowatych, które - po osiągnięciu odpowiedniej wielkości - są eksportowane do Europy, Azji i Ameryki Północnej.
             Pojęcie farmy może być mylące, jest raczej duże laboratorium-wylęgarnia. Pracują w nim głownie kobiety, są delikatniejsze w obejściu z pająkami. Wewnątrz farmy, noszą białe szaty, gumowe rękawiczki i maski na twarz. Skatalogowane wkrótce po urodzeniu pajączki są trzymane w małych, ponumerowanych pojemnikach. Hodowla do rozmiarów dorosłego osobnika trwa 2,5 – 3 lata. A rozmiary mogą być całkiem pokaźne – wielkości ludzkiej dłoni. Dla ludzi są jednak zupełnie nieszkodliwe. 
 
Do tej pory w Chile naukowcy sklasyfikowali 11 gatunków ptaszników, ale Orellana twierdzi, że trzyma 20 różnych gatunków. Największą radochę ma, gdy odkryje nowy gatunek. Pająków szuka na wzgórzach nieopodal Santiago, spędza tam godziny. 







W ogóle z klasyfikacją jest kłopot. W języku angielskim, w nazwie gatunkowej, wiele ptaszników zawiera słowo „tarantula”. Łatwo o pomyłkę. 













              Pasja Juana Pablo Orellany trwa od lat, ale interes dopiero od niedawna zaczął się kręcić jak należy. Początkiem hodowli był ptasznik Rufin, którego ofiarował na pierwszej randce przyszłej żonie.
               Teraz eksportuje rocznie ok. 30.000 pająków, po 25 dolców sztuka. Jednorazowo na farmie jest około 5.000 ptaszników. Głównym rynkiem zbytu jest USA, ze względu na modną tam „egzotykę”. Tych klientów interesuje przede wszystkim wielkość.  Bardziej wybredni są klienci z Europy, wybrzydzają, przebierają w gatunkach.







wtorek, 18 czerwca 2013

Co jest na banknocie 20-złotowym?

            Rzadko kiedy dokładnie przyglądamy się banknotom. Chyba nie bardzo potrafimy powiedzieć, co się na nich znajduje. Na obecnym banknocie polskim o nominale 20 zł., została umieszczona cieszyńska rotunda, jako jeden z najstarszych zabytków budownictwa polskiego. 
 
            Wizerunek rotundy umieszczony jest na odwrocie banknotu, po lewej stronie monety i jest niejako w tle.






             Romańską rotundę pełniącą funkcję kaplicy zamkowej i kościoła grodowego, czyli Kościół św. Mikołaja w Cieszynie, datuje się na pierwszą połowę VI w. Ostatnie badania wskazują, że jest młodsza, powstała około 1180 r.
Zbudowana z płaskich ciosów wapiennych, na planie koła z podkowiastą apsydą. Kolista nawa jest przekryta kopułą z kamieni układanych koncentrycznie, apsyda półkopułą. W północnej części nawy znajdują się schody prowadzące na emporę, umieszczone w grubości muru. Od zewnątrz w miejscu schodów mur jest pogrubiony i tworzy rodzaj słabo występującego wykusza nadwieszonego na kroksztynach. Klasycystyczna przebudowa w 1839 r., według projektu Josepha Kornhäusela wiązała się z wybiciem dużych, półkolistych okien i otynkowaniem elewacji. W latach 1947-1955 przeprowadzono konserwację, w trakcie której rotundzie przywrócono pierwotny charakter, a na podstawie zachowanych fragmentów zrekonstruowano emporę w części zachodniej.

czwartek, 6 czerwca 2013

Ten to ma szczęście!

             Niedaleko miasta Ballarat w Australii, poszukiwacz amator odkrył ponad pięciokilogramowy samorodek złota. Znalezisko ma wymiary 22 na 14 cm, a jego wartość szacuje się na 300-370 tys. USD.
Miasto Ballarat w stanie Wiktoria należy do tzw. złotego trójkąta. Obszar ten w południowej Australii, w połowie XIX wieku opanowała gorączką złota. Najbardziej znanym odkryciem z tego regionu jest samorodek zwany „Ręka Losu". Waży 27,21 kilograma i można go oglądać w kasynie Golden Nugget w Las Vegas.
              Rekordowy samorodek znajdował się 60 centymetrów pod ziemią, a mężczyzna „namierzył go” wykrywaczem metalu Minelab GTX-5000, wartym około 20 000 zł. Jak widać, inwestycja w sprzęt opłaciła się z nawiązką!
             Ręce zaciera nie tylko szczęśliwy znalazca, ale również firma Minelab. Jak było do przewidzenia, sprzedaż wykrywaczy wzrosła lawinowo!


środa, 5 czerwca 2013

Król street artu - Banksy - nadal w cenie

             Głośny mural Banksy'ego „Slave Labour" (Praca niewolnicza), przedstawiający chłopca szyjącego na maszynie brytyjskie flagi, został sprzedany podczas prywatnej aukcji w Londynie za ponad 750 tys. funtów. Licytacja odbyła się w podziemiach London Film Museum w Covent Garden, a zorganizowała ją firma Sincura Group. 
               Banksy, swoim zwyczajem nie pytając nikogo o zgodę, umieścił mural na ścianie supermarketu Poundland w północnym Londynie, w maju 2012 r. , tuż przed rozpoczęciem obchodów 60-tej rocznicy panowania Elżbiety II. Prawdopodobnie miał być ironiczną krytyką królowej świętującej swój jubileusz.
Chłopiec długo muru nie zdobił, w lutym tego roku został wycięty z tynkiem i…trafił na aukcję w Miami (USA). Nikt nie wie jakim cudem się tam znalazł, kto go ukradł i wywiózł z Anglii. Jego „właścicielami” czują się mieszkańcy londyńskiej dzielnicy, wręcz zarządali zwrotu muralu. Paradoksem jest fakt, że Scotland Yard odmó1)ił oficlanych działań, bo „nie zgłoszono kradzieży".
W wyniku protestów Brytyjczyków chłopiec namalowany przez króla street artu został wycofany z aukcji.
Banksy to najbardziej tajemniczy artysta świata, kultowy artysta, ale niewiele pewnego o nim można powiedzieć.
Urodził się w 1974 roku niedaleko Bristolu w Wielkiej Brytanii. I to jedyny pewny fakt w jego biografii. Brytyjskie media podają różne personalia: Robert Banks, Robin Gunningham lub Robin Banksy. Artysta używa różnych technik - łączy ze sobą graffiti, szablony, naklejki. Czasem też w najmniej spodziewanych miejscach umieszcza instalacje, łącząc to ze swoistymi happeningami. Jego dzieła mają często wydźwięk alterglobalistyczny, anty konsumpcyjny i pacyfistyczny. Treści te są przekazywane zazwyczaj w sposób żartobliwy, z jajem, pasją i przede wszystkim są rarytasami pomysłu i techniki.
Początkowo Banksy był tylko jednym z wielu anonimowych twórców malujących graffiti na murach Bristolu. Jednak pomysłowość i oryginalność jego prac sprawiła, że dostrzegać zaczęli go krytycy sztuki i media. W rezultacie miał już kilka swoich wystaw w poważnych galeriach na całym świecie, a jego prace (obrazy, projekty murali, instalacje) biją rekordy na aukcjach.
W 2008 roku jego praca „Keeping on Spotless" (Utrzymuj idealny porządek) została sprzedana za prawie 2 mln dol.
W 2010 roku Banksy nakręcił film „Wyjście przez sklep z pamiątkami", który został nominowany do Oscara. Jest to jego żart, odsłaniający, kim „naprawdę” jest Banksy. Oczywiście nie pojawił się na ceremonii, gdyż strzeże swojej tożsamości w sposób niezwykle konsekwentny. Jeśli już się gdzieś pojawi, udzieli wywiadu, to jest dokładnie zamaskowany.
Dziennikarze próbują wytropić, jak wygląda. W 2004 roku „Evening Standard" opublikował rzekome zdjęcie artysty podczas pracy, z podpisem: „Pierwsze zdjęcie Banksy'ego". Jego autentyczność nigdy nie została potwierdzona.